Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wampiry oblegają – recenzja mangi „Serafin Dni Ostatnich” #3

Ośmielić się można na stwierdzenie, że świat przedstawiony „Serafina Dni Ostatnich” w trzecim tomie nie zostaje należycie rozbudowany, prócz dwóch nowych lokacji oraz jednej taktyki wampirów adresat nie otrzymuje odpowiedzi na pytania, pozostawione przez poprzednie części. Jednak nagromadzenie akcji, wprowadzenie kilku bohaterów oraz wyczyny Yuu sprawiają, że tomik czyta się całkiem przyjemnie.

Kontynuująca losy czwórki bohaterów trzecia odsłona „Serafina Dni Ostatnich” po raz kolejny raczy nas pojedynkami, eksterminacją wampirów i zmierzaniem do wyznaczonego przez dowództwo celu. Czytelnikom może brakować co nieco odkrywania zagadek, zgłębiania wiedzy na temat krwiopijców, potworów oraz demonów, lecz niemalże permanentna akcja wynagradza pewne braki, a to przecież zaledwie jeden tom.

Yuu wraz z kompanami formuje drużynę, a że wszystkie Oddziały Eksterminacji Wampirów muszą się składać z pięciu/pięciorga członków, dołącza do nich rówieśniczka, Mitsuba, która od lat zajmuje się tępieniem wampirzego plemienia. Podpułkownik Guren zleca im przedostanie się do miasta Shibuyi, po drodze eksterminując krwiopijców i ratując więzionych przezeń ludzi. Podczas wyprawy ich grupa wielokrotnie naraża się na niebezpieczeństwo i odkrywa swe słabe strony za sprawą porywczego Yuu, zaskarbiającego sobie ich dozgonną irytację.

Pomimo że większą część utworu zajmuje akcja i sceny starć między drużyną a wampirami, to scenarzysta skupia się przede wszystkim na budujących się oraz ścieśnianych relacjach oddziału. Nikogo nie powinno dziwić, że najtrudniejszym obiektem do zawiązywania więzi jest właśnie tytułowy Yuu, który wyznając swe ideały i hierarchię wartości, nie zważa na polecenia oraz stara się ratować kogo się da, co akurat w tym tomie nie odbija mu się czkawką. Niemniej nie ma tutaj specjalnie skomplikowanych portretów psychologicznych, autor zarysował swe sylwetki tak, aby były dla wszystkich przystępne, łatwe w zrozumieniu, ale nie płytkie – po prostu, żeby pasowały do czysto rozrywkowego świata, w którym protagoniści-nastolatkowie muszą mierzyć się z wrogiem, a ich jedynym zadaniem jest walka ze złymi istotami i ochrona ludzi.

Warstwa graficzna utrzymuje poziom poprzednich wydań – plastyczna kreska, lekko szczegółowe tło, częste wypełnienia za pomocą rastrów albo kreskowania to coś, na co nie powinien nikt narzekać, bowiem odpowiednio komponuje się z wyrazem i treścią komiksu. Odpowiedni balans proporcji oraz umiejętna zabawa kształtami dodatkowo wzmacniają budzące się w bohaterach emocje wizualizacją.

Trzecia odsłona „Serafina Dni Ostatnich”, choć pełna dynamicznych scen i gagów, to zaledwie cisza przed burzą, zakończona małym cliffhangerem. Większość wątków czeka rozwinięcia, pozostaje wciąż mnóstwo do wyjaśnienia i odpowiedzenia na pytania, a przy tym zasadniczo owa część wnosi mało do intrygi cyklu, przez co nieco zawodzi, choć pozostawia względnie dobry posmak.

Dyskusja