Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wytchnienie Dwóch Róż – recenzja mangi „Requiem Króla Róż” #3 i #4

Jak pokazuje trzeci i czwarty tom komiksowego cyklu „Requiem Króla Róż”, Aya Kanno potrafi kreować głębokie emocjonalnie sylwetki, a wszystko dzieje się pomiędzy potężnymi starciami i dworskimi intrygami, które niejednokrotnie burzą układ sił otoczenia monarchy oraz przyczyniają się do rozkwitu skrytych antypatii, powodujących późniejsze wydarzenia.

W „Teorii Chaosu” osławiony efekt motyla to pojęcie, a właściwie teza w szczegółowy sposób opisująca niewielki bodziec, który jest w stanie wywołać ogromną konsekwencję. Na kartach trzeciego i czwartego tomu dostajemy tego pokroju zjawisko, w którym kumulacja wszystkich drobnych czynności zlepia się i powoduje wielkie zamieszanie – summa summarum stanowi dopiero jego zarzewie, ponieważ ono ujrzy światło dzienne w kolejnych tomach. Nie zmienia to jednak faktu, że autorka zmyślnym cliffhangerem pod koniec czwartego tomu (trzeciego również) pozostawiła czytelników w niepewności, co dalej z losami niektórych bohaterów, a przyznać trzeba, że atmosfera się zagęszcza.

Zasiadający na tronie Edward Plantagenet, najstarszy syn Ryszarda, jak się okazuje to monarcha dzielny, lecz nie dorównujący swemu rodzicielowi do pięt – przed własnymi poddanymi jawi się jako wielki kobieciarz, zaś jego wybór doprowadza do załamania siły politycznej na dworze i wprowadzeniu możnych w dyshonor, gdy pojmuje za żonę Elżbietę, szlachciankę, nie arystokratkę, ani siostrę francuskiego władcy na co wszyscy oczekiwali. Za sprawą takich decyzji Edward traci zaufanie ludu, wysokiego stanu, a nawet rodziny – w szczególności braci.

Wszystkie wypadki z królewskiego dworu są istotne dla fabuły, niemniej to postać trzeciego syna Ryszarda, dziedzica jego imienia, znajduje się w centrum uwagi czytelnika – przez większą część trzeciego i czwartego tomu cyklu to

właśnie poczynania młodego Yorka, jego wewnętrzne rozterki, treningi, introspekcje czy dążenia są śledzone. Kanno sprawiła, że jest to postać nietypowa, wyrazista i kusząca tajemniczością, mimo że czytelnik zna jej największe sekrety.

Z pewnością jednak odbiorca zauważy zmniejszoną ilość scen walk, bitewnych starć bądź brutalnych momentów, mających decydujące znaczenie dla przyszłości historii Dwóch Róż. Ich miejsce w komiksie zajmują chwile bardziej emocjonalne, czasem nawet sercowe protagonistów, aczkolwiek i one są tutaj bardzo kluczowe, bowiem od nich będą zależały późniejsze uzasadnienia motywacyjne niektórych wydarzeń, które po raz kolejny zmienią oblicze angielskiej ziemi. Wyraziste są w trzeci oraz czwartym „Requiem Króla Róż” dworskie knowania, potajemne, zaściankowe zawiązywania sojuszów, jak również gra na dwa fronty – pokazuje to czytelnikom, że nierzadko zraniony honor i ambicje mogą posunąć człowieka do zdrady, zbrodni, a nieraz i do przyczynku katastrofy. Jednakowoż zakończenie czwartego tomu powoli zapowiada powrót tempa akcji, znanego z pierwszego tomu i stanowi zapowiedź ponownego czasu wielkich zmagań.

Istotną rolę odgrywają tutaj też portrety psychologiczne – bardzo skrzętnie i dobrze zarysowane, ukazujące wielopłaszczyznowość bohaterów: ich sposób pojmowania rzeczywistości i przejmowania się konkretnymi zjawiskami, motywacje oraz zdarzenia, które wywarły wpływ na kształt ich światopoglądu, emocje jakie są weń pobudzane i rozterki, gdy przychodzi im wybrać między dobrem własnym, kraju a rodziny, ale to także misternie utkana siatka cech osobowości, wyróżniających niektóre charaktery na tle innych. Przoduje tutaj niewątpliwie młody Ryszard, Henryk, Hrabia Warwick, Małgorzata i Edward, sylwetki tak różne, że na pewno wśród nich czytelnicy znajdą postać, z którą będą mogli się identyfikować.

Warstwa graficzna podobnie stanowi doskonały środek przekazu dla owej historii – nie dość, że plastyczna kreska pozwala w prosty sposób odgadnąć elementy świata przedstawionego, to poniekąd stanowi dzieło sztuki, ponieważ Aya Kanno łączy tradycyjne, proste techniki ze stylami górnolotnymi, akcentującymi konkretne, ważkie dla intrygi utworu momenty. Zachowanie proporcji, średnia szczegółowość czy wyważone cieniowanie z kolei pozwalają po raz wtóry cieszyć się wspaniałą, integralną z treścią tekstualną historią ukazaną za pomocą obrazów.

Jak pokazuje trzeci i czwarty tom – po cykl Aya Kanno sięgać warto, szczególnie, gdy ktoś uwielbia klimaty średniowiecznej Anglii, historię alternatywną, wariację na podstawie światowych dzieł (w tym wypadku Szekspira) i wnoszącą pewne wartość i symbole do popkultury cegiełkę, która być może kiedyś stanie się wyznacznikiem drogi w tej sferze owego medium. Na razie zaś należy cieszyć się rozrywkowym charakterem serii, który umiejętnie gra na emocjach odbiorcy.

Dyskusja