Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tam, gdzie zimno odbiera rozum – recenzja książki „Sopel”

Na świecie sporo jest osób, po których zaginął ślad. Niektórzy z nich wysiedli z samochodu na stacji benzynowej i nigdy już nie wrócili, inni zboczyli z drogi podczas podróży przez las. Część z nich w niezrozumiały ani dla siebie, ani dla nikogo innego sposób znaleźli się na Przygraniczu. Jest to mroźne miejsce, gdzie niezbyt gorące lato trwa niecałe dwa miesiące, natomiast resztą roku rządzi zima. Ludzie żyją w skupiskach, dzięki czemu mogą przetrwać nie tylko trudne warunki, ale również kontakt z niezwykłymi stworami, od których samego widoku włos się jeży. Fort to miejsce będące kiedyś bazą wojskową, które zaginęło tak samo jak ludzie i od dłuższego czasu stanowiące ostoję dla tysięcy osób. Za kontrolowanie terenów wokół Fortu odpowiada Patrol, którego członkowie regularnie sprawdzają okolicę i eliminują wszelkie zagrożenia. Ekstremalnie trudne warunki pracy przekładają się jednak na pewne przywileje. Prócz regularnego żołdu, żołnierze Patrolu mogą liczyć również na liczne możliwości przemytu, czy inne szanse wzbogacenia się.

Sopel to wyga w swoim fachu. Zna ścieżki przez zmarzlinę, umie przetrwać starcie z groźnymi i nadnaturalnymi potworami, ale co najważniejsze – umie sobie poradzić z najgroźniejszym przeciwnikiem: człowiekiem. Sopel posiada cenny dar, który pozwala mu zaprzyjaźnić się z odpowiednimi osobami, a od szkodliwych elementów trzymać się z daleka. Mimo kłótliwego charateru i ewidentnie wybuchowego temperamentu Sopel przetrwał na Przygraniczu i razem z innymi przypadkowymi przedstawicielami ludzkości ułożył sobie życie.

Wszystko jednak zmieniło się w trakcie jednej z misji, kiedy jego kolega z oddziału z nieznanych przyczyn starał się skrócić Sopla o głowę. Po powrocie do Fortu następują kolejne napady, co powoduje szybką decyzję, by w ekspresowym tempie ulotnić się z bazy. Od tej pory jego działania będą miały tylko jeden cel – próbę przetrwania. Sopel jak standardowy rosyjski bohater ignoruje fakt, że ściga go połowa zakapiorów ze znanych mu formacji wojskowych, gangi i cała gromada niezidentyfikowanych drabów, nie interesuje go wyjaśnienie tajemnicy, lecz skupia się na pozyskiwaniu pieniędzy na swoje cele.

„Sopel” to pierwszy tom cyklu stworzonego przez Pawła Kornewa, opowiadający losy ludzi, których przeznaczenie rzuciło w nieprzyjazne okolice. Jest to typowa współczesna rosyjska fantastyka postapokaliptyczna, pełna akcji, wódki, intryg, wódki, pijackich burd oraz wódki. Bohaterowie często działają nie pod wpływem wymogów chwili, czy logiki, lecz zaćmionego alkoholem umysłu. Dzięki temu zyskują wiarygodność sprawiającą, że można odebrać ich bardziej jako ludzkie istoty, niż bohaterów książki. Oczywiście, jeśli ktoś rozumie psychikę Rosjan.

Akcja powieści Kornewa toczy się powoli i leniwie. Wypełniona jest rozmowami pomiędzy bohaterem i innymi postaciami, które niewiele wnoszą do fabuły, jednak tworzą klimat i zarysowują charaktery postaci. Autor prócz jednostek przedstawia również różne organizacje i społeczności, każdą odmienną i różniącą się pod względem zasad działania oraz motywacji. Można się tu zetknąć z Bractwem, które z racji kończących się zapasów pocisków, nie używa broni palnej, albo z Komunardami żyjącymi w zamkniętej społeczności.

„Sopel” to idealny przedstawiciel rosyjskiej posapokalipsy. Bohaterowie muszą sprostać licznym trudnościom, nie dając się zabić przeciwnikom pojawiającym się na każdej stronie. Dzięki klimatowi i licznym dialogom można zrozumieć motywacje bohaterów. Ceną za to jest powoli rozwijająca się akcja, jednak kiedy tylko zaczyna dążyć do przodu, pędzi na złamanie karku. Dlatego jeśli nie stronicie od końców świata ani gorzałki, powieść Pawła Kornewa powinna przypaść Wam do gustu.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja