Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pierwsza klasa – recenzja komiksu „Extraordinary X-men – Przystań X”

X-Meni powracają, debiutując w nowej serii na rodzimym rynku komiksowym. Gdy niepowstrzymana choroba pustoszy populację mutantów, drużyna herosów założona przez Charlesa Xaviera staje się symbolem nadziei dla zarażonych. Superbohaterowie muszą odnaleźć się w nowych rolach i ocalić swój gatunek przed zagładą. Jak wypada pierwszy tom cyklu inicjującego ich nowe przygody?

Oś fabuły kręci się wokół poczynań Ororo Munroe czyli komiksowej Storm. Protagonistka pełni obecnie rolę przewodniczącej szkoły dla zdolnej młodzieży im. Xaviera, będącej zarazem ośrodkiem dla zmutowanych uchodźców (przemianowanego tymczasowo na tytułową „Przystań X”). Na całym świecie toczą się prześladowania i samosądy wymierzone w mutantów, których obarcza się za roznoszenie zarazy terrigenowej. Paradoksalnie choroba zagraża jedynie jednostkom z nadnaturalnymi zdolnościami, dziesiątkując ich populację oraz czyniąc bezpłodnymi. Storm zaczyna przerastać samotne prowadzenie bastionu dla poszkodowanych oraz jego ochrona przez zewnętrznymi atakami, z tego względu zwraca się z prośbą o pomoc do dawnych przyjaciół z X-men. Niestety bohaterka nie może liczyć na odzew wszystkich towarzyszy. Dodatkowo na horyzoncie zaczyna majaczyć dawny wróg, porywający mutantów w celu przeprowadzania na nich niebezpiecznych eksperymentów…

Historia składa się z kilku, równoległych wątków poświęconych rekrutacji poszczególnych kandydatów do drużyny. Na kartach komiksu pojawią się takie postaci jak Jean Grey, Colossus i Nightcrawler. Ciekawym zabiegiem jest włączenie do opowieści Staruszka Logana (post-apokaliptycznego wariantu klasycznego bohatera, któremu poświęcono niezależną serię o analogicznym tytule). Podstarzały Wolverine odbył podróż w czasie i przestrzeni trafiając do nieznanej sobie rzeczywistości, gdzie widmo mrocznej przyszłości rządzonej przez syndykat złoczyńców jest wciąż odległe (mowa o wydarzeniach z komiksu „Staruszek Logan”).

W obecnej teraźniejszości Logan umarł stosunkowo niedawno, dlatego zachodzi ciekawy paradoks gdy X-men wchodzą w interakcje z jego starczą inkarnacją. Zabieg fabularny można porównać do niedawnego filmu animowanego „Spider-Man: Uniwersum” gdzie na ekranie spotkało się kilku pajęczych bohaterów, teoretycznie będących tym samym człowiekiem, faktycznie znacząco się różniących. Dużym plusem jest śledzenie relacji między Wolverinem a młodą Jean Grey. Pozornie bliskie sobie postaci pochodzą z odmiennych światów i na nowo muszą zbudować nić zaufania względem siebie jak i drużyny.

Warto zaznaczyć, że dzieło zgrabnie łączy ze sobą, pozornie skomplikowane i hermetyczne linie fabularne z innych serii komiksowych Marvela. Nie uświadczymy tutaj rozległych opisów wprowadzających nas w świat przedstawiony i przybliżających obecny rozkład sił dobra i zła w uniwersum, „Przystań X” stawia na dynamiczną akcję i wyrazistych bohaterów. Dzięki temu zabiegowi w fabule odnajdzie się nawet osoba, która nie miała dotychczas styczności z x-menami. To duża zaleta, zważywszy na fakt, że w realiach recenzowanego komiksu wielu kultowych bohaterów jest już martwych, a ich miejsce zajęły inkarnacje z przeszłości albo alternatywnych wymiarów. Akcja gna jak szalona a wątki się zazębiają, jednocząc świeżo co uformowaną drużynę nowych-starych mutantów przeciwko wspólnemu wrogowi.

Na plus wypada także warstwa graficzna. Kanciaste rysunki Humberta Ramosa nadają całości mrocznego, wyrazistego stylu oraz w przejrzysty sposób prezentują dynamiczne kadry z epickimi walkami. Rysownik z powodzeniem obrazuje brutalne sceny bliskie horrorowi, nie stroniąc przy tym od luzu i szerokiej gammy kolorów, przypominającej nam, że mamy styczność z komiksem Marvela. Artysta może być znany polskim czytelnikom z charakterystycznego komiksu „Spectacular Spider-man”, ukazującego się nakładem wydawnictwa Dobry Komiks przeszło dekadę temu. Osobiście ponowne obcowanie z jego pracami sprawiło mi dużą przyjemność, a stworzone przez grafika interpretacje poszczególnych bohaterów, zapadają w pamięć.

Reasumując „Przystań X” to bardzo atrakcyjna pozycja, którą można polecić wszystkim miłośnikom mutantów jak i czytelnikom spragnionym lektury rzetelnego, niezobowiązującego komiksu nastawionego na akcję i przygodę. Niezależnie od wieku odbiorcy, tytuł czyta się jednym tchem a docierając do ostatniej strony, jesteśmy ciekawi dalszych perypetii nowego składu drużyny X-men. Polecam.


Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Dyskusja