Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie byłoby cyberpunku – recenzja książki „Wypalić chrom”

W latach osiemdziesiątych spod pióra Williama Gibsona wyszło dziesięć opowiadań science fiction, jakich dotychczas nie było, mimo że w niektórych utworach podobne motywy pobrzękiwały (choćby u Lema). Nowatorskie, pionierskie, znakomicie napisane, spójne i przemyślane, a na ich kanwie powstał subgatunek cyberpunku.

Williama Gibsona czytelnicy z pewnością kojarzą z „Trylogii Ciągu” (też fundamentu cyberpunku) oraz „Maszyny różnicowej”, napisanego wspólnie z Bruce’em Sterlingiem kamienia węgielnego steampunku; ale utwory z tego zbioru, jak niezwykle popularny i kanoniczny „Johnny Mnemonic”, chociaż obecnie nieco przykurzony, miały niewątpliwy wpływ na kształtowanie się światowej popkultury. Jednak tom nie jest – pomimo nazwiska sygnalnego – w całości autorstwa Gibsona, niektóre z tekstów mają współautora, jak w przypadku „Pasującego gatunku”, gdzie pomagał John Shirley. Wspomniany Sterling również i tu znalazł swe miejsce, przy „Czerwonej gwieździe, orbicie zimowej”. A w „Starciu” swój udział dołożył Michael Swanwick.

Nieznających prozy Gibsona trzeba ostrzec, że nie jest to literatura prosta, lecz ambitna, acz mimo złożonych projektów konceptualnych i niełatwych, podjętych z dogłębnych przemyśleniem tematów, teksty autora są dynamiczne, pełne rosnącego napięcia, zwrotów akcji, nieoczywistości oraz sensacyjnych momentów. Fabuły są różnorodne, skłaniające do przemyśleń, często osadzone w pesymistycznych wizjach i niekorzystnych dla ludzkości proroctwach.

Stylistycznie i językowo zbiór opowiadań trzyma wysoki poziom, jest wyważony i trudno doszukiwać się w nim błędów, potknięć i autorskich wpadek. Gibson ewidentnie pisał pod wpływem natchnienia, ale warstwa tekstualna i lingwistyczna nie pozostawia wiele do życzenia – taka proza powinna stać u każdego, bo nie tylko stanowi kanon, ale i skrzy od błyskotliwości, pomysłów i spoglądania w przyszłość.

Opowiadania Gibsona z lat 80., wznowione w zbiorze „Wypalić chrom”, konfrontują czytelnika z oczekiwaniami i obawami pisarza sprzed trzech dekad, ukazując ile z nich było niemal w pełni albo po części proroczych. Konfrontacja po refleksjach i interpretacjach może okazać się niezbyt optymistyczna. Być może zbiór ten stanie się także dobrym sygnałem, że coś z kierunkiem, w jakim zmierzają współczesne kultury, kładące nacisk na technologizację.

Ocena: 4.75/5

Dyskusja