Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ludzka bogini – recenzja książki „Kirke”

„Kirke” to powieść wyjątkowa, poruszająca temat kobiecej subtelności i skrywanej władczości – nie jest jednak z gruntu feministyczna, choć i takie treści w sobie zawiera. Nie proponuje przywilejów dla jednej grupy tam, gdzie wchodzą one w sferę absurdu, ukazuje zaś ideał kobiety silnej, stanowczej i samoświadomej.

Madeline Miller, znana z debiutu „Achilles. W pułapce przeznaczenia”, wyróżnioną Nagrodą Orange, studiowała łacinę i grekę, na Uniwersytecie Browna zdała filologię klasyczną, z kolei w Chicago wyspecjalizowała się w naukach społecznych oraz dramaturgię na Yale. Jej zamiłowania widoczne są w twórczości literackiej, skupiającej się na antycznych – szczególnie greckich – utworach.

W nowej powieści nie porzuca greckiej mitologii i eksploruje jedną z najbardziej powszechnych narracji świata, przygodę Odysa, ale pokazaną z perspektywy czarodziejki Kirke. Za pomocą metody retellingu odtwarza fragment opowieści, ale wpisuje ją w szerszy kontekst – opowiada historię życia tytułowej Kirke, od urodzin w świecie bogów aż po zniżenie się do ludzi. Ale nie kontaktu z tytanami nie porzuca.

To książka, która w centrum narracji stawia bohatera – jego rozwój, charakterystykę, motywację, przemiany, doświadczenia, interakcje i reakcje – Kirke. Kirke to kobieta, bogini z czasu Tytanów, ale szybko utracająca boską otoczkę i stająca się, myśląca, postępująca jak człowiek. Wiele rzeczy przeżywa emocjonalnie, miłość i zdradę, zniewagę i troskę, doświadcza macierzyństwa i problemów związanych z wychowaniem dziecka, nadopiekuńczością, strachem przed utratą, odtrąceniem, zachwianiem własnej wartości… Kirke jako postać jest bardzo przekonująca, właściwie jako kobieta, człowiek, bo jedyną wadą w jej kreacji jest niepewność w boskości. Jako bogini wydaje się trochę nieprawdziwa, ale trudno tu spierać się o autentyczność, chodzi raczej o pewien archetyp bogini.

Inne postacie nie są aż tak dobrze zarysowane, ale trudno doszukiwać się w nich wad – przede wszystkim spełniają swoje role, napędzają w odpowiednich miejscach fabułę i nie stanowią wyłącznie tła dla przeżyć, doświadczeń i perypetii Kirke. Wielu pojawia się na dłużej i to właśnie z nimi (nie licząc protagonistki) czytelnicy mogą w mniejszym bądź większym stopniu utożsamiać. Jednak o ich wewnętrznych przeżyciach i myślach dowiadujemy się niewiele, większość to i tak przekonania, przypuszczenia i sugestie Kirke.

Niemniej jednak to perspektywa (swego rodzaju filtr Kirke) i współczesny sposób opowiedzenia fragmentu (z dużym dopowiedzeniem) „Odysei” stanowią clou powieści. Nie rozbudowanie opowieści o czarodziejce, która choć istotna, była jedynie epizodem, lecz właśnie jej poglądy na wszystkie zajścia wraz z tym, co je ukształtowało, a do tego opowiedzenie pozornie powszechnie znanej historii. Jak się okazuje, ona potrzebowała uwspółcześnienia, aby stać się bliższa obecnemu czytelnikowi – i być może lektura „Kirke” powinna być zalecana przez sięgnięciem po „Iliadę” i „Odyseję”, żeby zachęcić, bo tamte dwie mogą dla wielu okazać się współczesnemu odbiorcy zbyt ciężkostrawne i językowo mocno nieaktualne.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja