Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tylko jedno jest bardziej niepohamowane od dinozaurów, intrygi na dworze cesarskim – recenzja książki „Władcy dinozaurów” i „Jeźdźcy dinozaurów”

Raj to piękny świat pełen dzikiej przyrody oraz dinozaurów. Ludzie pojawili się na nim dzięki ósemce Stwórców, zapewniającym dobrobyt i szczęście. Ceną za opieką jest bezwzględne posłuszeństwo wobec przykazań bóstw. Nie przeszkadza to ludziom w toczeniu kolejnych konfliktów między państwami, poszczególnymi hrabstwami czy na jakimkolwiek innym poziomie. Jeśli tylko nie torturuje się przeciwników, można ich zabijać niemal do woli, o intrygach już nie wspominając.

Od setek lat wojny toczy się za pomocą mieczy i łuków, jednak najbogatsi i najbardziej wpływowi rycerze dosiadają swoich dinozaurzych wierzchowców, których potęga zostawia daleko w tyle szarżę konnych wojowników. Co może równać się z rozpędzonym stadem pancernych hadrozaurów z włócznikami na grzbietach, lub falangę triceratopsów z platformami dla oddziałów łuczników?

Felipe to cesarz wybrany na swoje miejsce by być figurantem i łatwą do sterowania marionetką. Ku zdziwieniu szlachty okazał się na tyle umiejętnym graczem w dworskich rozgrywkach, że szybko wzmocnił swoją władze i uniezależnił się od nacisków. Niestety rosnąca siła imperatora wzmaga walkę o wpływy, co powoduje nasilanie kolejnych niesnasek. W kolejnej wojnie toczonej na północy cesarz zleca swojemu wiernemu rycerzowi Jaumemu zabójstwo wojewody Karyla Bogomiskiego nie wiedząc, że to może być jeden z największych błędów w karierze. Ranny Karyl udaje się na wschód, by utworzyć armię obronną na ziemiach małego księstwa głoszącego zasady równości i braterstwa. Nie jest to w smak szlachcie żyjącej z wyzysku biednych. Na dworze rozchodzi się plotka, że na kontynencie pojawił się Szary Anioł – jeden z wysłanników Stwórców, których pojawienie zawsze zwiastuje Krucjatę. Te zwykle kończą się zdziesiątkowaniem ludzkości. Tym łatwiej możnym skłonić Felipe do wyprawy na wschód, by niszcząc postępową dzielnicę zapobiec wielkiemu nieszczęściu.

Wyprawa karna wyrusza niezwłocznie, jednak podzielona armia sprawia dowodzącemu nią Jaumemu wiele problemów. Grabiący mijany kraj oficerowie swoją ostentacyjną niesubordynacją chcą udowodnić niezależność. Czy tak chaotyczna armia ma szansę dotrzeć do celu na czas? Czy mizerne siły wojewody mają szanse na zwycięstwo? Co się stanie, kiedy okaże się, że plotka o Szarym Aniele nie była wcale plotką i epidemia bitewnego, niszczycielskiego szału zacznie ogarniać coraz większe ilości ludzi?

W drugiej części cyklu konflikt nabiera siły i zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, dążc do nieunikninej konfrontacji pomiędzy uciekającymi wojskami Karyla, armią cesarską oraz hordą zebraną przez Szarego Anioła. Wszyscy zdają sobie sprawę ze stawki, którą jest nie tylko życie biorących udział w wojnie żołnierzy, ale również przetrwanie całej ludzkości.

Victor Milán nie ukrywa, że fabuła cyklu została zainspirowana „Grą o tron” George’a Martina. Pełna jest opisów walk i bitew, jednak jej główna oś skupia się na dworskich intrygach. Mimo wyobraźni autora do ich tworzenia, nie są jednak ani tak skomplikowane, ani tak nieprzewidywalne jak w „Pieśniach lodu i ognia”. Ich połączenie z wartką akcją i walkami dinozaurów sprawia jednak, że czytelnik, który nie wymaga zbyt górnolotnych treści może się przy lekturze „Władców dinozaurów” nawet dobrze bawić. Oczywiście jeśli przymknie oko na liczne dowcipy dotyczące dinozaurzych wiatrów i temu podobne. Oraz na niezbyt wprawny styl literacki, który trochę nie licuje ze sporym doświadczeniem autora. Powtórzenia i prosty język używany na kartach książki są wadą, jednak w przypadku tak nieskomplikowanej fabuły nie aż tak rażącą.

Zaletą pierwszego tomu był nacisk na realnie brzmiące konflikty i intrygi, jednak w drugim tomie autor odszedł od tego, dodając wątki nadnaturalne, które zaburzyły równowagę ukazanego świata, sprawiając, że stał się on dużo mniej wiarygodny. Do tego niezbyt zaskakujące zakończenie również nie stanowi zalety „Władców dinozaurów”.
Z literackiego punktu widzenia nowa powieść amerykańskiego autora nie jest ani innowacyjna, ani nawet szczególnie udana, jednak dzięki ciekawym kreacjom zarówno świata, jak i postaci i ich wzajemnych powiązań, zarówno pierwszy tom, jak i jego kontynuację czyta się przyjemnie. Co prawda „Jeźdźcy dinozaurów” byli troszkę bardziej dopracowani fabularnie, jednak „Włądcy” stoją na wyższym poziomie językowym. No i nie można zapomnieć o jednej ogromnej zalecie cyklu – wielkich dinozaurach bojowych! Jeśli zatem szukacie przyjemnej lektury z niezbyt skomplikowaną, ale wartką akcją, nie macie szczególnych wymagań stylistycznych, cykl Victora Milána może przypaść wam do gustu. Jeśli jednak którakolwiek z tych wad sprawia, że nie jesteście w stanie znieść książki, lepiej wróćcie do lektury Rogera Zelaznego.

Ocena: 4/5

Dyskusja