Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Samotność anioła rozdartego – recenzja książki „Człowiek, który spadł na ziemię”

Thomas Jerome Newton nie pochodzi z Ziemi, a mimo wszystko zamierza na niej osiąść, choć nie ma być to dożywotnia egzystencja. Człowiek ten spadł z nieba, przybył na trzecią planetę od słońca, aby uratować swój lud. Otrzymał bowiem zadanie najwyższej wagi – ma zgromadzić wystarczająco dużo wody, żeby potem dostarczyć ją do swojej ojczyzny, która z braku tego surowca umiera. Newton nie ma jednak prostego zadania, gdyż musi na początku zebrać niemałą fortunę, ale w tym pomocne będą jego nadludzkie zdolności oraz nieprzeciętna wiedza, które summa summarum przyczyniają się do wzbogacenia bohatera i sfinalizowania misji. Wszystko zmienia się z dnia na dzień, kiedy Newtonowi zaczyna doskwierać samotność, popada w depresję i przestaje widzieć sens swego zadania.

Walter Tevis nie jest – przynajmniej w Polsce – tak znany, jak być powinien. Należący do kanonu pisarz, inspirujący wielu nie miał lekkiego życia, a doświadczenia oraz motywy autobiograficzne nawet w „Człowieku, który spadł na ziemię” nieraz pobrzmiewają gorzkim echem. Można mówić, że największą sławę tej powieści przyniosła filmowa adaptacja w reżyserii Nicolasa Roega z tytułową rolą zagraną przez Davida Bowie, choć co do tego dzieła – po lekturze książki – można mieć pewne zastrzeżenia, zwłaszcza, że stłumiło ono i zbanalizowało niektóre ważne motywy. Jako kanoniczny utwór na stałe wpisał się w historię gatunku science fiction, ale do samej powieści można mieć kilka obiekcji, choćby ze względu na kwestie technologiczne, ponieważ realia zaprezentowane w dziele do rzeczywistych raczej nie należą, ani się nie spełniły – akcja książki osadzona jest parę dekad przez rokiem dwutysięcznym. Na to należy patrzeć jednak z innej perspektywy, autor napisał „Człowieka, który spadł na ziemię” jeszcze zanim pierwszy Ziemianin wylądował na Księżycu, cała technika nie była wówczas tak rozwinięta, jak kilkanaście lat później, a co dopiero, gdy po lekturę sięga ktoś obeznany z dzisiejszą i zaczyna porównywać ją z fikcją Tevisa.

Autor właściwie nie bawi się tutaj w klasyczną science fiction, tylko zmierza w kierunku społecznym: akcenty położone są w książce na relacje tytułowej postaci z nowym otoczeniem, wyraźna jest w książce dbałość o psychikę głównego bohatera. Jego przeżycia dominują, na pierwszy plan wysuwają się kwestie związane z depresją, traumą, odmiennością i wewnętrznym rozdarciem, uważnie śledzimy zmiany zachodzące w nim podczas pobytu na Ziemi i obcowaniu z mieszkańcami planety, odmiennymi od niego, obcymi, a jednak w jakimś stopniu podobnymi, nawet mu bliskimi. Pojawia się tutaj rozważanie na temat niezrozumienia, objawiającego się w różnych dziedzinach życia Newtona – ciekawie autor przedstawił w „Człowieku, który spadł na ziemię” popadanie w nałóg, pewnego rodzaju lekarstwo na problemy bohatera. W ogóle otoczka postaci została niezwykle sprawnie przedstawiona, Tevisowi udało się stworzyć żywy świat, w którym wartości mają zupełnie inne oblicze niż te, jakie dominują w naszej rzeczywistości. Taka przepaść nie jest przypadkowa, autor tworzył kilka dekad temu, kierował się innymi zasadami i wierzył w rzeczy, które dziś stały się codziennością albo nigdy nie doszły do skutku.

Nota rekomendacyjna na okładce zapewnia nas o tym, że autor niezwykle realistycznie podchodzi do opowieści z kontaktem z obcą formą życia, nie można się z tym nie zgodzić. Tevis sprawia, że podczas lektury zaczynamy wierzyć w historię, zaczynamy zastanawiać się, czy kiedykolwiek mogło dojść do takich wydarzeń, a przecież takie myśli mogą wydawać się całkowicie pozbawione sensu, absurdalność takiego myślenia pokazuje nam jednak, jak bardzo autor dopracował świat przedstawiony, aby stał się wiarygodny i autentyczny. Na tyle ile może. Druga rekomendacja potwierdza to, co już tutaj przekazałem – filmowa adaptacja wiele rzeczy przemilcza, spłyca i banalizuje.

Moim zdaniem nikt nie powinien zwlekać z lekturą tej powieści. Jest elektryzująca, na swój sposób pesymistyczna, ale za to rozmyślanie nad tym, co stara się nam przekazać warte jest przedarcia się przez nią, choć nie jest to łatwa w odbiorze książka.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja