Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Odys w wielopaku i wielowariantywności – recenzja książki „Zagroda zębów”

Wit Szostak w niezrozumiały dla zwykłego czytelnika sposób wykształcił w sobie niebywałą wrażliwość literacką oraz charakterystyczny styl artystyczny, za pomocą których – w połączeniu z intelektualno-erudycyjnymi aspektami swego „ja” – tworzy historie z wyczuciem, smakiem i przesłaniem, pobudzające do głębszych refleksji i analiz kultury oraz natury. W swym najnowszym dziele ukazuje nam Odysa, jakiego dotychczas nie znaliśmy, Odysa, którego historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Albo nie potoczyć wcale.

„Iliada” i „Odyseja” to teksty kultury, które niewątpliwie winien znać każdy, szczególnie ze względu na interdyscyplinarne konteksty, jakie można zinterpretować na podstawie tekstu. Wit Szostak poszedł o krok dalej i postanowił stworzyć własne, apokryficzne wersje mitu Odysa, w którym główna postać – oraz w mniejszym stopniu inni bohaterowie homerowskich dzieł – mierzą się z różnymi wariantami i możliwościami spełnienia konkretnego wątku „Odysei”.

Szostak bawi się konwencją, formą i gatunkiem tworząc kilka wersji danego motywu, zaczerpniętego z „Odysei”, dobudowując do swoich wizji filozoficzną otoczkę, która pozwala mu rozciągać sferę znaczeniową poza granice warstwy tekstualnej. Przede wszystkim jednak pobudza świadomość na mitotwórczą siłę, oddziałującą na ludzką mentalność w tak znacznym stopniu, że jest w stanie kształtować całe cywilizacje. Oto bowiem jedna historia – zmyślona bądź nie, według własnej interpretacji – może kreować nowe nurty religijne, przewartościowywać dotychczasowe normatywy oraz poglądy. Szostak żongluje rozmaitymi wizjami, ukazując, iż wyłącznie jedna drobna zmiana, może okazać się niebotyczna w skutkach.

„Zagroda zębów”, książka stosunkowo krótka i zwięzła, lecz bogata w treść, jest również intertekstualna, niejako odwołuje się do dorobku kulturowo-literackiego, powiązanego z utworami Homera. Spuścizna starożytnego aojdy stała się inspiracją niemalże dla tysięcy twórców – w tym Szostaka, korzystającego również z dziedzictwo innych, równie śmiałych, pomysłowych i myślących. Dzieło bowiem zmusza do myślenia, refleksji nad wieloma sensami, które nierzadko rodzą kolejne sensy.

Warsztatowo otrzymujemy majstersztyk formalistyczny – wyważony i odpowiednio dobrany melanż epiki i liryki, które raz wystawiają osobno poszczególne miniatury, a raz współgrają tworząc ciekawe doświadczenia literackie, ale to wszystko okrojone jest w pewien spójny tekstualnie schemat, jaki wytworzył dla swych utworów Szostak. Całość zaś otwiera swoista inwokacja, która pośrednio wyznacza nam kierunek zbioru i nadaje odgórny wyraz „Zagrody zębów”, ale taki zabieg w pełni dowodzi, że nie jest to zlepek przypadkowych tekstów, złączonych motywem przewodnim, tylko, iż autor przemyślał funkcje i przebieg swej pracy.

„Zagroda zębów” to ponad stustronicowy zbiorek miniatur literackich, bazujących na perypetiach Odysa, króla Itaki i pomysłodawcy Konia Trojańskiego, które Wita Szostak zaadaptował na swe potrzeby oraz przeobraził, kreując krótkie, samodzielne utwory, będące alternatywnymi scenariuszami motywów z „Odysei”. Jak już wspomniałem to książka nietrudna w odbiorze, zmuszająca do samodzielnego myślenia oraz zwracania uwagi na kwestie naszego świata w ujęciu filozoficzno-historyczno-religijnym. Słowem – przyjemność rozrywkowa a pożywka intelektualna.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja