Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Groza codzienności – recenzja książki „Muzeum dusz czyśćcowych”

Twórczość Stefana Grabińskiego przez długie lata pozostawała niedoceniona. O ile polscy sympatycy fantastyki czy grozy dobrze znają takich klasyków, jak Lovecraft czy Allan Poe, tak rodzimy mistrz opowieści niesamowitej zdaje sie ciągle pozostawać w ich cieniu. Całkowicie niezasłużenie. Nie ujmując nic dwójce przytoczonych tu wybitnych pisarzy, proza Grabińskiego przedstawia równie ponadczasową wartość.

Kolejną okazją do bliższego zapoznania się z dorobkiem Grabińskiego jest zbiór „Muzeum Dusz Czyśćcowych”. Opasły, liczący niemal sześćset stron tom trafił właśnie na półki księgarń nakładem wydawnictwa Vesper. Zostało w nim zebranych ponad trzydzieści opowiadań, pochodzących z różnych tomów i reprezentujących różne okresy w twórczości Grabińskiego.

Inspiracje dla opowiadań Grabińskiego płyną z różnych źródeł. Najprościej można by rzec, że autor niemal w każdym elemencie otaczającej go rzeczywistości, także w tych na pozór błahych i kojarzących się raczej z szarą codziennością, gotów był znaleźć pierwiastek fantastyczny; detal, mogący stać się zalążkiem fantastycznej, wiejącej grozą historii. Sporo tu opowiadań związanych w ten czy inny sposób z koleją. Mamy pociągi-widma, przerażających maszynistów, czy niezwykłych podróżnych, którzy do pociągu wsiadają bynajmniej nie po to, by grzecznie wysiąść na docelowej stacji. Nie brakuje i utworów, których tematyka nieodłącznie wiąże się z ogniem; gdzie bohaterami są strażacy, czy kominiarze. Grabiński doskonale buduje atmosferę niepokoju i niedopowiedzeń zarówno w odniesieniu do rzeczy, które od wieków napawały człowieka lękiem i które z trudem poskramiał, jak również w stosunku do cywilizacji i jej rozwoju. Nie wszystkie jednak utwory da się w podobny sposób zaszufladkować. Grabiński prowadzi czytelnika przez pozornie nawiedzone domy, w których największe zło czai się w duszach ich mieszkańców – w opowiadaniach napotkamy nieszczęśliwe miłości, obłędy i choroby psychiczne, ale i elementy stricte fantastyczne, jak w jednym z opowiadań, w którym pojawia się… doppelganger.

Niemniej istotnym jest język – z perspektywy dzisiejszego czytelnika archaiczny, ze stylem opisów przywodzącym na myśl twórczość Lovecrafta. Sugestywne, plastyczne przedstawienia miejsc i osób, pełne metafor i wysublimowanych porównań, ze składnią jakże odmienną od dziś używanej. Całości dopełniają bardzo dobre ilustracje autorstwa Macieja Kamudy – mroczne, posępne, doskonale korespondujące z atmosferą opowiadań.

Ocena: 5/5

Dyskusja