Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie tylko na Bliskim Wschodzie – recenzja książki „Rekonkwista”

Niestety, prócz „Pieśni o Rolandzie” raczej nieczęsto przychodzi czytelnikom obcować z utworami przedstawiającymi mediewistyczne dzieje Hiszpanii. Nie ma się zatem co dziwić, że na pytanie o wczesnośredniowieczne walki Iberów z Maurami większość wzruszy ramionami, albo odeprze coś na deseń „były tam w ogóle jakieś starcia?”. Dlatego książki pokroju „Rekonkwisty. Krucjaty w średniowiecznej Hiszpanii” wypada cenić ponad miarę, bowiem przybliżają interesantom wiedzę odnośnie do bardzo interesujących okresów historycznych.

Chociaż podręczniki szkolne i wiedza powszechna przewartościowała wiedzę tak, że słysząc termin „krucjata” oczami wyobraźni wizualizujemy sobie pustynny krajobraz, gdzie wśród piasków Bliskiego Wschodu oraz biblijnych miast-warowni ścierają się armie krzyżowców z arabskimi hordami, trzeba mieć na uwadze, iż nie tylko w tamtejsze regiony wyprawiały się katolickie wypady zbrojne. Czy ktoś pomyślałby, że krucjaty zmierzały także do Czech czy Egiptu? Do Prus bądź Hiszpanii? A o defensywno-ofensywnych zmaganiach chrześcijańskiej społeczności, a przede wszystkim rycerstwa na półwyspie Iberyjskim opowiada naukowo-historyczna książka profesora Josepha F. O’Callaghana, czyli „Rekonkwista. Krucjaty w średniowiecznej Hiszpanii”.

Warianty źródłowe, zapiski zgromadzone w archiwach watykańskich czy opracowania naukowe nierzadko stanowią nie lada gratkę dla pasjonatów – i trzeba przyznać, że imć O’Callaghan z fascynacją analizował obszerne traktaty i opasłe woluminy w poszukiwaniu jak największej i najrzetelniejszej dawki informacji i faktów na temat rekonkwisty, co zaowocowało stworzeniem całkiem przyjemnej w odbiorze oraz zmuszającej do refleksji monografii o „świętej wojnie” na półwyspie Iberyjskim.

Opatrzone pieczołowicie przypisami informacje nie dość, że uświadamiają nas w niezbyt łatwej sytuacji panującej na zachodzie Europy, to jeszcze ukazują genezę wielu dzieł sztuki bądź architektury znajdujących się obecnie na terenie Hiszpanii czy Portugalii, a niekoniecznie rodowodem należących do chrześcijańskiego światka. Po lekturze owego woluminu nikogo pierwiastek muzułmańskiego artyzmu w kolebce ludów iberyjskich nie powinien dziwić, bowiem wyznawcy islamu cieszyli się tam dominacją przez przeszło czterysta lat i pozostawili Iberom w spadku trwałe ślady swej bytności.

Jednak owe opracowanie skupia się przede wszystkim na stosunkach obu cywilizacji oraz rozwojach wypadków, jakie wykwitały we wzajemnych relacjach żyjących w enklawach chrześcijan (szczególnie w górskich subregionach półwyspu Iberyjskiego) oraz najeźdźców, którzy pragnęli na stale zaadaptować swe nowo podbite ziemie, aby osiedlić się tam na stałe, co niestety im się nie udało.

O’Callaghan z naukową swadą a pewnością pisze o zdarzeniach, które choć współcześnie zapomniane, ówcześnie niosły się wielkim echem przez szeroki świat, niejednokrotnie trzęsąc posadami ostoi chrześcijaństwa czy wpływając na wiele kultur. Przeanalizowane i wzięte pod lupę nestora ciekawostki, anegdoty bądź drobniejsze fakty okazują się skarbnicą, która udowadnia, że dawne, mało dziś znane dzieje wciąż odnajdują liczne nawiązania oraz analogiczne detale w twórczych kreacjach, czy to literackich, czy filmowych.

Na przykładzie „Rekonkwisty…” można udowodnić czytelnikowi nieobeznanemu z literaturą naukową, że traktaty czy opracowania wcale nie są trudne w odbiorze czy pisane stylem specjalistycznym, a ich lektura w zamian za niewielki wysiłek intelektualny może się odwzajemnić przyswojeniem nader intrygującej wiedzy, której poznanie ani trochę nie boli, jedynie jest wstanie rozwinąć w nas pewne kompetencje.

Ocena: 5/5

Dyskusja