Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Baśń nowego wieku – recenzja książki „Gwiezdny pył”

Co dziewięć lat za Murem organizowane jest święto wielkiego targowania, gdzie mieszkańcy świata ludzi mają okazję porozmawiać, pobawić, a przede wszystkim pohandlować z magicznymi istotami Krainy Czarów. Jest to jedyna chwila i miejsce, w której człowiek może postawić – bez nadzoru i przestrzegając odwiecznego prawa – stopę na ziemi nie z jego świata. Właśnie w takim dniu, na jarmarku dwóch krain, pojawia się Dunstan Thorn z Muru, wsi przyczepionej wprost przy ogromnym, chroniącym a odgradzającym od siebie dwa różne królestwa parkanie. Tam nieprzypadkowo poznaje i zakochuje się w nieznanej, tajemniczej dziewczynie, z którą noc owocuje ojcostwem.

Jego syn, Tristan Thorne, nieświadom swego rodowodu i połowicznego pochodzenia magicznego, nie zaznał ani chwili prawdziwej miłośni, nawet tak krótkiej, jak jego ojciec, oddzielony od ukochanej zakończeniem targu. Wybranka młodego chłopaka, Victioria, to kobieta wybredna i nie zważająca na uczucia młodzieńca, którymi gra niczym hazardzista w brydża. Mimo niezbyt ciepłych stosunków względem siebie, Tristan postanawia udowodnić swe oddanie wybrance i zamierza wyruszyć zza Mur (ten strzegący, nie wieś), żeby przynieść spadającą gwiazdę – albo jej fragment – i pokazać, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, gdy w grę wchodzą uczucia do Victorii. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że tam gdzie się uda nic nie jest takie, jakie się wydaje, zaś to, czego szukał od lat w niewłaściwym miejscu może znaleźć w tajemniczej Krainie Czarów.

Bo właśnie tam zmierza i nie jest to bynajmniej mądre posunięcie, zresztą jak wszystko, co na początkowym etapie lektury postanawia Tristan. Poznajemy go jako targanego wewnętrznymi emocjami chłopaka, który nie zaznał matczynej miłości, ani dobrodziejstwa możnych, lecz mimo to wierzącego, że stać go na więcej, chociaż specjalnie nie dąży do polepszenia swego statusu czy reputacji. Wszystko się jednak zmienia w trakcie pobytu i podróży po Krainie Czarów, gdzie zaczyna dojrzewać, aczkolwiek to jego naiwność oraz lekkomyślność najczęściej wprowadza bohaterów w kłopoty. Victioria nie odgrywa tutaj zbytnio dużej roli i początkowo może wydawać się jedynie wyzbytą uczuć nagrodą dla śmiałka, który przyniesie jej nagrodę, potem jej rola zaczyna się rozpuszczać i okazuje się, iż mamy do czynienia po prostu z motorem napędowym wyprawy głównego bohatera, nie kończącej się wcale według kanonów baśni, na którą od początku Neil Gaiman próbował powieść kreować.

Jednak to nie jedyne postacie utworu – otrzymujemy jeszcze tajemniczych książąt, walczących o władzę oraz czarownice, które z kolei pragną nieśmiertelności, okupionej potężną ofiarą. Wszystkie te sylwetki, mimo że po trosze skonstruowane są z archetypicznych cech, całkowicie odbiegają od swych standardowych ról, chociaż nierzadko do nich wracają, by na chwilę sprostować fabularną nić baśniowych imitacji. Wszystkie postacie są jednak ważne dla opowieści i posiadają odpowiednią do pełnionego zadania głębię, co rzutuje na bardziej realistyczny odbiór dzieła.

Neil Gaiman zadbał o język powieści. Dzięki jego plastycznemu pióru możemy cieszyć się malowniczymi opisami, barwnym metaforami oraz bardzo dobrze napisanymi dialogami, z którym też dowiemy się istotnych informacji o psychice naszych bohaterów. Czyta się to przyjemnie, szybko i bez komplikacji, dlatego nie możemy mówić, że była to książka stawiająca nam wyzwanie. Nie, to miła lektura, z którą można uporać się nawet w jeden wieczór.

Gorąco polecam tę przepiękną powieść, skomponowaną z baśniowo-mitycznych motywów, ujawniających erudycyjną stronę autora, ale także pokazujących na jakich wartościach powinien opierać się nasz świat. „Gwiezdny pył” to książka dla wszystkich tych, którzy pragną odciąć się od codziennego życia i mają zamiar zasmakować w czymś na miarę mistrzów literatury młodzieżowej (ale historia równie dobrze spodoba się starszym!).

Ocena: 5/5

Dyskusja