Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bądź jak Profesor Xavier – recenzja gry „The Mind”

Wyobraź sobie cztery osoby siedzące przy stole w kompletnej ciszy, każda wyglądająca zza wachlarzyka kart. Wszyscy patrzą na sąsiadów podejrzliwie i wyczekująco. Blat stołu jest pusty. Słychać tylko tykanie zegara. W końcu jedna z osób, drżącą ręką, unosi kartę i kładzie ją na środek. Dziesiątka. Słychać westchnienie ulgi. Gra toczy się dalej.

Króliczki mogą więcej
„The Mind” to typowa karcianka. Opakowanie to solidne, kartonowe pudełko z enigmatyczną grafiką króliczka, który zdaje się, że osiągnął już równowagę z wszechświatem. Wydawałoby się, że to dosyć nieprzystający dobór obrazka, ale po kilku rozgrywkach okaże się, iż ma więcej sensu niż z początku myśleliśmy. W środku znajduje się talia ponumerowana od jednego do stu, karty dzielą się na levele oraz shurikeny i życia. Zarówno te ostatnie, jak i te z poziomami, opatrzono tematycznie świetlistymi króliczkami. Rysunki są proste, ale przy tym urocze i tajemnicze, pasujące do enigmatycznego tytułu. Instrukcja wydaje się banalnie łatwa. Naszym zadaniem jest ułożenie kart od najniższej do najwyższej. Bułka z masłem? Otóż nie. Podczas rozgrywki nie wolno nam się komunikować w żaden sposób, ani werbalnie, ani dając sobie jakiekolwiek znaki. Wszystko zależy od naszego wyczucia i umiejętności szacowania.

Obrazek

Czytaj moje myśli!
Każdy poziom to więcej kart na ręku, ich ilość dobieramy zgodnie z numerem levelu. Liczba graczy determinuje, ile rund zagramy i jak wiele żyć dostaniemy na początek. Otrzymujemy również gwiazdkę shuriken (po przejściu konkretnych poziomów w nagrodę możemy uzyskać dodatkowe życia oraz shurikeny). Tasujemy numerowaną talię i możemy zaczynać grę. Warto wspomnieć, że po każdym udanym podejściu wszystkie liczby muszą być przetasowane od nowa, więc nie ma mowy o oszacowaniu, czy jakaś była już zagrywana. Grę prowadzimy w ciszy, należy też zachować kolejność wykładania kart – od najniższej do najwyższej. Jeśli któryś z graczy popełni błąd, drużyna traci życie, odrzuca najmniejsze numery i kontynuuje rozgrywkę. Wspomniana broń ninja ma zastosowanie w przypadku, gdy poziom stresu osiągnie apogeum. Ktoś może wtedy zaproponować jej użycie i wszyscy gracze pozbywają się swojej najniższej karty, bez konsekwencji. Zaczynamy jednak tylko z jedną gwiazdką, należy więc używać ich rozważnie.

Obrazek

Masz może mapę? Bo zgubiłem się z twoich oczach
Czy ta gra jest w ogóle do przejścia? Metodą prób i błędów okazało się, że owszem, ale wymaga to zaangażowania i bardzo trudno jest zachować żelazną zasadę o braku komunikacji. Rozgrywka przeznaczona jest dla od 2 do 4 graczy. Pierwszą partyjkę przeprowadziłam na testowej grupie czterech osób, zostaliśmy pokonani przez level 2, a mimo wielu prób, gracze popadli w paranoję, że ktoś na pewno ma kartę niższą od nich i w pewnym momencie zabawa straciła swój urok. Teoretycznie najłatwiej powinno to wyglądać w wersji dla dwojga, ale również wyszło na to, że nikt nie chciał popełnić błędu i rundy zmieniły się w długie minuty patrzenia sobie w oczy (gra dobra na randki ;)).

Najciekawsza i najbardziej efektywna okazała się gra trzyosobowa. Zdaje się, że króliczkowe Zen to cyfra trzy, gdyż była to jedyna wersja, w której udało się przejść wszystkie poziomy i jeszcze mieć z tego sporo zabawy. To, co się kompletnie nie udało, to brak komunikacji. Nie było rozmów ani znaków, ale były dźwięki, teoretycznie nie mówiące nic, ale wśród grupy dobrze znających się osób wyjawiły wszystkie tajemnice „The Mind”. Nikt nie żałował złamania zasad, po katorżniczym trzymaniu się ich przez kilka rund, uczestnicy doszli do wniosku, że „Mindowi” należy się modyfikacja i przytaknęli, iż tylko na niej zyskała.

Obrazek

Równowaga w kosmosie
„The Mind” jest genialny w swej prostocie, zasady załapiemy w mniej niż minutę, a przygotowanie kartd nie trwa o wiele dłużej. Schody zaczynają się później, bo główna zasada gry okazuje się trudna do spełnienia, nie tylko ze względu na to, że jest mało zabawna, ale i dlatego, iż ciężko jest nam, bez żadnych podstaw, zgadnąć, jakie numery mogą posiadać współgracze. Stres związany z koniecznością dopasowania swoich kart w tak powstałą talię powoduje często długie momenty oczekiwania i jest to główny zarzut wobec rozgrywki – brak dynamiki.

Uczestnicy będą ciągnąć do dawania sobie jakichkolwiek znaków nie tylko po to, żeby wygrać, ale również by ożywić rundę. „The Mind” to karcianka dla tych, którzy lubią ryzyko i potrafią szacować. Wymaga większego skupienia i trochę wprawy, więc nie jest to jedna z tych gier, gdzie możemy okrzyknąć się mistrzami po jednej partyjce. Wychodzi na to, że do umysłu musimy dodać trochę serca – wtedy osiągniemy równowagę, niczym króliczek z wieczka.

Ocena: 4/5

Za grę dziękujemy wydawnictwu FoxGames.

Dyskusja