Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trzech muszkieterów znowu razem! – recenzja mangi „Magi” #4

Czwarty tom „Magi” czyni z drobnego motywu poprzedniego tomu punkt wyjścia do dalszej fabuły cyklu, która roztacza horyzont szerzej – do tego wraca cała trójka naszych bohaterów, choć nie oznacza to wcale, że wciąż mają taki sam status, jak wtedy, gdy odbiorca mógł obserwować ich losy po raz ostatni. Shinobu Ohtaka zdaje sobie sprawę, co zrobić, aby intryga utworu magnetyzowała, ale zarysowanie nowych miejsc, relacji i postaci odrobinę zwolniło tempo akcji. Jednak nie wpływa to aż tak znacząco na odbiór, lecz względem poprzedniego tomu jest nieco gorzej.

Humorystyczna seria z rubasznym, acz uroczym chłopcem w roli głównej nabiera rozpędu i w trakcie rozwijania motywu przewodniego czytelnik ma okazję zagłębiać się w przeróżnych wątkach pobocznych, które akcentują uniwersalne prawdy i okrucieństwo świata, szczególnie niewolnictwa i dysproporcji społecznych.

Morgiana podczas niszczenia organizacji przestępczej napotyka schwytanego Aladyna, razem z nim więc uwalniają niewolników i wyruszają do Balbadu, niewielkiego królestwa, z którego pochodzi Alibaba – poszukiwany przez Aladyna przyjaciel. Oczywiście, na drodze dwójki bohaterów stoi wiele przeszkód, odgałęziają się nowe wątki i pojawiają nowe postacie, lecz i wcześniejsze otrzymują własne epizody. Wiele się jednak komplikuje, gdy na miejscu miast oczekiwanego znajomka, spotykają państwo w dobie wojny domowej. Morgiana i Aladyn postanawiają wspomóc osławionego Sinbada w próbie przywrócenia spokoju na ulice.

Początkowo akcja rozwija się szybko, lecz po wstępie następują wolniejsze sekwencje, wprowadzające do realiów Balbadu i aktualnie panujących w nim reguł. Głównymi elementami przykuwającymi uwagę czytelnika są w komiksie zagadkowość, poznawanie nowych bohaterów oraz organizacji – tego, jak funkcjonują i co zamierzają, właśnie takie skupianie się autorki na świecie przedstawionym sprawia, że dynamika narracji opada, lecz mimo wszystko i tak brakuje w utworze bardziej rozbudowanego tła społecznego – to zostało w nim zaniedbane.

Co innego z bohaterami – wyraziste, choć raczej niezbyt głębokie rysy psychologiczne pozwalają polubić konkretną postać, w niektórych przypadkach odbiorca otrzymuje nawet możliwość identyfikacji – szukanie swego miejsca w życiu, próby radzenia sobie z trywialnymi, acz istotnymi problemami i kłopoty w relacjach z innymi. Sylwetki przedstawione w mandze wystawiają charakterem oraz działaniami dokładnie taką problematykę, która jednak schodzi na dalszy plan, bowiem przede wszystkim liczy się dowcip i zwroty akcji, odrobinę spodziewane.

W warstwie graficznej czytelnik otrzymuje standard, czyli schludną, plastyczną kreskę, za pomocą której autorka zarysowała charakterystyczne modele postaci oraz otoczenia. Tła wypełnia w utworze albo raster i ciemne wypełnienie, podobnie rzecz się ma z cieniowaniem i kontrastem, wykonywanym podobnymi technikami.

Czwarty tom „Magi” stanowi godną i ciekawą kontynuację, która w zupełnie inny sposób bawi czytelnika – horyzont fabularny zatacza szerzej, choć wiele istotnych spraw zaczyna się powoli krystalizować. Mimo że Ohtaka powraca do metody narracyjnej z dwóch pierwszych tomów, nie oznacza to wcale, że jakoś produktu znacząco spadła, po prostu akcja nie jest już tak skondensowana i pozwala rozbudować co nieco miejsce wydarzeń. Co również stanowi ciekawe posunięcie, na razie trzeba oczekiwać następnego tomu, bo ten jest zaledwie – smacznym – wprowadzeniem do kolejnego etapu historii Aladyna.

Dyskusja