Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

To, co opowiedziano – recenzja książki „Opowiadania wszystkie”

W Polsce coraz więcej świetnej, kanonicznej literatury fantastycznej trafia do księgarń w zasłużonej, luksusowej oprawie bądź omnibusach, dzięki czemu wreszcie nie ma problemu z zapoznaniem się z najbardziej reprezentatywnymi tekstami z pogranicza horroru, fantasy czy science fiction. Ursula Le Guin, J.R.R. Tolkien, Harlan Ellison na półce, przyszedł czas na kolejnego mistrza absolutnego, wszystkie krótkie formy Kurta Vonneguta zamknięto w tomie „Opowiadania wszystkie”.

„Opowiadania wszystkie” w większości złożono z ośmiu różnych źródeł i posegregowano wedle części umownie tematycznych, mających nadać całości spójności zagadnień i motywów. Sześć źródeł to wydane w Polsce zbiory, „Armagedon w retrospektywie”, „Tabakiera z Bagombo”, „Popatrz na ptaszka”, „Niedziela Palmowa”, „Witajcie w małpiarni” oraz „Gdy śmiertelnicy śpią”, pozostałe dwa to „Archiwum Kurta Vonneguta 1941-2007” i „Sucker’s Portfolio”. Wydanie opatrzono przedmową (Dave Eggers), wstępem (Jerome Klinkowitz i Dan Wakefield) i krótkimi publicystykami dotyczącymi prozy Vonneguta (pierwszy Jerome’a, drugi Dana), ponadto każda część ma własne otwarcie, napisane przez jednego z panów, silnie związanych z postacią i twórczością Kurta. Jak na omnibus z wszystkimi niedługimi formami, książka została wzbogacona o niemałą wartość dodaną, pozwalającą lepiej zrozumieć utwory (konteksty, alegorie, odniesienia, nawiązania, krytykę, okoliczności etc.).

W prozie Vonneguta pobrzmiewa echo silnych doświadczeń i niezwykła wrażliwość względem podejmowanych tematów. Kurt był bacznym obserwatorem otoczenia, a bogate eksperiencje pozwoliły pisarzowi przeanalizować – na specyficzny sposób – rzeczywistość i swe wnioski przekuć w literaturę, która daje do myślenia i pozwala spojrzeć na świat nieco inaczej. Przy tekstach pisarza można się bawić, smucić, denerwować, współczuć, irytować… taka gama emocji nie zdarza się przypadkiem, ponieważ autor świadomie grał na nich w swej twórczości – zabawa z czytelnikiem to cecha charakterystyczna dla Vonneguta, postmodernisty w każdym tego słowa znaczeniu.

I ta ponowoczesność szczególnie widoczna jest w ludycznym charakterze utworu i tego, co Kurt czynił z humorem samym w sobie. On stał się dla niego źródłem historii, tworzywem i narzędziem, opowieść snuła się i była doskonale stworzona z dowcipu, a ten, trzeba przyznać, miał u Vonneguta wiele różnych barw i odcieni, dzięki czemu dotykał czytelników z tak bardzo odmiennymi poczuciami humoru. A na tym postmodernistyczna maniera amerykańskiego pisarza się nie kończyła, bowiem zabawa z czytelnikiem to było coś, co upodobał sobie szczególnie, zwłaszcza wszelkie zabiegi mająca go zirytować, a przez to i zmusić do myślenia. Jego zabawy – w wielu opowiadaniach jest to nad wyraz widoczne – można porównać do berka z tym, że w pewnym momencie ścigający (czytelnik) zostaje zapędzony w ślepy zaułek, z którego nie ma wyjścia. Takie coś, szczególnie bez konkretnego, wyraźnego rozwiązania, może zirytować, ale to walka z przyzwyczajeniami i stereotypami – dopiero po całościowej analizie opowiadania odkrywa się jego sens/y.

„Opowiadania wszystkie” to też świadectwo na to, że nawet taki artysta, Kurt Vonnegut, autor arcydzieł, potrafi stworzyć teksty genialne, wręcz natchnione, dobre, aktualne mimo upływu lat i zmian, zgrabnie łączące w sobie problemy uniwersalne i okresowe, ale i mający w dorobku utwory nie najlepsze, niepełne i przeciętne. Adresat szczęśliwie nie natrafia w tych – dziewięćdziesięciu ośmiu tekstach – dzieł beznadziejnych czy słabych, Vonnegut nawet w czasie swoich najgorszych tworów potrafił czymś zaskoczyć, zaszokować i opowiedzieć to w taki sposób, że żeby nie bolą i czytelnik pozostaje z zadumą.

Omnibus wszystkich krótkich form to najpełniejszy przegląd literackiego dorobku Kurta Vonneguta wzbogacony o interpretacje i konteksty długoletnich współpracowników, przyjaciół oraz osób, które zajmowały się prozą amerykańskiego pisarza. To cegiełka światowej literatury, która powinna błyszczeć na półkach obok Ellisona i McCarthny’ego, a lektura tomu nie powinna być czymś obcym dla wszelakich sympatyków fantastyki (zwłaszcza science fiction) oraz postmodernizmu, bowiem na łamach opowiadań (i nie tylko) Kurt potrafił czynić cuda.

Ocena: 4.9/5

Dyskusja