Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie tylko Janosikiem Karpaty żyły – recenzja książki „Księga karpackich zbójników”

„Księga karpackich zbójników” pokazuje nam, jak mało wiemy o historii naszej ojczyzny oraz udowadnia, że nie mamy się czego wstydzić, jeżeli mowa o na poły legendarnych bądź podaniowych bohaterach. Książka w dodatku została bardzo dobrze zredagowana, zadbano o jej skład oraz oprawę graficzną, wizualizującą odbiorcą konkretne sylwetki, za którą odpowiedzialni są tutaj Witold Vargas i Paweł Zych, natomiast tekst przygotował Bartłomiej Grzegorz Sala.

Seria „Legendarz” wydawana przez Bosz co i rusz zachwyca polskich czytelników popularyzacją podań, legend, ludowych wierzeń, opowieści wspomnieniowych czy fikcji, która zaczęła egzystować w naszym kraju jako prawda albo część folkloru – i chwała autorom za to, bo świadomość narodu w tym obrębie niestety za wysoka nie jest, a mimo że informacje zawarte w książce raczej naukowym źródłem nie są, to z pewnością wzbogacają wiedzę o różne ciekawostki i uzmysławiają, co dokładnie takie zjawiska czy postacie znaczyły, jak funkcjonowały w ludzkich umysłach oraz jaką pełniły w kulturze ludowej rolę. I „Księga karpackich zbójników”, chociaż na krótkich opisach poszczególnych bohaterów się nie kończy, jest dziełem, które ma na celu pokazanie, że takie sylwetki żyły bądź zostały wymyślone – to świetna baza ku temu, aby zacząć na własną rękę szukać kolejnych faktów, zwłaszcza, że na ostatnich stronach znaleźć można bibliografię, która była bazą wypadową twórcy.

Nad Karpatami wisi wiele czarnych chmur – a to wampiryczne bądź demoniczne kreatury nawiedzają ustronne sioła, a to w opuszczonych posiadłościach bądź ruinach straszą widma, a to na duktach i górskich ścieżkach panoszą się zbóje, z którymi igrać raczej nie warto. Na tych trzecich tym razem skupił się autor. I jak się okazuje nie samym Janosikiem Karpaty żyły, jeżeli już jesteśmy przy tym obrębie, bo poza kojarzonym z książek i serialu hersztem rabusiów, mało kto zdaje sobie sprawę, że istnieli nawet barwniejsi zbójnicy z całkiem intrygującym bagażem doświadczeń, perypetii oraz cech. Jakoś niespecjalnie kojarzeni są Ondraszek, Białoń czy Jasiek Nowobilski – a jednak i takie postacie panoszyły się po karpackich gościńcach.

Bartłomiej Grzegorz Sala wydobył z obszernego zestawienia tekstów źródłowych materiał na opisanie aż trzydziestu siedmiu zbójników, którzy w swych czasach – a i potem – uwili sobie gniazdko w folklorze regionów łańcucha Karpat. Co ciekawe, twórca wybrał tylko tych najsławniejszych harnasiów, działających od Śląska Cieszyńskiego aż po Huculszczyznę. Jak się dodatkowo okazuje, rodowody zbójników również były rozmaite, bowiem w niejednym krew płynęła polska, ruska, czeska, węgierska, a nawet romska czy żydowska.

Warto również zaznaczyć, że Sala oddziela ziarno od plew – słowem: oddziela mityzację postaci od jej prawdziwego żywota, przedstawia historię zarówno prawdziwą, jak i podanie bądź legendę, zaznaczają co jest co. Taka opisowość pozwala czytelnikom przełamać stereotypowe wizje konkretnych bohaterów. Tyczy się to przede wszystkim osławionego Janosika, który jak się okazuje taki dobry nie był, a i jego losy najciekawsze w książce nie są. Do tego dochodzi oprawa graficzna – interesująco stylizowane quasi-ryciny, maźnięte pastelowymi kolorami. Rysownicy za to odpowiedzialni, autorzy m.in. „Bestiariusza słowiańskiego” czy „Świętych i biesów”, mają wyrobiony warsztat i poziom ich prac utrzymuje się wciąż na tym samym – wysokim – poziomie.

„Księga karpackich zbójników” stanowi zatem ciekawą, acz – co trzeba wyraźnie podkreślić – nie naukową książkę, zawierającą prezentacje postaci z kilkoma wariantami ich historii, zarówno prawdziwymi, na poły faktycznymi, jak i tymi zupełnie wyidealizowanymi bądź zmityzowanymi. Bartłomiej Grzegorz Sala wykonał dużo dobrej pracy, która powinna zostać nagrodzona choćby zaznajomieniem się z pozycją. A uwierzcie, że pomimo braku nowelistycznej formy, warto przeczytać.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja