Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zapomnieć – recenzja mangi „Dar Trzech Króli”

Czytając „Dar Trzech Króli” i znając poprzednie odsłony „jednotomówek” Waneko dochodzi się do wniosku, że w tej serii ukazują się praktycznie same perełki komiksu wschodniego. Kumichii nawiązuje wprawdzie do „Daru Trzech Króli” O. Henry’ego i czerpie z niego niemało, ale autorskie przeobrażenia i pomysł na świat przedstawiony (udowadniający, że sukces może drzemać w prostocie) sprawiają, że tom nie przywołuje skojarzeń powielania fabularnego, zaś całość utrzymana jest w tonie podobnym do tego z „Half & half” Kouji Seo.

Akari i Daichi dorastali razem, a wraz z ich rozwojem dojrzewały uczucia, jakimi się darzyli, aż wreszcie wyznali sobie miłość i zaczęli wspólnie żyć w szczęściu oraz obopólnym zrozumieniu. Niestety, pięć lat temu Akari miała śmiertelny wypadek, a jej narzeczony od tego czasu nie potrafi się pozbierać, ciągle ją wspomina i właśnie ma zamiar odwiedzić miejsce tragedii. Spoglądająca na niego z nieba dziewczyna pragnie, aby chłopak znów cieszył się życiem i rozpoczął nowy rozdział, dlatego też na ile może stara się sprawić, żeby Daichi o niej zapomniał. Co nie jest do końca możliwe.

Cała akcja utworu zasadniczo składa się na jeden wieczór, plus epilog rozgrywający się dzień po, kilka dni od i trzy lata po wydarzeniach z zakończenia głównego wątku. Motorem napędowym fabuły są w tomiku retrospekcje ze wspólnego życia Daichiego i Akari, które w większości ułożone są w chronologicznym ciągu, lecz czasem przywoływane są zdarzenia „wyrwane z osi czasu”, aczkolwiek nie wprowadzają żadnego chaosu do narracji. Jednak na pierwszym planie przewija się wędrówka chłopaka na górę z obserwatorium, gdzie odeszła jego miłość. W trakcie trwania podróży, obserwująca go z nieba Akari wykorzystuje „boskie monety”, aby przeszkodzić mu w dotarciu do celu, co ma zaowocować zapomnieniem dziewczyny poprzez brak nawiązań z symbolicznymi miejscami. Dziewczyna robi to od lat, podwędzając (niesamodzielnie) mu rzeczy z nią związane. Opowieść utrzymana jest w dość poruszających, melancholijnych tonach, choć często przetykana zostaje elementami humorystycznymi – na koniec zaś daje wielką nadzieję, ale romantyków może odrobinę rozczarować.

Jednak najciekawszy wydaje się w „Darze Trzech Króli” świat przedstawiony – szczególnie kreacja nieba, gdzie lądują wszyscy, a za zdobyte pieniądze mogą wybudować sobie dom w towarzystwie Boga i aniołów. Elementem oryginalnym w opowieści są rzeczone „pieniądze”, czyli tzw. „gonyo”, zdobywane za każde wspomnienie przez kogoś żyjącego. Subtelny dodatek, ale bardzo ciekawie przewartościowuje życie pozagrobowe – ponadto łączą się z tym motywem wcale zabawne momenty.

Warstwa graficzna to w większość przyzwoity standard, który nie wyróżnia się zbytnio w przeglądzie podobnych mang. Niemniej, sporadyczne bogate (nie jest ich aż tak mało) ilustracje, zajmujące nierzadko pół, całą albo dwie strony, zadowalają i mimo że najczęściej pozbawione są elementów tekstualności, to wzbudzają w czytelniku pozytywne odczucia i podbudowują sentymentalny nastrój.

W pewnym sensie „Dar Trzech Króli” to opowieść pokazująca, że czasami czegoś nie można kupić, że fortuna jest złudna, ale uczucia – pomimo utraty, cierpienia i smutku, a także narażane na wielkie niebezpieczeństwa – mogą trwać wiecznie. Kumichi Yoshizuki pokazał, że za pomocą ziarna inspiracji może wyrosnąć całkiem pouczający, wzruszający i dający nadzieję pomysł.

Dyskusja