Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Sukces tkwi w prostocie – recenzja mangi „Niesamowite opowieści pana Shiranui”

„Niesamowite opowieści pana Shiranui” to koronny dowód jak w prosty sposób dostarczyć odbiorcy przyjemności i inspiracji, bez zbędnego rozbudowywania niewielkich historii (co widzieliśmy w „Forest of lore”). Ten nieprzesadnie obszerny zbiór ośmiu opowiadań graficznych udowadnia, że krótsza forma i prosty przekaz nierzadko są najlepszym sposobem, aby trafić w sam środek czytelniczych gustów. Choć formalistyczna strona komiksu też robi swoje.

Mroczne, sekretne i niesamowite historie, które często krążą wokół waszego środowiska, a często nawet szerzej, to legendy miejskie, szczególnie gdy w świadomości publicznej zostały uznane za prawdziwe, chociaż tak naprawdę nikt nie zna ich źródła. W Japonii takich opowieści są całe księgi, wypchane po brzegi sprawami, łatwymi do uwierzenia, gdyby tylko wiarygodny znajomy powiedział nam, że usłyszał je od kolegi, którego dalekiemu kuzynowi właśnie się takie coś przytrafiło. Nie dziwi mnie zatem trend personifikowania „lore” przez autorów mang w swych opowieściach – i mam nadzieję, że ta moda nie przeminie, bo po lekturze „Niesamowitych opowieści pana Shiranui” wyraźnie widać, że mają potencjał – w przypadku Kaoru Inai całkowicie spełniony.

Graficzna powieść została opracowana według formuły szkatułkowej, co objawia się tutaj tym, że przedstawione w fabule historie stanowią samodzielne, niepotrzebujące znajomości poprzednich opowieści. Zasadniczo łączą je dwa motywy – mroczne odsłony miejskich legend

oraz tytułowy pan Shiranui, człowiek podróżujący po różnych zakątkach i zbierający z pierwszej ręki materiał. Mimo że sam protagonista, często spychany na boczny tor przez narratora konkretnej historii, budzi raczej sympatię czytelnika to atmosfera opowiadań nierzadko zagęszcza się i wprowadza niepokój – stopniowo budowany i znakomicie oddziałujący na czytelnika. A są to krótkie, skondensowane teksty, które nie mają zbyt szerokiej palety możliwości, więc kolejne brawa należą się autorce za zaszczepienie w nich odpowiednich elementów i stworzenie zbalansowanej konstrukcji nastrojowej.

Trudno zdradzać chociaż odrobinę z fabuły, aby nie zepsuć przyjemności i nie objawić na czym polega – mamy tu opowieści o dziewczynie, która po zaginięciu przyjaciela, próbuje się z nim połączyć w dość niekonwencjonalny sposób, albo lalkę, zdolną zobaczyć coś czego inni nie są w stanie dostrzec, a co może mieć kluczową rolę w ich dalszym życiu. Brzmi niby banalnie, ale klimat oraz sposób opowiadania sprawiają, że historię pożera się na raz z ogromną przyjemnością – nie raz obdarzają też one interpretatora refleksjami, acz generalnie powieść graficzna nastawiona jest na zapewnienie mu odpowiedniej, odprężającej rozrywki. W czym się zresztą doskonale sprawdza. Jednak to moment kulminacyjny i finał są tutaj zawsze najważniejsze i na szczęście nie ma w „Niesamowitych opowieściach pana Shiranui” nużących, niepasujących do konwencji czy poziomu reszty utworów. A trzeba przyznać, że rzadko spotyka się tak wyważony zbiór.

Graficzna oprawa również utrzymana jest w kompletnej, jednolitej i wewnętrznie spójnej szacie, która dzięki tradycyjnej, acz bardzo plastycznej kresce pozwala zatopić się w zazębiającą się fabularnie i stylistycznie (wizualna strona) całości, dopełnionej przez żywe, znakomicie przetłumaczone dialogi, w których nie da się wyłapać ani jednego zgrzytu. Na pozytywny odbiór wpływ ma również forma narracyjna, która pozwala na szybkie sięgnięcie po opowieść w wolnej chwili, a poza tym wyciska z przedstawionej historii wiele soku – aczkolwiek czasem można odczuć niedosyt.

„Niesamowite opowieści pana Shiranui” to bardzo dobrze napisany i naszkicowany zbiór graficznych historyjek, który z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom mrocznych opowieści, ludowych podań i legend miejskich, ale nie tylko ci znajdą w nim wiele intrygujących treści. Formuła być może przyciągnie także czytelników lubiących nieco inne gatunkowo utwory i nawet jeśli nie uda im się odszukać tutaj tego, czego by od dzieła oczekiwali, to na pewno nie będą się podczas lektury nudzić. Fraza „jeden z najlepszych komiksów japońskich na polskim rynku tego roku” nie będzie zbyt dużym przerysowaniem – przekonajcie się sami.

Dyskusja