Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Lucas arts – recenzja książki „Gwiezdne Wojny i reszta życia”

Biografie wielkich mają to do siebie, że wcale często próbują pokazać konkretną postać w jak najlepszym świetle, tuszując brud, rysy czy ciemne plam y na życiorysie. Wprawdzie Brian Jay Jones stara się unikać niemiłych incydentów z życia George’a Lucasa, ale niczego nie fałszuje, nie hiperbolizuje bądź nie idealizuje. Ukazuje sylwetkę jednego z ikonicznych filmowców takim, jakim był naprawdę – zawziętym, upartym idealistą z wielkim planem oraz nie zawsze jednomyślnym zdaniem.

Odkąd 30 października 2012 roku Lucasfilm przeszedł w objęcia The Walt Disney Company, George Lucas – wizjoner i reformator kina fabularnego – stracił znaczenie na arenie filmowej, choć zawsze już pozostanie legendą. Brian Jay Jones, autor „Jim Henson. Tata Muppetów”, postanowił zabrać się za spisanie życiorysu twórcy „Gwiezdnych Wojen” i czyni to zaiste udatnie, sięgając do narodzin i dzieciństwa oraz ostatnich lat aktywności filmowej, które mówią o sprzedaniu wytwórni, kontynuowaniu spuścizny czy planom zbudowania własnego muzeum w San Francisco, Oakland albo Los Angeles.

Autor, nagradzany pisarz i orator w amerykańskim senacie z wieloletnim stażem, a także były przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Biografów; zadbał o, aby wszystkie informacje pochodziły z najpewniejszego źródła, zaś większość faktów było uzasadnionych bibliograficznie i trzeba przyznać lista przypisów imponuje, zwłaszcza, że Jones odwołuje się nierzadko do autorytetów, zarówno kina, jak i filmoznawstwa.

„George Lucas. Gwiezdne Wojny i reszta życia” to galopada przez twórczość jednej z ikon kina fabularnego, której udało się zaistnieć zbiegiem okoliczności oraz adresatom, którzy przyczynili się do wzrostu popularności najbardziej kasowego cyklu reżysera, i sprawili, że względnie niszowa produkcja stała się jednym z najczęściej oglądanych obrazów na świcie – wręcz zaczątek globalnego kultu, niosącego się ogromnym echem po sferach popkultury.

Jednak mimo bogatej aktywności i wielu prac produkcyjno-logistyczno-twórczych, George Lucas jest także człowiekiem pragmatycznych oraz żyjącym, jak każdy z nas, a Brian Jay Jones w książce niejednokrotnie ów aspekt akcentuje, przetykając jego głównonurtowy zarys historii oraz działalności licznymi anegdotami i ciekawostkami – oczywiście wszystko czyni tak zręcznie, że czytelnikowi nie sposób irytować się niepotrzebnymi wtrąceniami.

I właśnie to jest największym urokiem zarówno książki, jaki i postaci George’a Lucasa – wątki z jego życia przybliżające jego dość osobliwą, ale jakże „człowieczą” egzystencję. Owszem, nie jest to szaleniec na siłę próbujący wegetować jako asceta, pustelnik, odludek, korzysta z dobrodziejstw swego portfela i nowych czasów, aczkolwiek wciąż pozostaje przy tym zwykłym śmiertelnikiem, świadomym swych działań i tego że pewnego dnia, może go zabraknąć. Być może to – choć wielu spierałoby się o kwestie finansowe – przyczyniło się do sprzedania instytucji największemu koncernowi medialnemu na świecie.

Pierwsza biografia George’a Lucasa jest praktycznie dziełem kompletnym, przebywający ówcześnie na emeryturze filmowiec – prócz zrealizowania kilku planów – już raczej nie okaże się demiurgiem czegoś wielkiego, czegoś, co przewartościuje kino i stanie się zarzewiem rewolucji w światku filmowym. Choć chciałoby się tego mu i sobie życzyć. Niemniej, Brian Jay Jones odrobił zadanie domowe, dzięki czemu zainteresowani mogą raczyć się bogatym, ciekawym i całkiem odkrywczym życiorysem jednego z największych bohaterów kina w historii.

Ocena: 5/5

Dyskusja