Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Po raz kolejny szał – recenzja mangi „Bezpańscy literaci” #4

Czego chcieć więcej od dobrej mangi, jak nie ciekawie zarysowanej ekipy bohaterów, wartkiej i wciągającej historii oraz schludnie narysowanych plansz? Właśnie, dla osób szukających wytchnienia i porządnej rozrywki „Bezpańscy literaci” to pozycja jak lemoniada z lodem w upalny dzień.

Akcja płynnie rozpoczyna się tam, gdzie zakończył się poprzedni tomik. Członkowie Agencji Detektywistycznej po udanym odbiciu Atsushiego z rąk mafii, kontynuują swoją pracę. Czternastoletnia Kyouka (była członkini mafii, wykorzystywana do zabijania wrogów) zostaje natomiast przygarnięta pod skrzydła Agencji i przekazana pod opiekę Atsushiemu. Jednocześnie Agencją zaczyna interesować się nowa grupa – Gildia – północnoamerykańska organizacja zrzeszająca Uzdolnionych, która jest gotowa posunąć się daleko, aby osiągnąć swój cel i przejąć Agencję.

Początek mangi przynosi nam informację o przygarnięciu Kyouki przez Agencję, jednak, aby Policja nie powiązała jej z wcześniejszymi morderstwami zostaje ona przedstawiona jako wnuczka Dyrektora. Następnie Atsushi zostaje wysłany wraz z Kenjim, chłopcem wychowującym się wcześniej na wsi, do rozwiązania sprawy tajemniczego wybuchu samochodu w środku miasta. Sprawa nie przysparza im nadzwyczajnych problemów, szybko udaje im się dotrzeć do sprawców, głównie dzięki niezwykłej sile i dosyć oryginalnemu spojrzeniu na świat Kenjiego. Następny rozdział przybliża nam postać Higuchi – członkini mafii, a w zasadzie poprzez nią pewne zasady funkcjonujące właśnie wewnątrz tej organizacji. Później akcja wraca do Agencji, poznajemy nowych przeciwników bohaterów, którzy za wszelką cenę pragną przejąć ich „pozwolenie na prowadzenie działalności z użyciem zdolności”. Prowadzi to do nieuniknionej walki, którą toczy Atsushi i Tanizaki z tajemniczą i dziwną dziewczyną – Montgomery, której specjalną zdolnością jest tworzenie odosobnionych w czasie i przestrzeni „pokoi”. Z początku nierówna walka zostaje jednak szybko wygrana przez członków Agencji, a koniec tomu przynosi nam kolejnego wroga – szefa Mafii Portowej – Ougai Moriego.

Całościowo tomik prezentuje się wyjątkowo dobrze, akcja jest wywarzona, odpowiednio dawkowana, nie ma dłużyzn w fabule. Wręcz przeciwnie, ukazane walki są dynamiczne i dobrze narysowane. Modele postaci i ich charaktery są przedstawione jak we wcześniejszych tomach, a nowe postacie są oryginalne i charakterystyczne. Fabuła powoli posuwa się naprzód, ciężko wytyczyć jej kierunek i zakończenie. Kreska jest wciąż czysta, przejrzysta i dynamiczna, szczególnie dobrze prezentują się walki. Od poprzednich tomików ten różni się jedynie zdecydowanie mniejszą dawką humoru, choć powód tego jest dobrze znany – praktycznie zerowa obecność Dazaiego, który troszkę został tu pominięty.

Dyskusja