Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Diabelskie porachunki – recenzja książki „Droga do piekła”

Jak wygląda piekło? Czy jest jak z obrazów Memlinga albo Boscha? Może przypomina krajobrazy przedstawiane w filmach, choćby w „Constantine” Francisa Lawrence’a? Pokazanie go to jedno, jednak nakreślenie naprawdę przerażającej wizji królestwa ciemności, która przemówi do wyobraźni czytelnika, to zupełnie inna sprawa. Przemysław Piotrowski w „Drodze do piekła” przedstawia je w wyjątkowo niepokojący sposób i… nie szczędzi szczegółów.

Akcja książki została osadzona w niedalekiej przyszłości w Nowym Jorku. Jej głównym bohaterem jest detektyw Lukas Pilar, starający się z pomocą dziennikarki Rose Parker rozwikłać tajemnice spowijające egzekucję brata. John Pilar został niesłusznie oskarżony o zamordowanie ze szczególnym okrucieństwem swojej żony oraz trójki dzieci. Trafia do piekła, gdzie na własnej skórze przekonuje się, że śmierć to dopiero początek jego udręki. Za wszelką cenę chce odnaleźć tego, kto odebrał mu rodzinę i sprawić, by zapłacił za swoją zbrodnię. Tymczasem Lukas prowadząc prywatne śledztwo odkrywa, że John był zaledwie pionkiem w niebezpiecznej grze, a jemu samemu i Rose zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.

Między oczy

Przemysławowi Piotrowskiemu na pewno nie można odmówić bardzo sugestywnych opisów. Morderstwa, miejsca zbrodni i tortury zostały przez niego pokazane w tak drastyczny oraz szczegółowy sposób, że mogą przyprawić wrażliwsze osoby o mdłości. Autor potrafi uśpić czujność czytelnika tylko po to, by nagle uderzyć go między oczy kolejną ociekającą krwią sceną. Zastosowanie tego zabiegu zdecydowanie działa na korzyść lektury – w końcu opowiadając o piekle nie można posługiwać się półśrodkami.

Warto przy okazji wspomnieć, że Piotrowski, mieszkający kiedyś w USA, z dużą dokładnością odtwarza realia Nowego Jorku i jego okolic. Dzięki temu w opisywanej przez niego codzienności nie czuć fałszu, lecz głęboką wiarygodność.

Wycięci z papieru

W „Drodze do piekła” nie ma niestety jednego z ważniejszych elementów każdej dobrej książki – przekonujących, wielowymiarowych bohaterów. Zostali potraktowani dość stereotypowo, przez co brak im głębi. Wątpliwości budzą jednak przede wszystkim ich motywacje (choćby Rose, w dzieciństwie ofiara wieloletnich gwałtów, teraz prezentująca swobodny stosunek do zdobywania dziennikarskich informacji przez łóżko oraz na poważnie rozważająca wzięcie udziału w porno-reality show). Również relacja łącząca Lukasa i Rose nie została nakreślona wystarczająco silnie, aby wątek ich nieuniknionego romansu wypadł wiarygodnie. Sytuację ratuje na szczęście postać Johna, którego niewinność w miarę lektury staje pod coraz większym znakiem zapytania.

Kwestia przypadku

Wartka akcja „Drogi do piekła” zmierza do zaskakującego, choć nieco przekombinowanego zakończenia. Ciągłość fabuły bardzo często opiera się na zrządzeniach losu, sprawiając wrażenie, że decyzje głównych bohaterów tak naprawdę nie wpływają na to, co się im przydarza. Tym bardziej trudno jest uwierzyć w zakończenie opierające się na serii zbiegów okoliczności. Fakt, że akcja książki została osadzona w przyszłości, nie do końca usprawiedliwia to, jak dużą rolę Piotrowski przypisał w niej najnowszym nowinkom technologicznym oraz pracy hakerów, potrafiących w nieprawdopodobny sposób odwrócić bieg zdarzeń o sto osiemdziesiąt stopni.

Niemniej jednak „Droga do piekła” jest pozycją godną uwagi, której można wybaczyć pewne niedociągnięcia autora. Miłośników sensacji i thrillerów z pewnością ucieszy fakt, że czyta się ją z zapartym tchem i nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji. Lektura nie jest także pozbawiona refleksji – jak się okazuje tytułowe piekło to nie tylko miejsce, do którego trafia się po śmierci. Istnieje także na ziemi, a dzieląca nas od niego granica bywa bardzo cienka.

Ocena: 3/5

Dyskusja