Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Potęga strachu – recenzja książki „Assassin’s Creed. Ostatni Potomkowie: Grobowiec Chana”

„Grobowiec Chana” jest drugim tomem trylogii „Assassin’s Creed. Last Descendants”. W pierwszej części akcja skupiała się wokół nastolatka imieniem Owen, który za wszelką cenę pragnął poznać prawdę o domniemanej zbrodni jego, nieżyjącego już, ojca. Chłopak, razem z kilkoma kolegami, przypadkowo wplątał się w konflikt między Bractwem Asasynów a Zakonem Templariuszy i musiał podjąć decyzję, komu zaufać i pomóc w odnalezieniu Fragmentów Edenu.

Teraz historia rozgrywa się krótko po wydarzeniach z „Ostatnich Potomków”. Uczniowie przegrali w walce o pierwszy element potężnego artefaktu – zostali ubiegnięci przez trzecią, tajemniczą stronę. Przyjaciele się podzielili – jedni dołączyli do cichych zabójców, drudzy – do ich przeciwników, wszyscy niemal w jednakowym stopniu angażując się w poszukiwania pozostałych elementów Trójzębu. Pewnego dnia, jedno z dzieci trafia na trop wnuka Czyngis-chana, Mongke-chana. Śledząc uważnie jego losy dochodzi do wniosku, że odpowiedź może kryć się wewnątrz grobowca wojownika. Ponownie rozpoczyna się wyścig z czasem, jednak, tym razem, zdobycie pożądanego obiektu będzie wymagało od uczestników symulacyjnej wycieczki do średniowiecznych Chin.

Język, jakim napisana jest książka, w porównaniu do poprzedniej części, uległ poprawie. Płytkie dialogi, choć nie całkowicie, zostały zastąpione nieco poważniejszymi dyskusjami. Prowadzone w tomie rozmowy przestały być mdłe. Kirby ograniczył także ilość niepotrzebnych i irytujących, rozwlekłych opisów na rzecz bardziej rozbudowanej narracji. Fabuła zaprezentowana została z kilku różnych stron, a czytelnik ma możliwość spojrzenia, zarówno na wydarzenia, jak i konflikt, z zupełnie innej perspektywy. Co więcej, punktów widzenia jest na tyle dużo, że daje to odbiorcy możliwość większego zagłębienia się w historię i, być może, nawet utożsamienia z którymś z bohaterów.

Autor poświęca więcej uwagi emocjom nastolatków, przedstawia ich obawy, problemy, a także nadzieje i pragnienia. Dużym plusem jest stworzenie, z zarysu charakterów z poprzedniej części, bardziej ugruntowanych postaci, które stały się dzięki temu ciekawsze. Adresat może śledzić rozwój dzieci i ich powolne dojrzewanie oraz zyskiwanie coraz większej świadomości co do otaczającego ich świata – okazuje się bowiem, że nic nie jest jednoznacznie czarne lub białe, każda strona sporu ma swoje racje, każda również popełnia błędy, a wśród nich wiele podejmowanych decyzji jawi się w niejednoznacznych kolorach szarości.

Dynamika dzieła jest względnie zrównoważona, choć czytelnik mógłby oczekiwać, że akcja rozgrywać się będzie błyskawicznie, jak w grach, czy innych tytułach serii „Assassin’s Creed”. Tempo opowieści znacznie przyspiesza dopiero pod koniec lektury. Mało interesujące zwroty akcji ustąpiły miejsca analizom kilku różnych aspektów. Autor zrezygnował także z łączenia „Grobowca Chana” z uniwersum, na rzecz filozoficznych rozmyślań nad ludzką naturą, psychiką, honorem i przywiązaniem. Pozwala to odbiorcy na chwilę refleksji nad życiem oraz zaszczepia w jego głowie chęć rozważenia dylematów moralnych i etycznych. Poprzednie części tego cyklu, czy to komputerowe, czy pisane, są zatem zaledwie dodatkiem, w postaci nienachalnych i ograniczonych do minimum nawiązań – można odnieść wrażenie, iż pisarz pragnął wyraźnie zaznaczyć autonomię i indywidualizm swojego dzieła.

Dzięki poprowadzeniu historii kilkoma torami, Kirby’emu udaje się spojrzeć Templariuszy i Asasynów innymi oczami i skonfrontować obie strony z wyobrażeniami bohaterów (a także czytelników). Ponownie – pisarz nie feruje wyroków i pozwala odbiorcy na samodzielną ocenę tych grup, zgodnie z własnymi przekonaniami i poglądami. Co więcej, sprawia także, że adresat zaczyna mieć wątpliwości i, podobnie jak niektóre z postaci, rozważa tę tajemniczą trzecią stronę w kategorii „mniejsze zło”.

„Assassin’s Creed. Last Descendants – Ostatni Potomkowie: Grobowiec Chana” to zdecydowanie lepsza od swojej poprzedniczki pozycja. Luki fabularne zostały skrzętnie załatane, a całość sprawia wrażenie bardziej przemyślanej kompozycji. Pomimo braku uwielbianych przez fanów scen asasyńskiego parkoura i cichego likwidowania celów, tempo książki jest na tyle wyważone, że potrafi wciągnąć, zainteresować i zatrzymać czytelnika na dłużej. Dzięki skupieniu uwagi na emocjach, pragnieniach oraz filozofii życia, lektura staje się przyjemna i zmusza do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami, tym samym nie będąc nużącą i pozostając w pamięci adresata na dłużej.

Ocena: 4/5

Dyskusja