Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kto ma umrzeć? – recenzja mangi „Half & half”

Niczym nowym w małżeństwie nie jest niesławne pytanie: „Kto umrze pierwszy?” albo „Jakbyś miał wybór, czy oddałbyś życie za swego partnera?” – Kouji Seo postanowił niedawno odświeżyć dawny projekt, biorąc na warsztat tematykę powiązaną z owymi zapytaniami. Jego utwór jednak gra na nieco odmiennych nutach emocji, stawiając przed takim wyborem dwie zupełnie obce sobie osoby, a wykonanie tego dzieła nie tylko zachwyca, porusza i smuci, ale też w swoisty sposób podbudowuje hierarchię wartości.

Sanada Yuuki postanawia popełnić samobójstwo poprzez skok z budynku. Nieopatrznie ląduje wprost na Nagakawie Shin’ichim, acz te zdarzenie miast pozostawić dwie ofiary, przyczynia się do przeniesienia ich do krainy pomiędzy życiem a śmiercią, gdzie tajemnicza boska istota ofiarowuje im siedem dni na wybór, kto z nich ma umrzeć. W trakcie tego czasu połączeni są ze sobą bólem, emocjami i niemal fizycznością, bowiem każde oddalenie się od siebie grozi cierpieniem, a nawet śmiercią. Siedem dni wydaje się czasem krótkim, lecz ów okres jest w stanie sprawić, aby kogoś znienawidzić, pokochać czy ubóstwić.

Chociaż motyw przewodni – wyboru kto ma zginąć – wciąż wkracza na pierwszy plan, czyni to raczej jako swoisty deuteragonista, ponieważ większość zdarzeń i uwagi czytelnika oscyluje wokół relacji oraz rodzących się uczuć między parą głównych bohaterów. Za sprawą przeżywanych wspólnie wewnętrznych odczuć, jak strach czy podniecenie, oraz zewnętrznych bodźców (bolesne uderzenie) zaczynają zbliżać się do siebie, co podsyca wolne poznawanie siebie, swych osobistych problemów, przyzwyczajeń i obusieczne zrozumienie.

Warstwa fabularna nie należy do dynamicznych, akcja rozwija się bardzo powoli, jako że na prawie czterystu stronach rozgrywa się siedem dni wydarzeń, ale wytrwały adresat znajdzie w mandze wiele interesujących informacji. Świat przedstawiony poznawany jest stopniowo, autor dawkuje wieści i rozbudowuje go niemrawo, aczkolwiek stale pobudzając czytelniczą ciekawość. Pomimo że brak w komiksie zasadniczych spektakularnych zdarzeń, aspekty relacji, interakcji czy wewnętrznych emocji nie nużą, a rozluźnienie odnaleźć można w przewijających się co jakiś czas scenkach humorystycznych.

Jednak dobrze zbudowane portrety charakterologiczne nie wystarczą, aby zapewnić adresatowi – przy tym medium – odpowiednie wrażenia, dlatego przy tworzeniu szaty graficznej autor także pracował starannie i schludnie. Za pomocą plastycznej, wyrazistej, grubo zarysowanej kreski stworzył ciekawe, przyjemne dla oka ilustracje, można by rzec dość standardowe, choć nierzadko można natknąć się na bardziej szczegółowe, wręcz nie najgorszej próby rysunki, które nadają całości bardziej artystycznego – graficznie – wyrazu.

„Half & half” Kouji Seo to kolejny przykład tego, że Waneko kieruje się znakomitym zmysłem przy doborze jednotomowych wydań. Bardzo interesujące dzieło nie dość, że wygląda wcale przyzwoicie wizualnie, to jeszcze zawiera w sobie ambitne, dobrze zrealizowane treści i fabułę, która choć niezbyt dynamiczna, potrafi wciągnąć i nie odpuścić do ostatnich stron.

PS. Warto wspomnieć, że tom to tak naprawdę zrewaloryzowany, przewartościowany i rozbudowany pomysł autora sprzed osiemnastu lat. Wcześniej Seo celował w inne aspekty, ale główny zarys pozostał ten sam, zaś dzięki umieszczonym ilustracjom z wcześniejszego komiksu możemy porównać, jak ewoluował warsztat graficzny twórcy, oraz – za pomocą notek – dojść do tego, co zmieniło się zamyśle fabularnym projektu.

Dyskusja