Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kółko i krzyżyk. I kwadrat… I gwiazdka – recenzja gry „Gemino”

Ciężko znaleźć osobę, która nigdy nie grała w „kółko i krzyżyk”. Pomimo wszystkich jej wad, gra ta jest niezwykle popularna, niezależnie od okazji. Czy to nudna lekcja, podróż w pociągu czy szkolenie w pracy – na personę, zaczynającą rysować charakterystyczną kratkę, nie trzeba długo czekać. Martin Nedergaard Andersen zaadaptował ten pomysł, tworząc z niego ciekawą grę logiczną. I w przeciwieństwie do oryginału, może się bawić do czterech osób.

Opakowanie
Pudełko produkcji Egmontu jest gustownie zaprojektowane. Czarne tło w połączeniu z białą czcionką ciekawie kontrastuje z ukazaną „propozycją podania” – kolorowymi polami oraz żetonami. Minimalizm wykorzystano wszędzie – nawet na spodzie, bowiem zawarto stosunkowo niewiele informacji, za to dokładnie przekazujących sedno rozgrywki. Wewnątrz znajdujemy również niezbyt dużo elementów.

Obrazek

Najpierw natrafiamy na ładną instrukcję, ale nierozwiewającą wszystkich wątpliwości. Następnie, w czarnej wyprasce, ulokowano dwie kartonowe, dwustronne plansze, również o barwie smoły, podzielone na kolorowe pola, na które będziemy zagrywać żetony, przechowywane w zagłębieniu poniżej. Owe tokeny, wytworzone z miłego w dotyku, białego plastiku, mają na górze odciśnięty kształt. Może to być koło, krzyżyk, kwadrat i gwiazdka, po czternaście sztuk z każdego rodzaju.

Rozgrywka
Fakt, iż „Gemino” nie zawiera wielu elementów sprawia, że rozgrywka jest banalnie prosta. Najpierw rozkładamy obie plansze i rozdajemy graczom płytki z wybranym przez nich wzorem. Zaczyna najmłodszy uczestnik, co nie jest bez znaczenia, gdyż im mniej osób tym większa przewaga dla rozpoczynającego. Następnie gra przebiega w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara.

Całość tury ogranicza się do zagrania po jednym żetonie na pola w tym samym kolorze, na obie plansze. Jeżeli na jednej z nich znajduje się slot o danej barwie, ale na drugiej wszystkie są zajęte, to nie mamy możliwości rzucić tam płytki. Sytuacja nie została niestety opisana w instrukcji, zaś niejasności musiałem wyjaśniać konsultując się z wydawnictwem.

Obrazek

Uczestnik zdobywa punkt, jeśli uda mu się na którejś z plansz ustawić cztery tokeny (lub pięć, jeśli graczy jest tylko dwóch) w jednej linii: poziomo, pionowo bądź na ukos. Zdejmuje wtedy punktujące płytki, odkłada jedną, sygnalizując zdobyte „oczko”, zaś reszta wraca do jego puli. Gdy wyczerpią się dostępne na ręce żetony, zamiast zagrywać, gracz musi przestawiać te obecne już na polach, z zachowaniem zasady identycznych kolorów. Triumfuje osoba, która zdobędzie trzy punkty.

Krzyżyki i gwiazdki
Zasady są niezwykle proste, zatem dzieci nie będą miały z nimi problemu, zaś próg wejścia również stoi nisko. Z „Gemino” można zatem bawić się w różnorakim gronie. Poszczególne partie trwają zazwyczaj krótko. Napisałem „zazwyczaj”, gdyż czasami trafia się impas, zwłaszcza przy rozgrywaniu partii w cztery osoby. Każdy stara się nie dopuścić innych do korony i uczestnicy kooperują ze sobą, byle tylko zablokować wychodzącego na prowadzenie oponenta. Wybór wolnych pól nie jest również zbyt duży. Można wtedy grać w nieskończoność lub do jakiegoś głupiego niedopatrzenia.

Obrazek

Przy dwóch lub trzech graczach problem raczej nie występuje, ponieważ na planszy pozostaje sporo niezajętego miejsca. Czujne obserwowanie rozwijającej się sytuacji na obu planszach daje dużo frajdy, ale tylko przez kilka partii. Później zaczyna nużyć, dlatego dobrze mieć kolejną pozycję w odwodzie, aczkolwiek na krótkie posiedzenie nadaje się wyśmienicie, zwłaszcza jeśli mamy ochotę troszkę podsmażyć szare komórki.

„Gemino” nie jest może najlepszą produkcją logiczną, ale opracowana została na podstawie ciekawego konceptu. Daje też sporo możliwości, jeżeli chodzi o sytuacje, kiedy możemy wyciągnąć propozycję Egmontu. Bo choć na wykładach wciąż lepiej dochodzić do perfekcji w „kółko i krzyżyk”, to pozycja ta jest całkiem uniwersalna i warto ją mieć na półce. Zatem? Grasz gwiazdkiem, co?

Za GEMINO dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Dyskusja