Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dorosłych też pochłonie – recenzja książki „Syn wiedźmy”

Literatura z nazwy dziecięca ostatnimi czasy potrafi pochłonąć dorosłego czytelnika historią tak bardzo przepełnioną głębszymi treściami, symboliką i poważnymi problemami, że bez najmniejszego problemu przyćmiewa niejedną „dorosłą” pozycję na rynku. Mając na uwadze to, że w większości przypadków ma ona w sobie jeszcze szczyptę czarów, tajemnicy i przygody, otrzymujemy lektury niebywale wciągające do swojego świata i oferujące coś więcej niż pustą rozrywkę i to dla każdego przedziału wiekowego, a tym nieco starszym w mistrzowski sposób pozwalającą przypomnieć sobie beztroskie i magiczne czasy dzieciństwa. Taką pozycją bez wątpienia była „Dziewczynka, która wypiła księżyc”, autorstwa Kelly Barnhill, a teraz kolejne jej dzieło na polskim rynku zostawia po sobie ślad równie wyraźny i oryginalny jak poprzednia historia.

„Syn wiedźmy” to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnego ja, walce z przeznaczeniem i krzywdzącymi stereotypami, okraszona wspaniałym klimatem krainy przesiąkniętej magią, zbójcami i baśniowymi królestwami. Autorka po raz kolejny stworzyła fascynujący świat, w którym oddzielone magicznym i przerażającym lasem, sąsiadujące ze sobą dwie różne krainy nie mają o sobie nawzajem żadnego pojęcia, a mimo to historia w żaden sposób nie naśladuje tej znanej z „Dziewczynki”. Czytelnik doświadczy tu wyjątkowo niebezpiecznej, nieprzewidywalnej i wielce przemyślnej wizji magii, której używanie wiąże się z wieloma zasadami i kosztami, a co najważniejsze, z czystymi i dobrymi intencjami.

Historia skupia się wokół dwójki głównych bohaterów, nieśmiałego, jąkającego się i wycofanego chłopca Neda, tytułowego syna wiedźmy oraz zaskakująco dojrzałej jak na swój wiek, wojowniczej i samodzielnej Aine, córki Króla Zbójców. Na skutek serii przypadkowych zdarzeń ich drogi przetną się, a pradawna, zaklęta magia poprowadzi ich ku wypełnieniu przypisanego im losu. W międzyczasie czytelnik będzie poznawał otaczający ich świat za sprawą drugoplanowych, lecz równie istotnych dla fabuły postaci matki Neda oraz ojca Aine, którzy wplątani w nieuchronnie nadciągającą wojnę dwóch królestw staną po przeciwnych stronach konfliktu.

Przedstawiona w książce fabuła poprowadzona jest w oczarowujący sposób, skrupulatnie i metodycznie odsłaniając przed czytelnikiem coraz to nowe elementy świata przedstawionego poprzez rozwijającą się płynnie podróż bohaterów. Od początkowego powolnego budowania charakterów postaci i samej krainy, poprzez rozpoczęcie się przygody i zawiązanie się finałowej akcji, praktycznie nie uświadczy się męczących dłużyzn czy też nic nie wnoszących do historii wątków. Rozpoczynając czytanie wsiąka się w zaprezentowany przez autorkę świat już od pierwszych stron, głównie za sprawą świetnie zbudowanego klimatu i przystępnego, lecz jednocześnie bardzo plastycznego języka, dzięki któremu ta niemalże czterystu stronicowa powieść staje się lekturą na jeden wieczór.

Zarówno to, jak została umotywowana problematyka przedstawionego świata, jak i wątki głównych bohaterów, nie sprawiają wrażenia płytkich ani na siłę doklejonych do osi fabularnej książki. Wyraźnie czuć, że autorka doskonale odnajduje się w kreowaniu niebanalnych historii przesiąkniętych metaforami, poważniejszymi tematami i nienachalnym edukowaniem swoich czytelników w sprawach tak istotnych jak przyjaźń, szczerość, dobro, miłość czy też sprawiedliwość. Za tą z pozoru prostą opowieścią kryje się wiele przekazów, które nie tak trudno odnaleźć niezależnie od wieku, co w przypadku najmłodszych czytelników jest kwestią zgoła najistotniejszą przy doborze lektury.

Istotą „Syna wiedźmy” zdaje się być przemiana jaka dokonuje się zarówno w głównym bohaterze jak i w całym świecie przedstawionym. Sytuacja w której znalazł się Ned od początku jest nie do pozazdroszczenia; odrzucony zarówno przez rówieśników jak i całą wioskę, dręczony przeszłością i wyrzutami sumienia, dostrzegający niesprawiedliwość otaczającego go świata, musi stawić czoła rzeczywistości, która przerosłaby niejednego dorosłego. To samo tyczy się Aine, osamotnionej dziewczynki spędzającej większość czasu w pustym domku wewnątrz lasu, za wszelką cenę starającą się dotrzeć do swojego ojca, który coraz bardziej zdaje się być pochłonięty rządzą władzy i skarbów. Poza tym obserwujemy równie istotną i emocjonalną przemianę rodziców chłopca, borykających się ze stratą, smutkiem i własnymi demonami oraz wielu innych jednostek rzuconych w nową rzeczywistość, każdy z tych przypadków jest sensownie umotywowany i wiarygodny, dzięki czemu wszyscy czytelnicy niezależnie od wieku powinni poczuć się usatysfakcjonowani zaprezentowaną historią.

Kelly Barnhill jak nikt inny zdaje się dostrzegać potrzebę najmłodszych czytelników, do czytania utworów wciągających w swój świat przede wszystkim niebanalnymi rozwiązaniami i ludzkimi bohaterami zmagającymi się nie tylko z fantastycznymi przeciwnościami losu ale też problemami istniejącymi w rzeczywistym świecie. Dzięki temu jej książki świetnie sprawdzają się również u dorosłych, oczekujących czegoś więcej aniżeli prostej przygody. „Syn wiedźmy” zdaje się jeszcze bardziej zapadać w pamięć niż „Dziewczynka, która wypiła księżyc” głównie za sprawą ciekawie zarysowanych i poprowadzonych wątków głównych bohaterów, które nierozerwalnie związane się ze światem przedstawionym, wpływając na jego kształt i funkcjonowanie. Dzięki temu lektura zdaje się gładko płynąć po wyznaczonych torach nie nużąc ani nie rozpraszając zbędnymi opisami, serwując jedynie to co historii najważniejsze – przygodę.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja