Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Świecie, ogarnij się – recenzja książki „HEL-3”

Po czterech latach absencji na rynku wydawniczym, Jarosław Grzędowicz powraca z kolejną, pełnokrwistą powieścią. Szumnie zapowiadany „HEL 3” jest antyutopią z akcją osadzoną w 2058 roku. Czy warto było czekać na nowe dzieło twórcy „Pana Lodowego Ogrodu”? Cóż, osobiście „jestem za, a nawet przeciw”.

Nowy, wspaniały świat

Nieodległa przyszłość. Zbiór przepisów i norm reguluje każdy aspekt życia człowieka. Dostęp do prądu jest ograniczony, „Doktryna zrównoważonego rozwoju” pilnuje, aby gospodarka żadnego państwa nie górowała nad innymi. Jej postanowienia ignorują Nowosowieci i Chińczycy (Amerykanie pewnie też, ale nikt nie śmie im tego wypomnieć). Dzisiejsze smartfony przeistoczyły się w omnifony, urządzenia, które poprzez znajdujące się w mózgu implanty, łączą ludzi z nieograniczonym światem wirtualnej rozrywki. Kiełbasę staropolską i bigos można zakupić jedynie w nielegalnym obiegu. Jeżeli masz ochotę na kostkę czekolady, musisz liczyć się z tym, że zostaniesz zaatakowany przez omnifon dziesiątkami alarmów, ostrzegających o zwiększeniu stężenia cukru w organizmie. Natomiast próba wykręcenia się od okresowej wizyty na siłowni, może skutkować resocjalizacją.

Witajcie w alegorycznym odbiciu naszych czasów, w których zniknęła indywidualności i myśl własna. Przewodnikiem po ponurej wizji przyszłości będzie nam Norbert Roliński, główny bohater „HEL-u…”. Protagonista jest „iwenciarzem”, fach ten polega na rejestracji intrygujących wydarzeń z rzeczywistości i sprzedawaniu ich w sieci w postaci atrakcyjnych videoklipów. W tej pracy nie liczą się informacje i kontekst, najważniejsze są emocje oraz siła rażenia, która skupią na chwilę uwagę „wielookiej, tępej bestii MegaNetu”*, co budzi silne rozgoryczenie mężczyzny. Norbertowi marzy się stworzenie ambitnego materiału, który wywoła w widzach refleksję nad problemami społecznymi. Goniąc za ciekawym tematem, bohater odbędzie podróż po całej Ziemi, a jej finał znajdzie aż na odległym Księżycu.

Na Srebrnym Globie

Nowa książka autora bestsellerowego „Pan Lodowego Ogrodu” różni się od wcześniejszych dokonań Grzędowicza. Czytelnik nie uświadczy tutaj wydarzeń na epicką skalę, historia jest bardziej kameralna, skupiona na przedstawieniu obrazu antyutopijnej przyszłości. Niestety, w moim odczuciu pisarz nie jest konsekwentny w swoim zamyśle. Narracja „HEL-u…” jest nierówna. Poprzez oczy Norberta, czytelnik poznaje przekrój życia w posępnej rzeczywistości: obserwujemy hipokryzję elity rządzącej, zamieszki i akty terroru na Bliskim Wschodzie oraz absurdalne bolączki, z jakimi musi się zmierzyć zwykły obywatel, niemający dostępu do sieci w scyfryzowanym otoczeniu. Następnie, fabuła potrafi zmienić ton o sto osiemdziesiąt stopni: na scenę wkraczają charakterni polscy najemnicy, których los związał z Rolińskim, a dotychczasowa mroczna aura ustępuje miejsca awanturniczemu duchowi rodem z filmu „Obcy: Decydujące Starcie”, utrzymującego się wśród tamtejszych komandosów. Grzędowicz szuka równowagi pomiędzy przejmującą historią, a wartką opowieścią dla dużych chłopców, aż do samego końca utworu.

Co bolało mnie najbardziej podczas obcowania z egzemplarzem? Narastające wraz postępami w lekturze przeświadczenie, że historia iwenciarza zmierza donikąd. Opowieść rozwija się nieśpiesznie, a autor bardzo pobieżnie utyka między jej rozdziałami wątki prowadzące do kulminacji, która następuje znienacka na przestrzeni kilku ostatnich stronic „HEL-u…” i zostawia nas ni to wstrząśniętych, ni zmieszanych a najzwyczajniej w świecie zakłopotanych. Konstrukcja dzieła przypomina miejscami cykl luźno powiązanych ze sobą opowiadań, ilustrujących poszczególne problemy nieludzkiego systemu przyszłości (wątek związany z tytułowym „HEL-em…” pojawia się dopiero w finalnym akcie fabuły). Niektóre z opisanych perypetii Norberta przyprawią czytelnika o szybsze bicie serca i wywołają w nim niepokój moralny (np. impreza rządu w ekskluzywnej restauracji), jednakże ich lwia część pozostawia odbiorcę obojętnym. Wieje nudą, a książce brakuje zwartości i odpowiedniego rozłożenia akcentów. Zadanie Norberta polega głównie na odbyciu tournée, przez co ciekawsze zakątki naszej planety, podczas których prowadzi długie rozmowy z postaciami drugoplanowymi, zapoznające odbiorcę z realiami świata przedstawionego. Poddając je głębszej analizie, dostrzeżemy mnóstwo nawiązań do aktualnych wydarzeń z życia politycznego oraz zjawisk społecznych. Widać, że Grzędowicz przeprowadził bardzo solidny research w celu jak najbardziej wiarygodnego ukształtowania swojej wizji przyszłości. Szkoda, że przy drobiazgowym projektowaniu tła dla historii, zapomniał tchnąć w nią więcej życia i energii.

Space Oddity

Mimo wymienionych powyżej mankamentów, „HEL-3” pozostaje bardzo przyzwoitą opowieścią SF. Książkę napisano przystępnym językiem, nie stroni od poczucia humoru, oferuje ciekawą wizją przyszłości, a jej przesłanie, przedstawiające polską mentalność, nielegalną kiełbasę i siłę indywidualnej jednostki jako ostatni bastion w walce z antyutopijnym systemem, bardzo przypadło mi do gustu. Grzędowicz ponownie posłużył się intertekstualnością, umieszczając w tekście liczne smaczki w postaci nawiązań do dzieł kultury pokroju: „Matrixa”, twórczości Lema, a nawet… „Top Geara”. Ich wyłapanie wywoła uśmiech na twarzy niejednego czytelnika.

Mając porównać „HEL-3” do innego utworu z gatunku SF, wskazałbym film „Interstellar” Christophera Nolana. Obraz z 2014 roku, został okrzyknięty przez wielu widzów mianem genialnego, profetycznego i poruszającego. Podobnie stanie się z najnowszą powieścią Grzędowicza. Adresaci zachwycą się wizją wykreowaną przez autora, uznają ją za bliską naszej rzeczywistości jak i poprawną z naukowego punktu widzenia. Jednakże istnieje także druga grupa odbiorców, która owszem, doceni literacki kunszt, odbierze pozycję jako rzetelną robotę science fiction ale przeczyta ją bez większych emocji (paraboliczna sytuacja miała miejsce w przypadku reakcji na „Interstellar”). W zależności od tego z kim utożsamicie się podczas własnej przygody z najnowszą książką Jarosława Grzędowicza, możecie odjąć lub dodać jeden punkt do tutejszej oceny końcowej.

* nieustanie podłączonych do sieci ludzi, śledzących na bieżąco iventy, wydarzenia; tzw. „zombie”.

Ocena: 4/5

Dyskusja