Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Na naukę pora – recenzja gry „Pora liczyć”

O tym, że najlepsza nauka jest poprzez zabawę, wiedziano już w oświeceniu. Żmudny proces wtłaczania w siebie wiedzy przestaje być wtedy nużący i nudny. Wydana przez Rebel gra „Pora liczyć” realizuje tę zasadę, umożliwiając najmłodszym naukę oraz ćwiczenie prostych rachunków i szacowania. A jako że przy okazji promuje się zdrowe odżywianie, to już tylko truskawka na torcie. Czy dynia. Ewentualnie ziemniak.

Jędrna skórka, słodki miąższ
Gra trafia do nas w barwnym, wypełnionym obrazkami warzywek i owoców, pudełku. Standardowo – spód zapełniono informacjami o rozgrywce. Opakowanie jest całkiem spore, jeśli brać pod uwagę fakt, że stanowiące oś rozgrywki kartoniki są dosyć małe. Większą część wnętrza kartonu po prostu wyłożono wypraską. Według mnie można by, bez problem,u zmniejszyć jego wymiary. Same karty, z obu stron, są białe i wypełnione rysunkami owoców i warzyw.

Wśród tego całego warzywniaka jedna grafika jest wyróżniająco się większa od reszty. Wykorzystamy ją do zdeterminowania typu, który naszym zadaniem będzie zliczyć. Oprócz tego, w pudełku znajdziemy też prostą instrukcję i „strzałkę od zadań specjalnych”. Całość wykonano solidnie i trwale.

Na straganie, w dzień targowy, liczyć trzeba sałat głowy
Przygotowanie do rozgrywki ogranicza się do rozłożenia kart w n rzędów po n kart. Domyślnie jest to pięć i wydaje się być dobrze zbalansowaną wartością. Zmiana tej liczby pozwala jednak na swobodne dostosowywanie poziomu trudności do umiejętności użytkowników.

Pozostałe kartoniki układamy w stos i ustawiamy w łatwo dostępnym miejscu. Grę rozpoczyna ten gracz, który ostatnio jadł jakieś warzywo bądź owoc. Super zachęcenie do zdrowego trybu życia na co dzień, bym powiedział. Wybrany w ten sposób lider odwraca górną kartę z kupki. Na ten sygnał (jak na promocję na pomarańcze) czeka reszta uczestników. Przed wszystkimi stoi bowiem ciężkie zadanie oszacowania lub policzenia na „planszy” warzyw zgodnie z tym, które zostało wylosowane ze stosu. Kto pierwszy, ten lepszy!

Obrazek

Dana liczba może być podana tylko jednorazowo, więc jeśli ktoś cię ubiegł, musisz strzelać w inną wartość. Swoją decyzję mamy możliwość zgłosić również raz, zatem pośpiech czasem sprawi, że wpadniemy jak śliwka w kompot. Gdy wszyscy już wytypują, następuje ponowne podliczanie, tym razem wspólnie, w celu wyłonienia zwycięzcy.

Wybrany czempion otrzymuje kartę, zaś „plansza” jest odwracana. Rundy toczą się do momentu osiągnięcia przez jedną osobę triumfu, poprzez skolekcjonowanie pięciu kart. Taki podstawowy wariant może zostać rozszerzony używając strzałki nakazującej, w zależności od ustawienia, podwojenie podliczonych owoców w jednym rzędzie lub całkowite zignorowanie ich. Jest to z pewnością urozmaicenie, które zasługuje na docenienie.

Wszyscy mówią o sałatce
„Pora liczyć” to świetny pomysł do nauczenia swoich pociech dodawania i mnożenia oraz zachęcenia ich do nauki matematyki. Kolorowy świat owoców i warzyw z pewnością je do tego przekona w przystępny sposób. Pudełko nie jest duże (choć mogłoby być mniejsze), więc można je bez problemu zabrać w trasę czy w gości. Zasady są niezwykle intuicyjne i łatwe do przyswojenia.

Obrazek

Regrywalność jednak nie stoi na najwyższym poziomie, bo nawet najbardziej entuzjastyczny maluch szybko może się tą grą znudzić, ale jedna partyjka na jakiś czas z pewnością pomoże szarym komórkom dziecka. Sama produkcja świetnie się skaluje, zatem nadaje się zarówno na grę w duecie, jak i w większym gronie, z kolegami.

Partie są bardzo szybkie, co pozwala wyciągnąć pudełko w dowolnym momencie, choćby po to, by na chwilę oderwać pociechy od wirtualnej rozrywki. Tytuł oferowany przez Rebel z pewnością można polecić wszystkim rodzicom pragnącym nauczenia czegoś swoich pociech. Dla innych grup raczej się nie nadaje, ale swoje założenia realizuje w bardzo udany sposób.

Ocena: 4.5/5

Za grę dziękujemy wydawnictwu Rebel.

Dyskusja