Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie każdy lubi oglądać dramaty – recenzja wydania DVD „Polegaj na mnie”

Nie każdy lubi oglądać dramaty oraz je rozumie. Bywają jednak takie filmy z tego gatunku, które nieco bardziej przemawiają do odbiorcy i potrafią przekonać do siebie najbardziej zatwardziałego przeciwnika tego typu kina. Przykładem takiego filmu jest właśnie „Polegaj na mnie” w reżyserii Andrew’a Haigh’a.

„Polegaj na mnie” opowiada historię nastoletniego chłopca, którego wychowuje ojciec. Brzmi to trochę, jak kolejny

film dla niezbyt wymagającej widowni. Charley, bo takie imię nosi chłopiec, próbuje odnaleźć się po przeprowadzce do nowego miejsca. Jego pasją jest sport – codziennie rano stara przebiec coraz dłuższy dystans. Podczas jednej z takich przebieżek dociera do hipodromu, gdzie poznaje Dela (w tej roli Steve Buscemi), który proponuje mu pomoc w opiece nad końmi. Tak Charley (Charlie Plummer) poznaje Peta, konia wyścigowego. Nastolatek szybko przywiązuje się do konia i przekonuje się, że wyścigi to wcale nie taki piękny sport. Dlatego, gdy jego ojciec umiera na skutek ran odniesionych w wyniku pobicia, wykorzystując okazję zabiera on Peta w drogę i wyrusza na poszukiwania zaginionej ciotki.

Pierwsze, co przychodzi na myśl po obejrzeniu tego filmu do głowy to stwierdzenie – „szkoda, że w polskim kinie

trudno znaleźć tak dobre filmy”. Choć „Polegaj na mnie” wcale idealnym filmem nie jest, mimo to robi ogromne wrażenie. Na docenienie zasługuje gra aktorska młodego Charlie Plummer, który wypada niezwykle wiarygodnie w swojej roli oraz Steve Buscemi o którym można śmiało powiedzieć, że jest to jego rola od dłuższego czasu. Reżyseria również wypada niezwykle dobrze. Film jest spójną całością, nie mamy wrażenia, że składa się z kilku nie do końca pasujących do siebie fragmentów. Drobnym minusem jest scenariusz. Chwilami mamy wrażenie, że niektóre zdarzenia są oderwane od rzeczywistości, jednak nie jest to aż tak nachalne. Film nadrabia to wcześniej wspomnianą reżyserią i dobrą pracą kamery, dzięki czemu mamy jeden spójny obraz do obejrzenia i do tego przyjemny w odbiorze.

Muzyka skomponowana przez Jamesa Edwarda Barkera stanowi nienarzucające się dopełnienie całości. Częstym pomysłem na wiele scen jest zastosowanie w tle gitarowych ścieżek akustycznych. Są one dobrym pomysłem z tego względu, że nadawały swoistego klimatu poszczególnym kadrom. Wpisywały się również w atmosferę całego filmu w ogóle.

„Polegaj na mnie” to kolejny przykład, że do stworzenia dobrego filmu wcale nie trzeba popularnych gwiazd, czasem lepiej postawić na nieco mniej doświadczonych, utalentowanych młodych aktorów. To niewymuszony film, który ogląda się z wielką przyjemnością.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja