Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bardziej kolorowa Kraina Oz – recenzja książki „Czarnoksiężnik z Krainy Oz”

Prędzej pod swoim domem można znaleźć zgniecioną czarownicę, niż w gronie znajomych osobę, która nie miała styczności z „Czarnoksiężnikiem z Krainy Oz”, choćby za sprawą filmów aktorskich czy animowanych. Blaszany Drwal czy tchórzliwy Lew są postaciami zbyt charakterystycznymi, zwłaszcza przez uniwersalność ich problemów, aby przejść obok nich obojętnie. Nie samym kinem człowiek żyje, dlatego każdy, kto zna Dorotkę jedynie z ekranu, powinien uznać za lekturę obowiązkową książkę Lymana Franka Bauma.

Prędzej pod swoim domem można znaleźć zgniecioną czarownicę, niż w gronie znajomych osobę, która nie miała styczności z „Czarnoksiężnikiem z Krainy Oz”, choćby za sprawą filmów aktorskich czy animowanych. Blaszany Drwal czy tchórzliwy Lew są postaciami zbyt charakterystycznymi, zwłaszcza przez uniwersalność ich problemów, aby przejść obok nich obojętnie. Nie samym kinem człowiek żyje, dlatego każdy, kto zna Dorotkę jedynie z ekranu, powinien uznać za lekturę obowiązkową książkę Lymana Franka Bauma.

Zielona Sowa, prócz „Czarnoksiężnika z Krainy Oz”, w serii „Literatury Klasycznej” wydała też takie tytuły jak „Księga Dżungli”, „Akademia Pana Kleksa” czy „Alicja w Krainie Czarów”. Wszystkie dzieła opatrzono wspaniałą szatą graficzną. W Ozie odpowiadała za nią AgataŁuksza. Prócz wpadającej w oko, minimalistycznej okładki, co kilkadziesiąt stron trafimy na jedną, całą wypełnioną ilustracją. Oddają one w pełni sytuację dziejącą się w powieści, przykuwając uwagę na dłużej. Kunszt rysowniczki docenią czytelnicy w każdym wieku, jednak wydanie dzieła, które posiada nie tylko tekst sprawia, że najmłodsi chętniej spędzą czas nad lekturą. Artystka spisała się na medal!

Na pochwałę zasługuje również tłumacz Paweł Łopatka, jak i Urszula Malewicka. W całej książce nie ma ani jednej literówki, a dobrane słownictwo nie sprawi kłopotów młodszym osobom. Zwłaszcza, że wykorzystano dużą czcionkę, co ułatwia czytanie, a więc dwieście trzynaście stron można pokonać naprawdę szybko. Dodatkowym atutem jest również twarda okładka, jak i gruby papier. To sprawia, że wydanie wygląda wręcz ekskluzywnie, a cała seria doskonale będzie prezentować się na półce.

W dziele Bauma najistotniejsza jest uniwersalność opowieści. Udowadnia, że wiele problemów zaczyna się, jak i kończy tylko w naszej głowie. Śledząc przygody Dorotki i ich przyjaciół każdy z uśmiechem będzie czytał o problemie Stracha, który jednocześnie wpada na świetne pomysły, choć początkowo wchodzi w każdą dziurę na drodze, ponieważ, jak sam twierdzi, nie ma rozumu, a więc nie jest w stanie wymyślić, że może je ominąć. To pokazuje jak sami tworzymy sobie ograniczenia.

Historia prowadzona jest lekko, dlatego stwierdzenie „jeszcze jeden rozdział” doskonale pasuje do tego dzieła. Zwłaszcza, że całość podzielono na dwadzieścia cztery części, nie liczące zbyt wiele kartek. Fabułę wypchano wręcz nieprawdopodobnymi zdarzeniami, dlatego też wyobraźnia musi pracować pełną parą. Dla niektórych rodziców mankamentem może być przemoc pojawiająca się co jakiś czas. Dorotka i przyjaciele często wpadają w tarapaty, dlatego też choćby Drwal musi robić pożytek ze swej siekierki, wcale nie organizując drew na opał. Jednak nie dajmy się zwariować, gdyż nie uświadczymy tu krwi, a całość przekazano w przystępny sposób.

Wydawnictwo Zielona Sowa przyłożyła rękę do wzbogacenia wielu prywatnych bibliotek o dzieło doskonale znane, polecane, jak i pięknie wydane. Książka uznawana jest za klasykę, co jest najlepszą reklamą, dlatego też nikt nie powinien wahać się przed zakupem. Zwłaszcza, że cena jest bardzo przystępna.

Ocena: 5/5

Dyskusja