Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bohater ratuje świat, a w tle wojna religijna – recenzja książki „Miecz i kwiaty”

Trylogia Marcina Mortki, przenosząca czytelników do Ziemi Świętej czasów trzeciej krucjaty, to jedno z najlepszych dzieł przygodowo-fantastycznych, osadzonych w realiach wypraw krzyżowych – napisana stylizowanym, barwnym i bogatym językiem, pełna suspensu oraz ciekawych postaci. I trzeba przyznać, że blurb nie kłamie, książka porywa i nie pozwala czytelnikowi zasnąć aż nie przewróci ostatniej strony.

Gaston de Baideaux popełnił zbrodnię niewybaczalną, a do tego został opętany przez niepokojącą siłę – i gdyby nie postanowił wyruszyć w krzyżową wyprawę, być może poniósłby wielkie konsekwencje. Jednak on wyruszył do Ziemi Świętej wraz z nadwornym kapłanem i zamierza odnaleźć tam nie tylko oczyszczenie duszy, ale także odpowiedź i być może ocalenie od „diabła” siedzącego mu w głowie. Jego podróż z każdym dniem okazuje się jeszcze bardziej osobliwa, wszystko co sądził o krainie, do której dotarł było albo kłamstwem, albo przerażającą prawdą, lecz żeby dotrzeć do celu przez młodym szlachcicem długa droga, która bynajmniej nie jest usiana różami.

Fabuła trylogii co prawda nie należy do najbardziej odkrywczych, ani innowacyjnych, lecz na pewno intrygi dzieła nie można określić mianem linearnej czy przewidywalnej. Mortka radzi sobie z wypełnianiem akcji książki licznymi, pobudzającymi wyobraźnię czytelnika zagadkami, przeplata główną oś utworu rozmaitymi wątkami pobocznymi, które nierzadko stanowią dlań motor napędowy; ale to niespodziewane zwroty akcji odgrywają tu kluczową rolę, zaś dodatkowe zjawiska niewytłumaczalne, które dopiero z rozwojem intrygi stają się bardziej klarowniejsze i jasne, wciąż utrzymują zainteresowanie odbiorcy na wysokim poziomie.

Struktura fabularna trylogii również nie jest zbitkiem niespójnych klisz i schematów, czy wręcz widowiskowych scen, autor mocno przemyślał wszystkie sekwencje, dlatego każda scena, każdy dialog i wybór będzie miał wpływ i konsekwencje w dalszej części utworu. I co ciekawe, choć intryga rozwija się w dość wyraźnym kierunku, to często z niego zbacza, a większość wątków, w tym główny trzon opowieści znajduje (quasi-)finał w zakończeniu drugiego tomu, co nie zmienia faktu, że ostatnia księga radzi sobie także z warstwą fabularną. Mortka stosuje tu liczne retrospekcje, zmiany planów i suspens, co przyczynia się do iluzji nieustającego szybkiego tempa akcji. Sceny są dynamiczne, wątki, które samoczynnie dłużyłyby się, przetykane są wartkimi i emocjonującymi, przez co czytelnik bez przerwy ma ochotę na uzyskanie informacji, co stało się dalej.

Świat przedstawiony też nie został w „Mieczu i kwiatach” potraktowany po macoszemu, poza dobrze odmalowanymi realiami Ziemi Świętej tamtego okresu – włącznie z całą otoczką obrzędowo-religijną oraz styku dwóch odmiennych cywilizacji, a także anturażu stanu rycerskiego, autor wszywa do swej wizji elementy fantastyczne. Na kartach trylogii można znaleźć nie tylko zjawy i użytkowników magii, ale też nie aż tak bardzo wyeksploatowane w literaturze bestie. Co ciekawsze nie są one też zbytnio znane w tym świecie, gdy bohaterowie przypadkową bądź nie się z nimi spotykają, jest to dla nich ogromny szok, zwłaszcza, że mówiono im na przykład aniołach latających nad Jerozolimą, co okazało się wierutną bzdurą, i wyostrzyli swą czujność na tym punkcie.

A skoro już o bohaterach mowa to warto po krótce nakreślić, dlaczego są oni kompletni i znakomicie zarysowani. Gaston de Baideaux to postać z początku mająca przed odbiorcami wiele tajemnic, a jego historia przedstawiana jest po trosze, aby interpretator budował sobie żywy i barwny portret człowieka niejednoznacznego, targanego silnymi emocjami i zagubionego – poznajemy jego historię, znamy jego motywacje i dążenia, wady i zalety mamy podane na tacy, i to właśnie dzięki tym komponentom możemy identyfikować się albo kibicować poczynaniom protagonisty. Zwłaszcza, że on sam jeszcze wiele o sobie nie wie.

Równie intrygującymi postaciami są drugoplanowe sylwetki, szczególnie Vittario, podający się za italskiego rycerza szlachcic, sprawnie radzący sobie z mieczem i podobnie z ciętym językiem, jakby nie przypadkowo trafia do drużyny Gastona. Jego postępowanie nie raz budzi obawy materii moralnej i etycznej, ale co jak co, swój honor postać ma i niejednokrotnie zaskakuje. Podobnie rzecz się ma z Adalbertem, towarzyszącym Gastonowi kapłanem, który jest bodaj jedynym bohaterem będącym tym, za kogo właściwie się podaje. Nie mogło zabraknąć również kobiety, a i ta nie należy do grona stereotypowego grona płci pięknej – Vivienne bowiem to silna, zdeterminowana i wiedząca czego chce dama, znająca swe miejsce w świecie i próbująca wynieść z wszystkiego wyłącznie dla siebie jakieś korzyści. Mortka postarał się także nad rysami sylwetek historycznych, jak Balian z Ibelinu czy Konrad z Montferratu, czyli zaledwie dwie postacie z autentycznych kart dziejów, ale bardzo dobrze pogłębione psychologicznie i dodające światu przedstawionemu autentyzmu.

W warsztacie autora nie tylko zmyślność w konstrukcji fabularnej i kompozycji uniwersum stanowi wielki plus, niewątpliwie do jeszcze przyjemniejszego odbioru przyczyniła się warstwa lingwistyczna – stylistyka, biegłość leksykalna, wariacja językowa, liczne zabiegi i jasność przekazu tworzą nad wyraz ciekawe, dobrze napisane i płynne dzieło, które pochłania się niemal na raz, lecz na przeszkodzie staje tutaj wyłącznie czas i obszerność utworu.

„Miecz i kwiaty” to z pewnością lektura dla poszukiwaczy świetnej literatury rozrywkowej spod znaku fantasy historycznej, poruszającej pomijane najczęściej tematy i raczej mało wykorzystywane scenerie. Marcin Mortka przybliża czytelnikom nie wyłącznie malowniczy światek krucjat i rycerstwa krzyżowego, ale także istotne w dziejach całego świata wydarzenia, które poniekąd przyczyniły się do obecnego obrazu świata. Brak dłużyzn, zadowalająca dynamika, mnóstwo ciekawostek oraz ważkich informacji, zgrabna intryga oraz barwni bohaterowie – takie elementy powinny towarzyszyć dziełom literackim.

Ocena: 4.25/5

Dyskusja