Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kolejne stadia ewolucji – recenzja książki „Koniec dzieciństwa”

Ludzkość wiodła spokojne, wypełnione konfliktami i kryzysami życie, kiedy pewnego dnia, niewiele lat po Drugiej Wojnie Światowej na ziemskim niebie pojawiła się eskadra obcych okrętów, które zawisły nad największymi miastami globu. Potężni przybysze, którzy przez długi czas zachowywali milczenie, pewnego dnia nawiązali kontakt z człowiekiem dając do zrozumienia, że wszelkie przejawy przemocy i okrucieństwa nie będą tolerowane. Jak może na społeczeństwo wpłynąć wiele lat nadzoru Zwierzchników – jak zostali nazwani obcy – kiedy człowiek przestał skupiać uwagę na walce i rywalizacji?

Arthur C. Clarke to jeden z autorów, który kilkadziesiąt lat temu tworzyli podwaliny inteligentnego science-fiction. Za ich przewodem czytelnicy mogli się przekonać, że fantastyka to nie tylko tanie opowieści pulpowe, ale też dające do myślenia historie, często pozwalające na niecodzienny wgląd w normalne sprawy. Użycie wątków fantastycznych pozwala bowiem drastycznie poszerzyć spektrum innych punktów widzenia. Czy to przy użyciu kosmitów, różnych wersji rozwoju społecznego, czy po prostu innych światów. Arthur C. Clarke tym razem postanowił przedstawić alternatywną historię rozwoju ludzkości. Co prawda w czasach, kiedy tworzył „Koniec dzieciństwa” była to książka aktualna i opowiadająca o przyszłości, jednak niemal siedemdziesiąt lat później ciekawie jest poznać wizję rzeczywistości, jak mogłyby wyglądać stosunki międzyludzkie w świecie bez wojen. Wedle autora ludzie pozbawieni wyzwań mogliby stracić motywację do działania, byliby niezdolni do rozwiązywania problemów, straciliby inicjatywę i pozwalali innym podejmować za siebie decyzje, sami natomiast poświęciliby się rozrywce, spędzając całe dni z nosami w telefonach komórkowych. Prawda, że brzmi to bardzo nierealistycznie i absurdalnie? Trzeba się cieszyć, że ludzkość nie poszła w ten ślepy zaułek rozwoju.

Clarke w typowy dla siebie sposób do końca nie wyjawia rozwiązania tajemnicy, a nawet jeśli to zrobi, okazuje się, że była to fasada do kolejnej zagadki. W „Końcu dzieciństwa” również wykonał ten tak charakterystyczny dla siebie zabieg. Czytelnik do samego finału nie będzie wiedział jak właściwie skończyła się książka, a prawdziwa jej konkluzja pozostanie w sferze domysłów. Czyni to z niej raczej rozprawę na temat kondycji ludzkości niż typową rozrywkową fabułę fantastyczną. Choć – co niecodzienne – ludzkość jest głównym bohaterem w sensie zarówno dosłownym, jak i przenośnym.

Wydawnictwo Rebis rozpoczynając nową linię wydawniczą skupiającą się na starych, ale dobrych klasykach wydało książkę w twardej oprawie i z przyjemną dla oka oprawą graficzną. Tłumacze również stanęli na wysokości zadania, dzięki czemu „najnowsza” powieść Arthura C. Clarke’a stanowi dzieło kompletne.

„Koniec dzieciństwa” jest zatem lekturą obowiązkową dla każdego fana niefrasobliwej fantastyki społecznej. Będąc jednym z najwcześniejszych przedstawicieli gatunku, nadal pozostaje jednym z ciekawszych tworów w swojej kategorii. Jedyną wadą jest niezbyt obszerna objętość, która powoduje, że czytelnik ma zapewnioną nieszczególnie długą rozrywkę. Tutaj jednak ewidentnie chodziło o jakość, a nie ilość.

Ocena: 5/5

Dyskusja