Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

W świecie haitańskich duchów – recenzja książki „Świat voodoo”

„Świat voodoo” Andrzeja Zwolińskiego to nie tylko zwyczajowa podróż poznawcza po świecie osławionych laleczek (co prawda ich sława jest nieco zbyt przesadzona i zakrawa o legendę miejską) i panteonie dość osobliwych bóstw, to przede wszystkim jedno z niewielu pełnych i szerokich w zakresie badawczego problemu kompendium wiedzy, zgłębiająca przyczyny powstania, proces historyczny, ewolucje i zapożyczenia, a do tego również wykazane są niuanse i różne typy wewnątrz tej mało znanego, aczkolwiek dość bogatego systemu wierzeń.

Metodologią twórczą Zwolińskiego przede wszystkim było sięganie do wielu materiałów źródłowych, wymienionych w bibliografii, informacje stale także potwierdza w przypisach, ale widać także obserwacje i odtworzenia rytuałów, strojów, symbolów czy gestów, które z kolei zostają zaprezentowane na dołączonych fotografiach. Jednak nie są to wyłącznie suche fakty i zebrane informacje, autor wplata w tekst własne interpretacje i stara się ujmować temat w sposób konsekwentnie uporządkowany od początku do końca.

Wszystko rozpoczyna się od dalekiego – dla niektórych pewnie zaskakującego – zarzewia zjawiska, którego korzenie mocno splatają się z dziejami niewolnictwa. Krok po krok autor przedstawia najistotniejsze elementy tego zagadnienia, przytaczając także przypuszczenia i różne punkty widzenia środowisk naukowych. Następnie przygląda się afrykańskim duchom, związanymi z tym wierzeniami oraz okolicznościami. Owe dwa rozdziały to swoisty wstęp do właściwego tematu – w praktyczny, przejrzysty oraz dogłębny sposób prezentują adresatowi wszystko, co później zbudowano pierwotną wersję voodoo.

Dwa kolejne rozdziały zajmują się już problemem książki – objaśniają, na czym polega synkretyzm afroamerykański, jakie czynniki powodowały grupami, że zaczęły łączyć i selektywnie dobierać elementy z odmiennych wyznań, tworząc w miarę spójny krąg wierzeń. Dodatkowo istotna jest także nauka voodoo (wystawiona w tekście), proponująca wartości, bohaterów, symbole i rytuały, czyli ucząca swoistej kultury, kształtującej sposób myślenia członka i wyznawcy voodoo.

Następne rozdziały zasadniczo skupiają się na odmianach i wierzeniach bardzo zbliżonych do voodoo. Niektóre z nich, co wynika z lektury, wywodzą się z tego samego pnia. Swoista próba zebrania i porównania różniących się wierzeń stanowią znakomite zwieńczenie „Świata voodoo”, odnoszące się w wielu aspektach do wcześniejszych rozdziałów, udowadniając na przykład, że synkretyzm afrochrześcijański nie wytworzył jednolitego systemu.

Opracowanie Zwolińskiego stanowi zatem kompendium wiedzy na temat jednej z najbardziej tajemniczych religii świata, rozpowszechnionych najbardziej na Haiti i południu USA, goszczącą honorowo w kulturze popularnej. Praca na temat, sięgająca do przeróżnych źródeł, proponująca autorskie interpretacja (celne) oraz uporządkowana, dzięki czemu przyswajana z niej wiedza zazębia się i pozwala szybko łączyć wystawnie w tekście fakty.

Ocena: 4/5

Dyskusja