Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

W smoczym ciele, wredny duch – recenzja książki „Smocza straż”

Wszystko, co dobre, szybko się kończy… na szczęście Baśniobór trwa nadal. „Smocza straż”, nowa powieść z uniwersum, otwierająca kolejny etap w życiu rodzeństwa Sorensonów, zabiera czytelników do wyśmienitego świata magii, baśniowych stworów i mitycznych istot, do świata, gdzie granica dwóch światów jest cienka, niebezpieczeństwo zaś kryje się tuż za drzewem.

Pokonanie armii demonów przyniosło względny pokój w Baśnioborze, rodzeństwo Sorenson może chwilę odpocząć, ale wkrótce ponownie nadciągają czarne chmury. W więzieniu smoków władca tych istot dochodzi do wniosku, że azyl to delikatnie mówiąc nie miejsce do życia dla gadziego rodu. W taki oto sposób przed Kendrą i Sethem pojawiają się niechciane kłopoty, a przezwyciężenie ich wymagać będzie od rodzeństwa niemałego wysiłku i nabycia nowych zdolności, aby poradzić sobie z wymagającym przeciwnikiem.

Fabuła książki jest niezwykle ciekawa i rozwija się szybko, na kartach powieści występuje wiele scen zapierających dech i momentów trzymających w napięciu. Nie jest to wprawdzie dzieło stosujące zabiegi nowatorskie, nie gra z czytelnikiem i nie prowadzi wyszukanych zagadek – tajemnice oczywiście są, ale nie stanowią czegoś, nad czym dorosły czytelnik zastanawiałby się godzinami. Na całe szczęście – to literatura dziecięca i jak na ten obieg, cykl utrzymuje wciąż wysoki poziom, nie zawodząc młodszych, a i starszym zapewnia kilka chwil udanej rozrywki.

W odbiorze powieść również nie sprawia wielkich problemów. Napisana jest zgrabnym, przejrzystym i zwięzłym językiem, a dynamiczny styl narracji powinien przypaść młodszym do gustu, szczególnie, że opisów jest mało, jeżeli już są to są na tyle jasne, że od razu wiadomo o co chodzi i z czymś się to „je”. Dzięki takiemu pomieszaniu składników, w warstwie tekstualnej łączą się składniki pozwalające na szybkie przyswajanie treści, a to prowadzi do tego, że młodsi czytelnicy – choć starsi zapewne też – wciągną się w lekturę i z trudem będą się od niej odrywać.

„Smocza straż” Brandona Mulla to godna kontynuacja pięcioksięgu, który urósł już do rangi klasyka w swym obiegu, a „Smocza” jest na dobrej drodze, aby ten tytuł objął swym ramieniem i ją. Nie ma się zresztą co dziwić, tytuł oferuje wszystko to, co mogliśmy znaleźć w poprzednich tomach – sympatycznych bohaterów, wartką i barwną akcję, intrygujący i bogaty świat przedstawiony – ale dostarcza też wiele nowego.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja