Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Żyj dziś, wspominaj jutro – recenzja komiksu pt. „Futura Nostalgia”

Ilustracja na twardej okładce sporego formatu wraz z cytatem zamieszczonym w blurbie na odwrocie zwiastują, że Tony Sandoval przygotował niezwykłą podróż po emocjach dorastającej dziewczyny, którą naszkicowano w przepięknym stylu.

Historia dzieje się w niewielkim mieście, a główną bohaterką jest Marie, która podkochuje się w chłopcu o imieniu Iggy. Jej świat wypełniony jest marzeniami, obawami, ale także niezwykłymi stworzeniami, takimi jak żaba określająca się mianem „diabolicznej”, charakteryzująca się brakiem ogłady i skłonnością do mówienia o seksie i cielesności w taki sposób, że aż czytelnikowi wstyd za takie zachowanie.

Zeszyt jest pierwszym tomem, który liczy zaledwie pięćdziesiąt sześć stron (zaledwie, bo chciałoby się więcej, o czym później), ale cena jest niezwykle przystępna, gdyż wydawnictwo Timof wyceniło go na czterdzieści dwa złote. Podczas wydruku wykorzystano grube kartki, a nadruk jest kolorowy, dlatego też ma się świadomość, że pieniądze zostały dobrze zainwestowane. W opisie wydawcy można przeczytać, iż dzieło jest zalecane dla wszystkich, z czym nie można się zgodzić, ponieważ jest w nim trochę nagości i sporo dorastania nastolatków, co wiąże się z popędem seksualnym. Zdecydowanie jest on przeznaczony dla odbiorców od przynajmniej trzynastego roku życia.

Historia ma dwa rozdziały, a w nich poznajemy stopniowy rozwój uczucia między Marie a Iggym. Tony Sandoval jest zarówno scenarzystą, jak i rysownikiem „Futura Nostalgia” i w obu przypadkach staje na wysokości zadania. Fabuła ukazywana jest jednostajnym tempem, przez co czytelnik zagłębia się w historię i chłonie ją powoli, doceniając każdy rysunek i wypowiedź. Autor lubi wplatać oniryczne wątki, przez co opowieść ma baśniowy klimat, jednocześnie przedstawiając namiętności czasem w dosadny sposób, ale jest to niezwykle koherentne.
Siłą napędową komiksu są jej bohaterowie. Marie jest zagubioną nastolatką, rozrywaną przez wewnętrzne rozterki i pragnienia. Nie da się jej nie lubić i na pewno każdy będzie trzymał kciuki za spełnienie jej marzeń. Ta postać świetnie kontrastuje z żabą, która nie boi się powiedzieć wprost tego, co myśli. Można się w niej dopatrywać metafory dorastania protagonistki oraz jej rozszalałych hormonów.

Kolejnym mocnym argumentem jest kreska twórcy. Ma bardzo charakterystyczny styl, miejscami karykaturalny, ale zdecydowanie wielu czytelnikom wpadnie w oko. Czasem Tony Sandoval skupia się na detalach dopieszczając swoje postacie, a chwilami podchodzi do tego dość lekko. Doskonale widać sceny mające mocniejszy wydźwięk, nacechowane emocjonalnie i pełne przekazu, jak i te, przez które szybko przeskakuje się do kolejnych. Artysta potrafi zaskoczyć swymi pomysłami. Chwilami dosadnie pokazuje pewne wydarzenia, z kolei w innych momentach robi to w przerysowany sposób, zmuszając osobę obcującą z „Futura Nostalgia” do odnalezienia drugiego dna. Oprócz zagłębiania się w uczucia, znaleziono tu także miejsce na rozbawienie czytelnika, głównie za sprawą żaby. Każdy fragment z tym małym płazem jest komiczny, a ta postać wręcz zasługuje na własną, odrębną historię.
O wszechstronnym talencie autora świadczy zróżnicowany styl rysowania. Niektóre fragmenty powieści wyglądają jakby były alternatywną wersją prac Sandovala. To urozmaica komiks, a także sprawia, że jeszcze bardziej docenia się talent rysownika.

Marie jest dorastającą kobietą, w której rozwija się nie tylko ciało, ale także umysł. Przy akompaniamencie diabolicznej żaby próbuje żyć tak, aby mieć jak najwięcej powodów do nostalgii. Cieszyć się chwilą i być szczęśliwą, aby w przyszłości z utęsknieniem wspominać piękne czasy. Takie przesłanie ozdobione kreską i pomysłami Tony’ego Sandovala zyskuje nowy wymiar.

Dziękujemy wydawnictwu Timof Comics za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Dyskusja