Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nowych przygód czar – recenzja mangi „Magi” #3

Połączenie fantasy, komedii i obyczajowo-politycznej historii to nie lada gratka, szczególnie, gdy zabiera się za to twórca z zupełnie odmiennego dla nas kręgu kulturowego – możemy mieć wówczas obawy, co do efektu końcowego, który jemu zrozumiały i oczywisty, dla nas może być wręcz zagadką Sfinksa. Niemniej Shinobu Ohtaka wychodzi z takiego pojedynku nie tylko z tarczą, ale i spójną, sensowną (na swój sposób) oraz nafaszerowaną niewybrednym dowcipem opowieścią, która zajmie chwilę, zapewni rozrywkę, a przy tym zaoferuje (lecz nie wprost) parę powodów do refleksji.

Jak się okazuje reinterpretacja może nieść za sobą dalekosiężne i dalekie od oryginału konsekwencje – Ohtaka i jej „Magi” jest tego najlepszym dowodem, bowiem historia przezeń przedstawiana, inspirowana luźno „Księgą tysiąca i jednej nocy”, zaczyna coraz bardziej zbaczać w sfery licentia poetica, aniżeli trzymać się klasycznej opowieści. Ta zaś zdaje się być wyłącznie pretekstem, sposobem na zarysowanie kanwy, ponieważ losy bohaterów Aladyna czy Alibaby zmierzają w zupełnie innym kierunku niż ich pierwowzory.

Aladyn trafia do nieznanego mu miejsca, gdzie opiekuje się nim klan Kouga, na czele z Babą, urokliwą staruszką, od której poznaje uczucia towarzyszące i samo pojęcie rodziny. Zasmakowawszy specyficznego, familijnego życia stepowego ludu, ma zamiar wypocząć, lecz nie będzie mu to dane, a to ze względu na zbliżające się niebezpieczeństwo ze strony potężnego, ekspansywnego cesarstwa, które pragnie przyłączyć ziemię klanu do imperium. Na skutek wielu nieporozumień i pozornych układów, na terenie wioski dochodzi do kilku niepożądanych incydentów, acz Aladynowi udaje się rozwiązać kilka z nich.

Dwa poprzednie tomy składały się na kompletną, względnie zamkniętą opowieść, teraz zaś autorce wystarczyła jedna część, aby stworzyć ciekawą oraz skończoną historię, z wciąż otwartymi wątkami pobocznymi. Nie można jednak powiedzieć, że finał tego komiksu zaskoczył, podobnie punkty kulminacyjne i zwroty akcji, bowiem nie na takich zabiegach kładzione są akcenty. Fabuła toczy się wokół postaci Aladyna i odkrywania tajemnic jego przeznaczenia, przeszłości i tym, kim właściwie jest oraz jaka przypada mu rola w scenariuszu Wszechświata. Wszystkie pozostałe wydarzenia są wyłącznie pretekstem do tego, żeby rozwijać główne zamierzenia cyklu.

Po raz wtóry autorka nie zawodzi w materii graficznej, serwując czytelnikom plastyczne, charakterystyczne i przyjemne dla oka szkice, które razem z warstwą tekstualną tworzą znakomitą narrację. Jednak nie są to bardzo szczegółowe plansze i raczej bliżej im do prostych, przejrzystych historyjek obrazkowych, niż wysublimowanych powieści graficznych. Chociaż od czasu do czasu twórczyni wplecie, jakąś bardziej detaliczną scenę, acz w większości wypadków mamy do czynienia z ilustracjami, wypełnionymi rastrem, pełnym tuszem, cieniowaniem bądź pozostawione puste.

Trzeci tom „Magi” zabiera odbiorców na stepowy wschód, gdzie chłopiec z pustyni zapoznaje się z inną kulturą, a przy tym zaczyna odkrywać, co się naprawdę liczy w świecie, oraz – powoli – kim jest i jaki ma w życiu cel. Niewątpliwie, czytelnik ma do czynienia z opowieścią prostą i nieskomplikowaną, czysto rozrywkową i pełną humoru, ale skrywającą drugie dno, które zostało odrobinę zakopane w treści, lecz po jego odnalezieniu, można dojść do wniosku, że autorka chce przekazać tą historią coś więcej, niż nam się początkowo zdaje.

Dyskusja