Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Na progu apokalipsy, czyli „Star Wars Legendy. Inwazja: Uchodźcy” – recenzja

Rasa Yuuzhan Vong wzbudza przestrach. Niewidoczni w Mocy, nieustępliwi w walce. Galaktyka już dawno nie stała na krawędzi totalnej zagłady. Prócz zwykłych mieszkańców tysięcy planet, nadeszły ciężkie czasy dla Jedi oraz ich popleczników. Czy Galaktyka będzie w stanie stawić jakikolwiek opór w obliczu gargantuicznej inwazji…?

Marcin 'Lekt' Wiatrak

„Wielkość nie wyznacza wartości wojownika” – mądrość Jedi

Początek brutalnej inwazji przypada na 25 lat po Bitwie o Yavin (według kanonu Legend), pośród herosów brakuje kudłatego Chewiego, ze stratą którego wciąż zmaga się Han. Rodzinna tragedia Solo przebija się na planszach całego albumu. „Uchodźcy” opowiadają o początku czteroletniej galaktycznej wojny, która pochłonęła blisko 300 bilionów istnień. O walce z początku nierównej, gdyż z przeciwnikiem odmiennym od wszystkiego, co dotychczas znano.

Podczas podróży nadprzestrzennymi szlakami statek badawczy 'Pythea', dwóch odkrywców, gwiezdnych nawigatorów Panka i Wookiee Sarkkin natrafiają na ślad obcej, niezwykle zagadkowej i jak się okazało niebezpiecznej rasy. Zwiadowcy latami inwigilowali dziesiątki systemów, poznawali zwyczaje ludzi, humanoidów oraz innych ras.

Kultura Yuuzhan Vongów obrosła już (nomen omen) legendą, zaś ich sposób postępowania przypomina nieco kolektyw Borga z uniwersum Star Treka, gdyż anihilują oni praktycznie wszystko na swej drodze, poddając planety adaptacji oraz asymilacji pod swoje warunki bytowe. Pogarda dla życia doczesnego oraz technologii wyraźnie kontrastuje ze zdolnościami militarnymi oraz zakusami podbijania i zniewalania.

Opowieść „Uchodźców” porusza również wątek prób Mistrza Skywalkera, który wraz ze swoimi rycerzami z Akademii na Yavin IV podejmują heroiczny wysiłek walk podczas pierwszych dni inwazji. Luke pozostaje już w pełni świadom swej potęgi, acz zobrazowany został nieco jako jednoosobowa armia. Choć główny wątek skupia się wokół rodziny królewskiej pochodzącej z atakowanej przez Vongów planety, pośród której każdy będzie miał do odegrania swoją rolę, w komiksie znalazło się miejsce na puszczenie oka w stronę fanów Mary Jade czy krotką rozmowę Luke’a z Kypem Durronem i tutaj należy się mała pochwała scenarzyście Tom’owi Taylorowi.

Za rysunki odpowiada Colin Wilson, który na swoim koncie ma między innymi Sędziego Dredda oraz Blueberry. Zaznaczyć należy, iż w komiksach o brutalnym egzekutorze prawa (w jeszcze podlejszym światku niż ten poddawany vongoizacji) prezentują one o wiele lepszy poziom. Komiks graficznie jest bardzo nierówny, projekty wybranych postaci nie wszystkim przypadną do gustu. Szczególnym uproszczeniom poddano żeńskie bohaterki oraz względnie drugie tło.

„Inwazja” stanowiąc dobre i mocne fabularnie wejście w wyniszczającą wojnę, zobrazowaną w dziewiętnastu tomach cyklu powieści „Nowa Era Jedi”, zostawia nas jednakże w momencie rozdania kart. Urywana opowieść domaga się ciągu dalszego i nie ukrywam, cała seria poświęcona walkom z Yuuzhanami stanowi jeden z ciekawszych epizodów w przygodach Luke’a, Hana i Lei. Wyeksponowany wątek poszukiwania miejsca w przepastnej Galaktyce i rozterkach księcia-zawadiaki Finna, chłopaka wciągniętego w wir wojny, budzi pozytywne emocje. Album warto poznać, gdyż obiecuje on wciągającą i rozpisaną z pokaźnym rozmachem opowieść.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Dyskusja