Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

O rozpadającej się rodzinie z perspektywy dziecka – recenzja komiksu „Dodo”

Wydawać by się mogło, że krótka historyjka obrazkowa o przyjaźni małej dziewczynki z wielkim, różowym ptakiem dodo będzie rozrywką skierowaną wyłącznie do najmłodszego grona odbiorców. Jednakże autor wykorzystał punkt widzenia sześcioletniej dziewczynki do przemycenia poważnych i wielce aktualnych w dzisiejszych czasach problemów rodzinnych.

Leila większość swojego czasu spędza w domu pod okiem opiekunki, gdyż jej mama jest bardzo zapracowana i ciągle nie ma jej w domu. Nie bawi się z innymi dziećmi, ani nie chodzi do szkoły, przez co niemiłosiernie jej się nudzi. Zmienia się to pewnego dnia, gdy przez okno w swoim pokoju dostrzega w parku wyjątkowo dziwne zwierzę. Wielkie różowe ptaszysko, które na dodatek wyjada ze śmietnika pieczone udko innego ptaka. Ptaszysko również spostrzegło, że jest obserwowane i pognało na swoich długich nogach prosto pod drzwi dziewczynki. Początkowo wystraszona i niepewna jego intencji postanawia go jednak ukryć przed dorosłymi pod swoim łóżkiem. Nadaje mu imię Rafuco i od tej pory podkrada mu do zjedzenia różne smakołyki, które ten ochoczo pożera wraz z przyniesionymi naczyniami. Jej nowy przyjaciel pojawia się nawet w snach dziewczynki, próbując przekazać jej jakąś ważną informację. W tym czasie mama Leili kłóci się przez telefon z jej tatą jak i rozmawia z córką przy lodach o problemach, które oni, dorośli, mają pomiędzy sobą. Wszystko kulminuje się pewnego dnia, gdy mama Leili prowadzi wyjątkowo burzliwą wymianę zdań z jej tatą dokładnie w czasie, gdy Rafuco postanawia rozszerzyć swoją codzienną dietę na tostery, mikrofalówki oraz meble, kończąc pożeranie i demolowanie domu w gabinecie jej ojca. Kiedy ptaszysko rozpływa się w ciemności za oknem, dziewczynka odkrywa w stercie rozrzuconych papierów pieczołowicie skrywaną przez jej mamę tajemnicę swojego taty.

Cała historia ukazana jest z perspektywy małej, samotnej dziewczynki, która nie do końca rozumie działanie świata dorosłych. Dla niej mamy nie ma całymi dniami w domu, a tata od dłuższego czasu nie pojawia się w ogóle, nie potrafi pojąć znaczenia trudnych słów, którymi mama tłumaczy jej zaistniałą sytuację. I właśnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuje na jej drodze staje tytułowy ptak dodo. Czytelnik widzi, że ptaszysko odciąga uwagę dziewczynki od problemów w domu, jednocześnie rozrabiając coraz bardziej, gdy sytuacja pomiędzy jej rodzicami staje się wyjątkowo napięta. Zabieg ten jest wprowadzony przez autora nie bez przyczyny, w pewnym momencie Leila sama wypowiada zdanie odnośnie Rafuco: „Mamy w domu tornado… które cały czas rośnie… a ja się nie zorientowałam”. Dzięki takim drobnym szczegółom dorosły czytelnik dostrzega w tej historii drugie dno, uosobienie lęków małej dziewczynki, której rodzice się rozwodzą.

Pod względem graficznym komiks jest wyjątkowo oryginalny. Prosta kreska, charakterystycznie budowane modele postaci i wyrazista, mocno kontrastowa kolorystyka sprawiają, że historia nabiera dodatkowego charakteru a całość czyta się wyjątkowo przyjemnie. Dodatkowo częstym zabiegiem jest ukazywanie w kadrach uciętych sylwetek dorosłych, co tylko podkreśla czytelnikowi że śledzi historię ukazywaną z perspektywy sześciolatki. Całościowo komiks jest krótką, ciepłą historią, która pod płaszczykiem opowiastki o małej dziewczynce skrywa poważne problemy dorosłych, i im właśnie lektura tego komiksu sprawi niewątpliwą przyjemność i skłoni do refleksji.

Dyskusja