Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Panowie Abbasydzi – recenzja książki „Burzliwe dzieje Kalifatu Bagdadzkiego”

Do historyczno-naukowych opracowań przylgnęła łatka nużących, trudnych w odczycie bądź napisanych żmudnym, nieciekawym stylem, rozwadniającym temat do takiego stopnia, że wyciągnięcie z niego konkretów to syzyfowa praca. Na szczęście, to wyłącznie stereotypy – zapewne utkane przez osoby stroniące od nauki – a same monografie mogą być zarówno ciekawe tematycznie i problematycznie, jak i napisane z werwą a pasją, co zresztą udowadnia utwór „Burzliwe dzieje Kalifatu Bagdadzkiego”, zabierający adresatów w podróż po jednym z największych krajów arabskich doby średniowiecza.

Chrześcijaństwo, ni nawet judaizm nie stworzyły kompletnej cywilizacji, a ta powstała na skutek odwiecznej akulturacji, i choć często nie dajemy sobie z tego sprawy, arabska oraz – węziej – muzułmańska domena wpłynęła na rozwój europejskiego konglomeratu kulturowego tak znacznie, że wręcz każdy tekst kultury nasiąknięty jest jej dziedzictwem. Owa spuścizna przejawia się już nie tylko w popkulturze, ale także tworach religii jakże odmiennej od kościoła Mahometa, mimo że oba stanowią tak naprawdę rozgałęzienia tej samej wiary. Wypada zatem zapoznać się szerzej z historią jednego z największych państw – aczkolwiek współcześnie nieistniejącego – muzułmańskich, dlatego lektura książki Jerzego Hauzińskiego „Burzliwe dzieje Kalifatu Bagdadzkiego” to znakomita i fachowa praca naukowa, umożliwiająca rozpowszechnianie wiedzy na temat minionego imperium tak odległego i niezrozumiałego, a jednak tak nam bliskiego.

Chyba nie ma nikogo kto zanurzając się w morzu popkultury choć raz nie natknął się na „Baśnie tysiąca i jednej nocy”, a przede wszystkim jedno z ich barwnych dzieci – czy to Aladyna, czy Sindbada Żeglarza, czy Ali-Babę. Egzotyczne scenerie w owych utworach to jednak nie tylko bujna wyobraźnia twórców, lecz jakby nie patrzeć odtworzenie otoczenia autorów zamieszkujących w tamtejszych stronach, bowiem jedno z najstarszych i najistotniejszych dzieł literatury światowej wywodzi się z serca muzułmańskiego światka, właśnie z terenów niegdysiejszego Kalifatu Bagdadzkiego. Hauziński na kartach swej książki analizuje, porównuje i udowadnia, że ichniejsza kultura miała niemały wpływ na kształtowanie się cywilizacji zachodu.

Niemniej, to zaledwie ułamek tego, co stara się czytelnikom przekazać profesor mediewista – lwia część poświęcona jest historii oraz osiągnięciom czy zawiłościom ekonomicznym, politycznym i społecznym państwa Abbasydów na przełomie VIII i XIII wieku, ale i nie tylko zwraca uwagę na ten okres, ponieważ wyjeżdża niejednokrotnie poza jego bariery. Wykazuje na czym polegały konkretne przemiany i reformy, z których bodaj najznaczniejszą była ta z XII wieku, kiedy to kalifowie z seniorów duchowych, stali się suwerennymi monarchami swych ziem, odcinając zależności z seldżuckich suzerenów. Jednak to także praca zawierająca informacje o zarzewiu, przebiegu i kresie upadku kalifatu, wspominająca nawet o próbach powstania niby feniks z popiołów.

Warto też napomknąć, że nie wszystko opiera się na wpływach kulturowych bagdadzkiej domeny czy historii państwa, autor znajduje także w swych rozprawach miejsce na dynastię panującą – Abbasydów, przebieg ich rządów, co jest chyba oczywiste w pisaniu o polityce danego kraju; znaczenie w społeczeństwie, wewnętrzne rozdarcia i problemy, a to zaledwie garść z tego, czego można się dowiedzieć o monarszym rodzie z owego woluminu. Dając się porwać wodzą własnej interpretacji, można ośmielić na stwierdzenie, że historia zarówno tej dziedziny, jak i jej głów, jest równie barwna i bogata, jak to, co dane jest nam wyczytywać z popkulturowych utworów, jak „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina czy „Koło Czasu” Roberta Jordana, a przecież nie mamy do czynienia z beletryzacją, tylko czystymi faktami.

Jednak książka Jerzego Huzińskiego – podkreślmy: treściwa, interesująca i pełna ciekawostek – to także pokazanie odwiecznych prawd, że nawet najświetniejsze imperia, mimo swej potęgi oraz znaczenia, przemijają, a próby ich wskrzeszenia częstokroć zakańczają się fiaskiem, bowiem dawne ziemie dominium już dawno zostały zaadaptowane przez inne kraje, zaś rdzenna ludność wcielona w niegdyś obce nacje. „Burzliwe dzieje Kalifatu Bagdadzkiego” są zatem kolejną cegiełką wiedzy, którą warto podbudować umysł.

Ocena: 5/5

Dyskusja