Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tajemnica Orleańskiej Dziewicy – recenzja książki „Herezja”

Christie Golden, autorka ponad pięćdziesięciu pozycji z gatunku fantasy, horroru czy science fiction, wielokrotnie nagradzana i niejednokrotnie goszcząca na listach bestsellerów New York Timesa, w swym dorobku ma już tytuły z uniwersum „Warcrafta” czy „Star Wars”, a teraz z impetem wkracza w asasyńskie włości powieścią „Herezja”.

Simon Hathaway, członek Wewnętrznego Sanktuarium Zakonu Templariuszy i historyk, przyjmuje stanowisko dyrektora Działu Badań Historycznych Abstergo i z nową wizją departamentu wchodzi w zastępy firmy. Stara się przekonać pozostałych członków Zakonu do swojego stylu pracy, dodatkowo proponuje, że odnajdzie źródło problemu niedziałającego Fragmentu Edenu, który Templariusze posiadają w swoich zbiorach. Sceptycznie nastawiony szef, na wykonanie zadania, daje mu jednak tylko tydzień. Mężczyzna bez wahania wchodzi do nowego modelu Animusa, by, przez oczy swojego przodka, Gabriela Laxarta, śledzić losy Joanny d’Arc i artefaktu przez nią dzierżonego. Niemniej, nie przypuszcza, jak bardzo wydarzenia sprzed wieków wpłyną na jego psychikę i jakich nowych, szokujących informacji dostarczy mu wycieczka w przeszłość.

Cała opowieść skupia się przede wszystkim na Zakonie Templariuszy. Na próżno szukać tu wyszukanych scen walki Asasynów i dynamicznego parkour’u – tym razem nie o tym jest książka z uniwersum. I, wbrew pozorom, nie jest to wcale jej wadą. Golden stawia na opowiedzianą historię. Zachowuje odpowiedni balans pomiędzy opisami i dialogami, dzięki czemu tytułu nie czyta się mozolnie, tylko lekko, szybko i przyjemnie – nuda nie jest tym, co będzie towarzyszyć odbiorcy. Zakończenia rozdziałów również są napisane i rozplanowane w wyważony sposób.

Konstrukcja drugoplanowych bohaterów jest dobra – brak tu niepotrzebnego rozwodzenia się nad całą ich przeszłością – czytelnik otrzymuje tyle informacji, ile będzie mu potrzebne, uzupełnionych oczywiście krótkimi opisami emocji, tak, aby cały obraz był wiarygodny, budzący ciekawość i jednocześnie uzasadniony. Z kolei miłość, na kartach powieści również się pojawiająca, jest uczuciem czystym, pięknym, niewinnym i platonicznym – dodaje to opowiadaniu uroku i może nawet sprawić, iż adresat uśmiechnie się z sentymentem, wspominając czasy swojej pierwszej miłości.

Opowieść w czasach piętnastowiecznej Francji, rozdartej wojnami i przepełnionej wiarą. Golden za cel bierze sobie przedstawienie historii sławnej Joanny d’Arc, a zaczyna już od jej najmłodszych lat, gdzie rozpoczyna się jej misja, gdy doznaje boskiego objawienia. Autorka nie ingeruje zbytnio w prawdziwy żywot dziewczyny, wręcz przeciwnie – wiernie go odmalowuje. Z chronologiczną dokładnością i autentycznością, płynącą nawet z dialogów (słowa wypowiadane przez Dziewicę są metafazą tego, co można odnaleźć w rejestrach historycznych). Wraz z biegiem narracji odbiorca zapoznaje się z egzystencją d’Arc – zgłębiając jej sukcesy, ogromne dokonania, ale widzi też cierpienie i tragiczny koniec postaci.

W losy Joanny d’Arc Golden niebywale zgrabnie wplata motyw Fragmentu Edenu – niewymuszony i naturalny, wkomponowany bez zgrzytów i sensowny. Wszystko za sprawą delikatnego dodania fikcyjnych bohaterów, sprytnie rozmieszczonych w otoczeniu wojowniczki. Czytelnik ma wrażenie, że są oni na miejscu, ale też odczuwa, że to dobrze znane mu postacie, które ma okazję poznawać na nowo, przez co rodzi się w nim chęć poszerzania swej wiedzy. Przedstawiony w książce żywot Joanny fascynuje i skłania do refleksji, tak, jak żywot Gabriela.

Adresat ma szansę przywiązać się do bohaterów i z nimi sympatyzować, przeżywać wszystkie, tak ważne dla Francji wydarzenia. Simon wydaje się być jedynie uzupełnieniem ważniejszej historii – historii La Pucelle i jej Cienia. Pozornie główny bohater zostaje tym samym zepchnięty na dalszy plan.

Cała powieść posiada nutę zagadki historycznej, w niektórych miejscach mogącej kojarzyć się z dziełami Dana Browna – zapomniane artefakty, nowe, świeże spojrzenie na wyświechtaną historię, szyfry, podsłuchy, agenci. Tajemnica odkrywana przez głównego bohatera dopiero pod koniec zaczyna budzić ciekawość i sprawia, że niecierpliwie czeka się na rozwiązanie sprawy. Wcześniej natomiast, czytelnik całą swoją uwagę poświęca i skupia na wydarzeniach i bohaterach z piętnastowiecznej Francji.

Odejście od stereotypowych opowieści o Bractwie i pokazanie drugiej strony konfliktu jest wielkim plusem „Herezji”. Asasyni mają w książce znaczenie niemalże symboliczne. Pojawiają się na chwilę, głosząc swoje standardowe, liberalne wartości, jednocześnie pokazując swoje negatywne cechy, nie tylko Zakon pozostaje bezwinny. Dzięki poświęceniu całej uwagi Templariuszom i ich przodkom, fani serii mogą spojrzeć na nich z nieco innej perspektywy i zastanowić się, czy naprawdę, od zarania dziejów, to właśnie oni są złem wcielonym. Po lekturze Zakon trochę się rehabilituje, biorąc pod uwagę, że ich stare wzorce, w przeciwieństwie do obecnych, wcale nie zakładały jedynie chłodnych kalkulacji i eliminowania niewygodnych pionków.

„Herezja” to książka pełna knowań, faktów historycznych, tajemnicy, ale to także utwór o poświęceniu – tym dobrym i tym złym. To opowiadanie o miłości, nadziei i wierze w Boga i w słuszność swoich przekonań, działań, sprawy. Wszyscy ci, którzy lubią tego typu połączenia, na pewno z chęcią po nią sięgną, natomiast fani Bractwa Asasynów mogą uznać, że warto też poznać zupełnie odmienne od dotychczasowego postrzeganie świata, wartości oraz priorytetów przez drugą stronę odwiecznego konfliktu.

Ocena: 4.3/5

Dyskusja