Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Coś jest nie tak! – recenzja interaktywnej gry książkowej „Dziennik 29”

Każdy z nas ma w życiu takie chwile, że nie wie, co ze sobą zrobić, a bardzo chciałby poruszyć swoje szare komórki. Stare krzyżówki są już wypełnione albo po prostu nudzą swoją powtarzalnością. Wykreślanki, sudoku, a nawet łączenie kropek to już dla nas przeżytek – w kółko ta sama bajka. I jak tu pobudzić nasz mózg do działania? Wydawnictwo FoxGames postanowiło wyjść z nową inicjatywą. Okazuje się, że gra bez planszy, kart i innych elementów to doskonały sposób na zabawę dosłownie wszędzie i o każdej porze. Dziennik 29 to niepozorna książka, która kryje w sobie wiele dobrego – wciąga w intelektualne wyzwania, a każda ukryta na jej kartach zagadka przybliża nas do poznania sekretu obcej cywilizacji.

Przed rozpoczęciem skonsultuj się z… mózgiem
Dziennik 29 rozpoczyna się krótkim wstępem, w którym dowiadujemy się, że naukowcy zajmujący się pracami wykopaliskowymi znikają w 29 tygodniu swoich robót, pozostawiając po sobie jedynie dziennik. I to właśnie do nas należy rozwiązanie wszystkich zagadek ukrytych na kartach książki, a jest ich w sumie 63 i każda różni się od siebie stopniem trudności. W samej grze nie jest prowadzona żadna narracja – po prostu przechodzimy do rozwiązywania kolejnej łamigłówki, przez co nie jesteśmy aż tak mocno zaangażowani w całą historię, co z czasem staje się nawet nużące. Pojawią się jedynie wtrącenia w stylu „Coś jest nie tak, poinformuj ekipę” czy „Muszę zadzwonić po ekipę”, które też są częścią rozgrywki.

Obrazek

Dziennik na miarę XXI wieku
Przede wszystkim cały dziennik nastawiony jest na pracę z Internetem. Bez dostępu do urządzenia korzystającego z sieci, na nic zda się ta książka i na pewno nie uda się rozwikłać całej tajemnicy. A to dlatego, że wszystkie podpowiedzi i rozwiązania zostały ukryte na specjalnie przygotowanej stronie internetowej. Mamy mnóstwo kodów QR, które po zeskanowaniu odsyłają nas do konkretnej zagadki i umożliwiają rozwiązanie dalszych łamigłówek poprzez udzielenie poprawnej odpowiedzi i zdobyciu klucza. I niestety nie da się obejść tego wymogu, przez co dziennik traci trochę na swojej wartości (czasami przecież nie mamy dostępu do sieci). Z drugiej strony cała ta zabawa zapewne bardziej nadaje grze atrakcyjności i nowocześni.

Jeżeli chodzi o same zagadki, to są one bardzo wciągające, niekiedy oryginalne, a nawet edukacyjne. Oczywiście podczas rozwiązywania szybko mija nam czas, a udzielenie poprawnej odpowiedzi daje nam ogromną satysfakcję i motywuje do dalszej zabawy. Czasami jednak rozwikłanie któreś z łamigłówek może przysporzyć sporych problemów, dlatego zawsze można skorzystać z podpowiedzi, które powinny naprowadzić na właściwy tor myślenia. I warto także zaopatrzyć się w dodatkową kartkę papieru, żeby na niej robić dodatkowe zapiski.

Obrazek

Rusz głową!
Dziennik 29 to strzał w dziesiątkę. Niewątpliwie przysporzy wam wiele trudności i być może rozwiązanie jednej zagadki zabierze nawet cały dzień. Ale satysfakcja z udzielenia poprawnej odpowiedzi jest gwarantowana! Sama gra doskonale sprawdza się na zabicie nudy, przy czym możemy ćwiczyć pamięć, logiczne myślenie oraz rozwijać kreatywność. Warto też zaprosić kogoś do zabawy, w końcu „co dwie głowy, to nie jedna”. Jak najbardziej polecam, ale też uzbrójcie się w dużo cierpliwości, bo to tylko na pozór wydaje się takie łatwe.

To nie jest zwykła książka. Rozwiązanie całego dziennika niewątpliwie zabierze wam mnóstwo czasu, ale satysfakcja z dobrnięcia do końca będzie gwarantowana. Polecam zarówno dla osób lubiących się głowić i dla tych, którzy chcą po prostu zapełnić sobie czymś wolny czas.

Dziennik 29 znajdziecie TUTAJ.

Dyskusja