Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Galaktyczna Wojna i Pokój – recenzja książki „Ogień krzyżowy”

Powieści scince fiction bardzo często poruszają trudną tematykę. Ich autorzy starają się znaleźć odpowiedzi na pytania gdzie jest miejsce człowieka we wszechświecie, czym jest moralność i co by było gdybyśmy spotkali inne rozumne istoty. Nancy Kress nie jest pod tym względem wyjątkowa, a jednak jej powieść jest reklamowana jako niezwykle oryginalna i pomysłowa. Czy zasłużenie?

Czy jest na sali Mówca Umarłych?

Nancy Kress jest znaną amerykańską pisarką specjalizującą się w literaturze SF. Autorka za swoją twórczość otrzymała sześć nagród Nebula, dwie Nagrody Hugo, dwie Nagrody Locusa, Nagrodę Sturgeona i Nagrodę Johna W. Campbella. Robi wrażenie? Po takiej reklamie można by spodziewać się fajerwerków, rzeczywistość jest jednak nieco mniej wesoła. Dzieło Amerykanki zawiera wiele powszechnych w literaturze science fiction schematów. Bohaterowie i fabuła nie powalają na kolana i raczej nie zapadną na długo w pamięć. Jest to jedna z setek niemal identycznych powieści tego gatunku, a skojarzenia z utworami w stylu „Mówcy umarłych” będą nam towarzyszyły na każdym kroku.

Fabuła „Ognia krzyżowego” rozpoczyna się w chwili, w której najbogatsi ludzie na Ziemi wyruszają w podróż na nową planetę. Dla większości z nich wyprawa w Kosmos stanowi ucieczkę przed problemami, które pozostawiają na Niebieskim Globie (osobiste tragedie, katastrofy ekologiczne i zatargi z prawem, to tylko niektóre z nich). Podróżni muszą znieść pełen niedogodności kilkuletni lot, kończący się przybyciem na Zielnik. Planeta wybrana przez nich na nowy dom okazuje się jednak zamieszkana. Obcy, na których napotykają bohaterowie zostają ochrzczeni mianem Zwierzaków. Z czasem ludzie próbują nawiązać z nimi kontakt, jednak szybko odkrywają, że humanoidalni kosmici nie są rdzennymi mieszkańcami Zielnika, a istoty, które ich tam przywiozły mogą niedługo powrócić, żeby sprawdzić, jak się ma ich eksperyment…

Zielnik, Badyle i Zwierzaki

Chociaż pisarka najwięcej uwagi poświęca Jake’owi Holmanowi, powieść ma kilku głównych bohaterów. Poza punktem widzenia organizatora wyprawy i właściciela Korporacji Mira, będziemy mieli okazję poznać stanowiska dbającej o kwestie organizacyjne – Gail Cutler, przywódcy Nowych Kwarków Williama Shipley’a czy jego niezrównoważonej córki Naomi. Autorka starała się, aby każda ze stworzonych przez nią postaci miała jakąś historię oraz motywację, tłumaczącą jej uczucia i zachowania. Jak to jednak wyszło w praktyce? Wyraźnie widać, którzy bohaterowie zostali przy tworzeniu potraktowani po macoszemu – background niektórych z nich jest nieco naciągany. Dosyć trudno jest znaleźć sylwetkę dającą się obdarzyć głębszą sympatią.

Warto wspomnieć, że na Zielnik przybywają rozmaite grupy ludzi. Dominują wśród nich Czejeni, Arabowie, Chińczycy, Nowi Kwakrzy i krewniacy Gail. Każda z tych wspólnot tworzy własne, zamknięte społeczności. Niestety, czytelnik nie dowie się za dużo o trudnościach, jakie osadnicy napotkali na obcej planecie. Również życie poszczególnych grup zostaje opisane niezwykle zdawkowo. Trochę szkoda, bo wątek społeczny mógłby nieco urozmaicić książkę i sprawić, że stanie się ona bardziej klimatyczna. Zamiast tego akcja gna na łeb na szyję i czytelnik w miejsce czasu na refleksję otrzymuje kolejną space-przygodówkę.

Dużo ciekawsi od ludzi są wykreowani przez pisarkę Obcy. Dwie rasy, które poznajemy w „Ogniu krzyżowym” to Zwierzaki i Badyle. Każda z nich wygląda i zachowuje się zupełnie inaczej, a toczony przez nie konflikt jest chyba najbardziej fascynującym wątkiem w całej opowieści. Mimo to kosmici w dalszym ciągu są mało abstrakcyjni – zostali stworzeni na podobieństwo ludzi, roślin i zwierząt.

Zmierzch SF?

„Ogień krzyżowy” to kolejna powtórka z rozrywki. Raczej trudno nazwać tę książkę oryginalną, nowatorską czy rewolucyjną. To całkiem dobra i ciekawa powieść, ale na kolana nikogo nie powali. Trudno dopatrywać się w niej kolejnej „Diuny”, „Hyperiona” czy „Gry Endera”. Powieść czyta się szybko i przyjemnie, ale cały czas odnosimy wrażenie, że to wszystko gdzieś się już pojawiło. Poza tym w oczy kłują niezręczne wstawki dotyczące rzeczy związanych z Ziemią i jej historią.

Już wkrótce będziemy mieli okazję przeczytać drugą część historii zatytułowaną „Próba ogniowa”. Miejmy nadzieję, że autorka spisała się w niej nieco lepiej. Zresztą edytorzy również mogliby się trochę bardziej przyłożyć do redakcji. Strona językowa może stać się solą w oku niejednego czytelnika. Wiele zdań, brzmi niezręcznie i nie do końca poprawnie. Sprawia to, że płynna lektura zostaje, co jakiś czas przerwana przez dziwnie skonstruowane wyrażenie. Gdyby to dopracować – przyjemność z lektury byłaby zdecydowanie większa.

Podsumowując – jeżeli sięgniecie po ten tytuł bez wygórowanych oczekiwań, to czeka Was kilka godzin niezłej zabawy. Jednak jeżeli liczycie na ambitną i nietypową pozycję, to mocno się rozczarujecie. „Ogień krzyżowy” to typowy zapychacz czasu, którego większość czytelników nie przedłożyłaby nad inne przyjemności.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja