Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Piekła nie wypełniają płomienie, lecz lód – recenzja książki „Terror”

W pierwszej połowie XIX wieku w Morzu Arktycznym porażki doznało wiele ekspedycji badawczych poszukujących Przejścia Północno-Zachodniego. Brytyjska admiralicja nie szczędziła jednak wydatków i wysyłała kolejne statki, by odnaleźć szlak, którego i tak nie można by było używać. Jedną z takich wypraw, składającą się z dwóch najnowocześniejszych ówcześnie okrętów badawczych: HMS „Erebus” oraz HMS „Terror” dowodził sir John Franklin. Niestety w rok od wyjścia z portu słuch po nich zaginął i dopiero lata później wyprawy ratunkowe dały trochę światła na przypuszczalny przebieg wydarzeń skutkujących śmiercią wszystkich członków załóg. Dan Simmons, jeden z najbardziej rozpoznawanych twórców fantastyki postanowił na tej bazie stworzyć opowieść na pograniczu thrilleru oraz horroru.

Autor w typowym dla siebie stylu, troszkę na podobieństwo swojego sztandarowego dzieła „Hyperion” umieszcza bohaterów w nieprzyjaznym środowisku, a naprzeciwko nim stawia nie tylko zabójcze warunki, ale również potężną istotę, w ich oczach będącą objawem sądu bożego. Kolejni załoganci padają ofiarą zarówno mrozu, jak i pazurów. Wszystko to przeplata się z normalnym, rutynowym życiem ludzi, spędzających trzy lata na statkach uwięzionych w lodzie. Zastraszeni pojawianiem się potwora i schowani w swoich pływających (potencjalnie) fortecach, w obliczu wyczerpywania się zapasów jedzenia oraz węgla będą zmuszeni do podjęcia dramatycznych decyzji.

Dan Simmons tą książką jeszcze bardziej ugruntowuje swoją pozycję wśród najlepszych twórców fantastyki z elementami grozy. Po raz kolejny pokazuje, że w niesprzyjających warunkach i z widmem zabójczego monstrum za plecami, najgroźniejszym przeciwnikiem człowieka jest on sam. Przedstawiając wydarzenia w zachwianej kolejności chronologicznej autor pokazuje bohaterów dramatu oraz odpowiednio stopniuje napięcie. Mimo, że znając losy wyprawy trudno, żeby coś nas zaskoczyło, Simmons pokazuje, że można czytelnika przyciągnąć i utrzymać jego zainteresowanie od pierwszej, do ostatniej strony. Co prawda niektórzy mogą mieć zarzut, że niepotrzebne były tutaj wątki nadnaturalne, jednak przez sporą część fabuły nie wiadomo, czy czające się na Brytyjczyków fatum jest demonem z piekła rodem, czy niezwykle zdeterminowanym i wyrośniętym niedźwiedziem polarnym. Mimo zastosowania wątków fantastycznych, Simmons wplótł je w realną historię z wyczuciem, dzięki czemu nie powinny nikogo razić, a raczej nadać książce jeszcze straszniejszego klimatu.

Zaletą książki jest też tło historyczne, ukazujące nie tylko zachowania i wzajemne zależności pomiędzy postaciami, ale również ich obyczajowość, która zmieniła się znacząco przez ostatnich ponad 150 lat. Wpływała bowiem na zachowania i decyzje badaczy, które inaczej mogłyby się wydawać dziwne i niezrozumiałe dla dzisiejszego czytelnika. Można tutaj poznać zwyczaje szlachty, jak i zwykłego plebsu, jednak nie z uwzględnieniem romansów i intryg miłosnych, na których zwykle skupiają się inni twórcy, lecz w kontekście codziennego życia, wierzeń i przesądów. Ukazana jest psychika człowieka oraz jej zmiany na skutek doznanych okrutnych doświadczeń.

Trudno również mieć jakiekolwiek zażalenia w stosunku do warsztatu autora. Polska edycja stoi na wysokim poziomie – twarda oprawa w połączeniu z powiększonym formatem sprawiają, że książka prezentuje się bardzo dobrze. Jedynym mankamentem są pojedyncze literówki i czasami lekko płynne stopnie marynarzy. Jednak trudno ocenić, czy w pojedynczych momentach zmieniający stopień oficerowie są pomyłką autora, czy tłumacza.

Jest to zatem historia z wyjątkowym klimatem, gdzie bohaterowie osaczeni przez potężne i niezrozumiałe siły starają się nie tylko zachować życie, ale również wypełnić misję. Ich psychika jednak nie jest i nigdy nie będzie normalna. Kiedy człowiek przebywa w Arktyce, ubrany jest tak, że widać tylko oczy. A w tych oczach czai się szelństwo.

Ocena: 4.75/5

Dyskusja