Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Geniusz i rasizm – recenzja wydania DVD „Człowiek, który poznał nieskończoność”

Srinivasa Ramanujan urodził się w 1887 roku w Erode koło Madrasu. Choć nigdy nie zdobył pełnego wykształcenia, uważany jest za geniusza matematycznego, który wyprzedził swoje czasy. Większa część z jego teorii ciągle czeka na potwierdzenie, a inne są często wykorzystywane, jak na przykład funkcja Ramanujana w teorii superstrun. Jednak jak to się stało, że hinduski urzędnik niższego stanu znalazł się w Cambridge? Oto jego historia.

W roku 1913 młody matematyczny geniusz (w główną rolę wcielił się Dev Patel znany przede wszystkim z filmu „Slumdog. Milioner z ulicy”) decyduje się wysłać szkice swoich teorii kilku brytyjskim uczonym. Ów teorie są na tyle skomplikowane, że nikt z jego otoczenie nie jest w stanie ich zrozumieć. Profesor Godfrey Harold Hardy (Jeremy Irons) zaprasza hindusa do Anglii, gdyż chce mu dać szansę na rozwój i pomóc w karierze. Jak jednak Ramanujan odnajdzie się w konserwatywnym i rasowo uprzedzonym światku uniwersyteckim?

Bazująca na książce Roberta Kanigela produkcja, to poprawnie zrealizowany film biograficzny, który wywołuje w odbiorcy całą gamę pożądanych odczuć – smutek, wzruszenie, współczucie… Przecież właśnie tego oczekujemy od takich historii. Dodajmy do tego klimat z początku XX wieku, całkiem niezłych aktorów i mamy przepis na film. Pozostaje tylko jedno pytanie – czy film Matta Browna czymkolwiek się wyróżnia, a może to tylko oklepana historia o rasizmie?

Historia Srinivasa Ramanuja jest świetnym materiałem. Po obejrzeniu filmu „Człowiek, który poznał nieskończoność”, chciałam dowiedzieć się więcej a jego temat, choć dalej moja wiedza jest zbyt mała, by ocenić wiarygodność tej produkcji. Z jednej strony jako odbiorca mam wrażenie, że odrobinę większa ilość dramaturgii dobrze wpłynęłabym na fabułę, jednak pamiętajmy, że życie to nie film, a biografie rządzą się swoimi prawami.

Chcąc nie chcąc twórcy – na czele z reżyserem i scenarzystą Mattem Brownem – wpadli w pewien schemat. Mamy biednego chłopca, którego fascynuje nauka, a jednocześnie nie może znaleźć akceptacji. Zmienia otoczenie, jednak tam też nie został przyjęty z otwartymi ramionami. Jednak w końcu przez swoją ciężką pracę, zdobył należyty szacunek. Oczywiście uogólniam w tym momencie, jednak przekłada się też to pośrednio na bohaterów, którzy bardzo często są płascy, nijacy. Brakuje też w tym choć odrobiny back story, które wytłumaczyłoby ich zachowania.

Mimo luk w scenariuszu, film ogląda się nad wyraz dobrze i niewątpliwie jest to zasługa obsady. Większość scen kradnie Jeremy Irons, jednak Dev Patel robi wszystko, żeby mu dorównać i robi to świetnie. Niesamowity jest też klimat produkcji – zarówno charakteryzacja, jak i samo tło historyczne, sprawdzają się tutaj na medal.

O „Człowieku, który poznał nieskończoność” można powiedzieć, że to produkcja poprawna – taka, którą dobrze się ogląda, ale nie zostaje długo w pamięci. Mimo wszystko warto poświęcić jej czas, choćby dlatego, aby poznać historię tak wybitnej postaci, jaką niewątpliwie jest Srinivasa Ramanuja.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja