Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cichutko, na paluszkach, bo smok się zbudzi – recenzja gry „Lochy i Kwoki”

Wydawnictwo Black Monk zaprasza nas do zagrania w swój najnowszy tytuł „Lochy i Kwoki”, gdzie dzielni śmiałkowie wyruszą do komnat przepełnionych złotem i drogocennymi kamieniami. Oczy wam błyszczą, a ślinka cieknie na myśl o bogactwie i życiu w glorii i chwale. Jest tylko jeden drobny szczegół, ów skarbów strzeże smok, który za nic w świecie nie podzieli się z nikim swoimi błyskotkami. Kwoki w dłoń… znaczy miecze i do boju!

Ależ piękne te komnaty, czyli o komponentach słów kilka

„Lochy i Kwoki” to gra imprezowa, rozgrywająca się w podziemiach strzeżonych przez złego smoka, któremu stawić czoła mogą najdzielniejsi śmiałkowie w wieku powyżej ośmiu lat. Na wyprawę wyruszy maksymalnie pięciu wojów, ze względu na ciasne komnaty, przepełnione złotem, choć i dwójka wiernych druhów również sobie poradzi. Eksploracja lochów przebiegnie bardzo sprawnie, zajmując wam tylko dwadzieścia minut. Dlatego nawet nie zdążycie z nich wyjść, kiedy smok…

Gra składa się z talii stu dziewięciu kart, na których znajdują się komnaty wypełnione złotem. Każda zawiera dwa symbole przedstawiające drogocenne skarby, między innymi: pierścień, diament, koronę, kielich, perłę oraz złoto. Wśród nich znajdziecie również postać Kwoki, która w dalszej części gry okaże bardzo pomocna. Ponadto w pudełku spoczywa drzemiący Smok na karcie (ale to tylko pozory!), Skrzynia wypełniona skarbami oraz ognioodporna Tarcza, mająca na celu ochronę przez zionięciem bestii. Karty są dość grube, co przekłada się na ich wytrzymałość związaną z częstym graniem, natomiast Skrzynia oraz Tarcza zostały wykonane z drewna, a nie plastiku, co osobiście uważam za plus, ponieważ są trwalsze.

Jak poprawnie trzymać miecz w dłoni, czyli jak grać?

Ze względu na imprezowy charakter gry, zasady są bardzo proste i przypadną do gustu zwłaszcza tym graczom, którzy lubią testować w planszówkach swój refleks. Na początek wyłóżcie na środek stołu Skrzynię oraz Tarczę, tak, aby były dla wszystkich łatwo dostępne. Kartę Smoka odłóżcie na bok, to tam trafią skarby zabrane wam przez bestię. Na koniec potasujcie karty i rozdajcie je między sobą, jeśli zostaną jakieś nadmiarowe, to odłóżcie je na bok, na kartę smoka. Nie będą brały udziału w dalszej zabawie. Tak przygotowani jesteście gotowi na podbój lochów!

Każdą turę rozpoczynacie hasłem „Po łupy!”, w tym momencie jednocześnie wykładacie karty na środek stołu, tak, żeby przeciwnicy mogli je zobaczyć. Teraz kolej na najbardziej stresującą chwilę, czyli liczenie łupów, ponieważ wszystkie karty zbierze tylko ten śmiałek, który najszybciej wskaże skarb w największej jego ilości. Kiedy okaże się, że kilka łupów występuje w takiej samej ilości, wtedy jak najszybciej trzeba złapać Skrzynię Skarbów. Na kartach, jeśli dobrze się przypatrzycie, znajdziecie również Smoka w różnej postaci, to znaczy, że albo spogląda na was spod stosu złota, lub za kolumną wije się jego ogon. Jeśli tylko dostrzeżecie najmniejszy element zielonego cielska, musicie jak najszybciej położyć dłoń na Tarczy, aby uchronić się przed jego atakiem. Ostatni gracz, który to zrobi, oddaje karty z tym samym symbolem skarbu, jaki widnieje na karcie Smoka. Chyba, że… wśród prędzej zdobytych łupów znajduje się Kwoka. To ona ocali wam życie, w tej jakże ciężkiej sytuacji. Gra kończy się, kiedy wyczerpią się komnaty do przeszukiwania, czyli graczom zabraknie kart do wykładania. Każda zdobyta karta to jeden punkt, gracz z ich największą liczbą wygrywa.

Gdy opadnie kurz po poszukiwaniach złota, czyli wrażenia z rozgrywki
„Lochy i Kwoki” to istna gratka dla tych, którzy z chęcią sprawdzą swoją spostrzegawczość, ponieważ w trakcie rozgrywki trzeba być ciągle czujnym. W każdej komnacie figuruje pochodnia, z tym, że na niektórych kartach jest zapalona, a na innych zgaszona. Robi to dużą różnicę, gdyż brak oświetlenia w sali pozwala ją łatwiej złupić. Sygnalizuje się to zasłonięciem dłonią owej karty, która w ten sposób trafia na stos już zebranych skarbów, zasilając nasze łupy dodatkowym punktem. Dlatego w grze nie tylko liczy się dobry refleks, ale również spostrzegawczość.
Naturalnie, im więcej poszukiwaczy skarbów wyruszy na łowy, tym zabawniej. Ponadto rozgrywka będzie trwała krócej, ponieważ karty zostaną rozdane na więcej osób, dzięki temu gra nie będzie się dłużyć, tak jak w przypadku zabawy na dwie osoby. Wywołuje to również chęć rozegrania kolejnej partii.

Tytuł wprowadza dużą interakcję między poszukiwaczami i choć staramy się sobie nawzajem wyrwać łupy i przechytrzyć pozostałych, to brak tutaj miejsca na negatywną rywalizację. Jeżeli uważacie, że komuś idzie za dobrze i z zazdrością patrzycie na talię jego łupów, to postarajcie się o to, aby położył dłoń na tarczy jako ostatni. To go bardzo zaboli.

W „Lochy i Kwoki” da się grać w nieskończoność, choć po kilku partiach zabraknie wam powietrza w płucach od wzajemnego przekrzykiwania się oraz salwy śmiechu. Polecam zwłaszcza fanom imprezówek i gier zręcznościowych.

Ocena: 4/5

Dyskusja