Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Uratować i strzelić sobie selfie – recenzja komiksu „Niezwykła”

„Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”, rzekł Ben Parker, przewartościowując postrzeganie superumiejętności i akcentując zobowiązania, jakie za sobą niosą, bowiem bycie herosem nie oznacza wyłącznie posiadania nadnaturalnych zdolności, lecz wymaga od posiadacza pewnych zachowań. Właśnie taką lekcję stara się sparafrazować G. Willow Wilson, która stworzyła nader intrygujący scenariusz do „Ms. Marvel. Niezwykłej” – i tam też główna bohaterka musi sobie to uświadomić.

Po nowej serii Marvel Now! można się było spodziewać czegoś czysto rozrywkowego i to w wymiarze totalnym, gdyż konwencja young adult w zestawieniu z relaksowym komiksem superbohaterskim, jakoś nie budzą zapewnień wielkich wrażeń, ani tym bardziej stawiania na istotne tematy. A mimo wszystko „Niezwykła” zaskakuje w tym względzie, odtwarzając kluczowe ongiś słowa Bena Parkera, przyczyniające się do zaakcentowania i – co ważniejsze – wskazania roli, jaką powinien pełnić każdy superbohater.

Kamala Kham zaiste nie jest jedyną osobą, która od zawsze marzyła o sueprmocach, możliwości ratowania świata i trafiania na pierwsze strony gazet – jej się to jednak udało, a stało się to całkiem przypadkiem, podczas jednego wyjścia z domu. I tak oto nastolatka, lubiąca seriale, gry wideo oraz MMO, a przede wszystkim kochająca się w herosach, stała się – nomen omen – niezwykła. Jednak światopogląd o superbohaterach całkowicie się dziewczynie zaburzył, gdy odkryła, że za wielką mocą nie idą wyłącznie laury, sława i chwała, lecz odpowiedzialność, wyrzeczenia i permanentne próby. Nie ma blasku fleszy, ani czerwonych dywanów, jest obawa, że złoczyńcy poznają prawdziwą tożsamość Kamali, a co gorsza odkryją, gdzie mieszka i kim jest jej rodzina.

Wilson za pomocą wręcz wesołej, przyjemnej w odbiorze poetyki stworzyła uniwersum, w którym młoda osoba musi nagle dojrzeć przedwcześnie i wziąć na siebie odpowiedzialność, o której nie śniło nawet wielu dorosłych. Idealizowanie superbohaterów przez protagonistkę nie wyszło jej na zdrowie, bowiem gdy sama stała się jedną z nich, nadane sobie wartości zaszkodziły, i cudem zdołała wszystko wyprostować nim było na to za późno. Panowanie nad umiejętnościami, połączenie wyzwań życia codziennego oraz superbohaterskiego, czy staranie się, aby troskliwi rodzice nie odkryli prawdy – to coś, przez co Kamala musi przechodzić każdego dnia. Scenarzystka przedstawiła to bardzo zgrabnie, wplatając w trzon rozrywkowy wiele intrygujących spojrzeń na ważkie sprawy, nierzadko też wytłuszczając, co istotniejsze smaczki.

Warstwa graficzna, za którą odpowiedzialność wziął kanadyjski rysownik – Adrian Alphona, również działa według podobnego planu, co scenariusz. Cukierkowa estetyka, gładkie i plastyczne wyobrażenia, jasna, lekko mglista tonacja – to zabiegi, które sprawiają, że czytelnik odbiera dzieło, jako wcale beztroskie, bezpieczne, a w rzeczywistości jest nieco inaczej. Niemniej, czasem można natknąć się na dość osobliwe niedociągnięcia – ilustrator jest nie zawsze konsekwentny odnośnie do wizerunków i konkretnych elementów, często gubi albo zaburza proporcje, ale to już detale, które umykają podczas lektury.

Bardzo intrygujące dzieło wysoko stawia poprzeczkę następnemu tomowi – „Pokolenie czemu” – która, wypada mieć nadzieję, będzie trzymać równie wysoki poziom i dostarczy nowych, zastanawiających tematów w kontekście superbohaterskiego światka. Póki co, zapewne interesanci będą mogli zrelaksować się w trakcie czytania historii nastoletniej Kamali, dziewczyny, która jeszcze wielu rzeczy musi się nauczyć. Jej pierwsze wyczyny w Marvel Now! scenariuszowo i graficznie z pewnością można uznać za udane.

Dyskusja