Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Blokowisko namalowane – recenzja komiksu „Osiedle Swoboda” i „Osiedle Swoboda 2”

„Osiedle Swoboda” zostało okrzyknięte przez wielu krytyków, m.in. Wojciecha Orlińskiego, najważniejszym komiksem lat 90., i nie ma się, co dziwić, bowiem Michał „Śledziu” Śledziński połączył realizm polskiej subkultury młodzieżowej tamtych dni z fantastyczną formułą, a dzięki komiksowej szacie udało się oddać zarówno ducha epoki, jak i opowiedzieć paręnaście nietuzinkowych historii. Na rynku przygody swobodnych jeźdźców, czyli paczki przyjaciół z tytułowego blokowiska, ukazały się właśnie w dwóch zintegrowanych tomach.

Wydana w dwóch albumach opowieść o młodzieży tworzy coś na kształt retrospektywnej historii – z różnymi epizodami pobocznymi i głównym, przewodzącym – ale dzieje „Osiedla Swobody” są nieco bardziej skomplikowane. Początkowo komiks ukazywał się w odcinkach (debiut przypada na 1999 rok, „Matka boska extra mocna”), dokładnie szesnastu, które publikowano na łamach czasopisma „Produkt” w latach 1999-2004. Pewną odskocznię od trzonu historii stanowi mikrocykl „Niedźwiedź 78”, zilustrowany nie przez Śledzińskiego, lecz przez Kamila „Kurta” Kochańskiego. Warto nadmienić, że „Osiedle Swoboda 2” powstawało równolegle z opowieściami z pierwszego tomu, choć ich wydanie wielokrotnie przekładano, aż wreszcie po ukończeniu pierwotnej serii, wystartowała zeszytowa edycja (2004-2006). Za jej nakład odpowiedzialna była wówczas oficyna Niezależna Prasa, która wydrukowała je w sześciu publikacjach. W przeciwieństwie do wcześniejszych historii na te nałożono kolor, za co odpowiedzialny był Bartosz Ślesiński. Do drugiego zintegrowanego wydania „Osiedla Swobody” dodano jeszcze rozdział „Centrum”.

„Osiedle Swoboda” to zbiór opowieści o Smutnym, Dźwiedziu, Szopie, Wirażu i Kundziu, którzy starają się przetrwać swą młodość w dżungli rodzimego blokowiska, gdzie dzień w dzień narażają się na przemoc i spodlanie ze strony dresiarzy, muszą borykać się z chronicznym brakiem funduszy, a osłodę tego jakże podłego żywota zapewnia im wyłącznie promocyjny browar, uroki lokalnego ekosystemu, ławeczka i sporadyczne parapetówki. Ich wybryki i szalone pomysły na umielenie czasu stanowią generalnie większość akcji, co nie znaczy wcale, że komiks popada w monotonię. W drugim tomie zaś większość wydarzeń jest rozwojem motywów z pojawieniem się w mieście Bossa Drwala, króla lokalnego półświatka, drastycznie zmieniającego układ sił na tytułowym osiedlu.

Cała akcja tak naprawdę rozgrywa się na autentycznym osiedlu – Szwederowie w Bydgoszczy, gdzie dorastał Śledziński i gdzie większość wystawionych w albumach historii miała rzekomo miejsce (doświadczenia autora, podsłuchane opowieści, miejskie legendy), a ubarwienie fantastyczną poetyką i surrealistycznymi motywami miało tylko nadać całości unikalnego charakteru, co zresztą zaowocowało pełnym, kompletnym oraz spójnym portretem osiedlowego życia. Jest to jednak lokacja na tyle uniwersalna, że mogłaby właściwie znaleźć się w każdym z większych i średnich miast – w Krakowie, Rzeszowie, Opolu czy Gliwicach. Zmianie uległyby wyłącznie detale – gwary, anturaż, lokalne symbole i zwyczaje, ale rzeczywistość końca lat 90. pozostałaby ta sama.

Większość akcji opiera się na swoistych schematach, ułatwiających autorowi kreację świata przedstawionego – przedstawia on w nich rzeczywiste bądź nadnaturalne problemy, z którymi radzić muszą sobie młodzi mieszkańcy Osiedla Swobody, ale także proponuje sposoby rozwiązywania ich równie realistyczne, co i równie absurdalne oraz paranormalne (Ciachciarachciach). Struktura iście bajkowa, tylko wybrakowana z charakterystycznych cech, jak fikcyjność miejsca czy konkretne etapy w podróży głównego bohatera. Nie ma w tych historiach także ewidentnego podziału na dobrych i złych, choć i motyw strażników walczących z siłami Zła także się przewija przez strony albumów (Mściciele – Osiedle Pod Ochroną).

Warstwa graficzna także ma swój indywidualny charakter. Mocno zarysowane, plastyczne modele bohaterów i elementów otoczenia, karykatury i miejscami absurdalne kształty, do tego odpowiednie cieniowanie sprawiają, że historia namalowana zazębia się z historią opisaną (scenariusz) – razem budują specyficzną atmosferę, oddającą esencję blokowiska, jego ciemnych zakamarków i podejrzanych miejsc. W drugim tomie kolor nieco to zepsuł, acz nadał też odmienny charakter, przypominający animację „Blok Ekipa”, ale „Osiedle” ma w tym względzie jednak pałeczkę pierwszeństwa. Całość utrzymana jest zaś zdecydowanie w stylu undergroundu.

„Osiedla Swoboda” zapewne niejednokrotnie będzie wspominany w ramach zestawień polskiego komiksu i nic tego nie zmieni, gdyż porusza dość ciekawą a charakterystyczną dla Polski tematykę, sięga i nawiązuje do szerokiego spectrum kultury popularnej i masowej, jednocześnie tworzy fikcje i odtwarza rzeczywistość. Śledziński to artysta komiksu przełomowy, wpisany w kanon tak mocno, że już nic go z niego nie wydrapie. Sięgając po polski komiks nie można przegapić tego tytułu, bowiem klasykę medium wypada wszak znać, zwłaszcza, gdy stworzona jest z niezwykłym dowcipem oraz dystansem.

Dyskusja