Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bo to zła Horda była… – recenzja książki „Narodziny Hordy”

Książki na podstawie gier to zwykle dość trudny temat. Wiele gier jest zbyt prosta, aby na ich podstawie snuć wielostronicową opowieść. Zgoła inaczej jest z uniwersum Warcrafta, które aż kipi od historii i legend, a można je opowiedzieć nie tylko za pomocą pikseli.

„Narodziny Hordy” to powieść wbrew pozorom nie tylko dla graczy World of Warcraft, i nie tylko dla tych, którzy sympatyzują z orkami. Książka ukazała się niedawno w ramach nowej serii „Blizzard Legends”, mającej za zadanie przybliżyć czytelnikom historię tego świata.

Powieść traktuje o przeplatającym się losie dwóch odmiennych ras – orków oraz draenei (niegdyś eredarów). Czytelnik poznaje tragiczną historię uciekinierów pod wodzą proroka Velena, duchowego przywódcy draenei, zmuszonych do ucieczki przed swoimi niegdysiejszymi pobratymcami, złaknionymi krwi i władzy. Z drugiej strony autorka objawia nam życie orków i powstanie pierwszej Hordy. Nietrudno ukryć, iż poświęca więcej uwagi tym drugim, a jest w tym niemalże mistrzynią, o czym na pewno wiedzą czytelnicy, którzy sięgnęli po „Władcę Klanów”.

Tym, którzy nigdy nie czytali pozycji inspirowanych uniwersum Warcrafta, może wydawać się, że książka będzie słownym opisem bicia potworków dla złota i doświadczenia. Nic bardziej mylnego. Christie Golden potrafi nie tylko przełożyć historię z gry na wciągającą powieść, ale przede wszystkim przedstawić pojawiające się w niej rasy w ciekawy i wiarygodny sposób. Bardzo dużo uwagi poświęca orkom – ich kulturze i charakterowi. Dzięki temu lektura może być ciekawostką dla graczy, którzy sympatyzują z Przymierzem – w końcu warto znać swego wroga! Profil orków nieco odbiega od stereotypu, bo choć przepełnia ich zamiłowanie do walki i polowania, są także bardzo przywiązani do tradycji i honoru. Historia pokazuje prawdę o orkach i powstaniu pierwszej Hordy, pozwala wczuć się w ich sytuację, a nawet odczuwać współczucie dla gruboskórnych wojowników. Opowieść jest smutna i przepełniona napięciem, wprowadza czytelnika w atmosferę, której prawdopodobnie nigdy nie udałoby się osiągnąć w grze.

Autorka skupia się głównie na postaci Durotana – młodego wodza klanu Mroźnych Wilków. Doskonale oddaje jego rozterki i rozdarcie między głosem serca a przywiązaniem do tradycji. Pozwala nam także zajrzeć do głowy Ner’zhula (od którego wszystko się zaczęło), i przekonać się, jak bardzo można być podatnym na podszepty i kłamstwa. Dzięki powieści wiemy, że orkowie są całkiem podobni do nas – ludzi – i ulegają tym samym słabościom.

Choć na język powieści w ogólnym zarysie nie można narzekać, to zdarzają się drobne potknięcia w postaci pomieszanego szyku zdania, czy to w wypowiedziach orków, czy narratora. Trudno stwierdzić, czy miało to nadać dialogom archaicznego tonu, czy jest zwykłym błędem. Kulą u nogi bogatego uniwersum Warcrafta są też tłumaczenia. W oryginalnej grze spotykamy mnóstwo nazw własnych, które po angielsku brzmią naturalnie, ale po przełożeniu na polski są nieco dziwne. W „Narodzinach Hordy” tłumacz zdecydował się na przekład ORAZ używanie oryginalnych nazw. Mamy więc na przykład Doomhammera zwanego Zgładzicielem. Nazwy klanów orków zostały w całości przełożone, ale ich brzmienie nie pozostawia nic do życzenia – czytelnicy i gracze raczej już oswoili się z Mroźnymi Wilkami czy Czarną Skałą.

Warto zwrócić uwagę na delikatne różnice w intrydze przedstawionej w tej powieści oraz w „Durotanie” tej samej autorki. Drugi tytuł został napisany na potrzeby wprowadzenia widzów w świat filmu, zaś „Narodziny Hordy” przedstawiają niezmienioną historię z gier. Jeśli nie zamierzacie zagłębiać się w świat Warcrafta, lepiej będzie sięgnąć właśnie po „Durotana”, za to omawiana powieść będzie lepszym wyborem dla graczy i tych, którzy planują przeczytać inne pozycje z serii.

Podsumowując, „Narodziny Hordy” to dobra powieść fantasy i część ogromnego, bogatego cyklu skupiającego powieści różnych autorów. Choć Christie Golden może być ulubioną pisarką „hordziaków” to na pewno zasługuje na uwagę większej rzeszy czytelników. Potrafi przeobrazić historię z gry komputerowej na powieść.

Sama seria Blizzard Legends, w ramach której ukazał się utwór, to doskonały pomysł, gdyż nawet dziś wiele osób poszukuje książek z Warcrafta, w związku z rosnącą popularnością World of Warcraft. Na chwilę obecną starsze tytuły są trudno dostępne, a dzięki wznowieniu będą one znów w zasięgu. Serię można na pewno polecić każdemu fanowi gier Blizzarda, który chce lepiej zgłębić historię stojącą za grą. Są to jednak powieści, które bez przeszkód może czytać każdy fan fantastyki – wydarzenia i postacie są opisywane tak, aby sięgając po książkę czytelnik nie czuł się zagubiony. Mimo to nie da się ukryć, że w gąszczu wątków i postaci lepiej odnajdą się gracze.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja