Gdzie diabeł może, tam i tak babę pośle – recenzja książki „Dzikie dziecko miłości”

Namiestniczka Thornu Dora Wilk nie ma łatwego życia. W magicznej stronie Torunia życie nigdy nie pisze łatwych scenariuszy. Tym razem przyjdzie jej się zmierzyć z zagadkową serią morderstwi. Czy to, że jej ukochany przebywa obecnie w piekle i nie może wspomóc wybranki sprawi, że kobieta nie da rady wypełnić swoich obowiązków?

Seria o Dorze Wilk od lat zdobywa w Polsce grono wiernych fanów. Powieści, które łączą prosty styl literacki z aferami, w których palce maczają nie tylko ludzie, ale również aniołowie, diabły i inne wampiry czy wilkołaki, dzięki szybkiej akcji i bohaterom sprawiły, że Aneta Jadowska zaczęła być dobrze rozpoznawana na polskiej scenie fantastycznej. Jej kreacja Dory Wilk, kobiety twardą ręką utrzymującej porządek w mieście łączy w sobie postaci detektywów z seriali z lat dziewięćdziesiątych z dobrze znanymi wiedźmami. Co prawda sama bohaterka nie dysponuje jakimiś szczególnymi umiejętnościami, jednak jej liczne kontakty i cała sieć ludzi (czy innych stworów) mających u niej dług wdzięczności sprawiają, że namiestniczka stanowi w Thornie liczącą się siłę. Jej niemal całkowity brak zaangażowania politycznego nie zmienia faktu, że jest jednym z ważniejszych graczy w tym światku. Czy jednak to wystarczy, żeby znaleźć tajemniczego mordercę? Szczególnie, że z każdym odkrytym śladem okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż można się było spodziewać.

Autorka wrzuca do tekstu charyzmatyczne postaci. Tutaj wręcz nie ma nikogo, kogo można by tak określić. Co więcej, wszyscy są wyszczekani i obrotni. Wielu z nich wspięło się na wysokie szczeble władzy, ale o dziwo praktycznie nikt nie ma nieczystych intencji. Jest to tym bardziej niezwykłe, że większość z nich należy do gatunków drapieżnych.

Jednak całe miasto wampirów, które nie piją krwi bez czyjejś zgody, czy łagodnych wilkołaków nie powinno dziwić. Nikt bowiem nie chce się narazić Namiestniczce. Ją bardzo łatwo zirytować, a ci, którym udało się tego dokonać wiedzą, co to jej Gniew. Co prawda nie dowiadujemy się czym się ten Gniew objawia oprócz przymykania oczu na niektóre ostrzejsze zagrywki i niezbyt humanitarne traktowanie przestępców. No ale reputacja, to reputacja i Dory Wilk należy się bać!

Treść najnowszej powieści Jadowskiej jest stosunkowo prosta i jednokierunkowa. Ku zaskoczeniu większość wątków w pewnym momencie łączy się, dając prawie zaskakujące zakończenie. To co prawda zostało potraktowane nieco po macoszemu – czytelnik nawet nie dowie się kto stał za całą intrygą, ponieważ finał został przedstawiony w takim tempie, że nie było na to czasu. Trochę szkoda, bo budowanie przez kilkaset stron sprawy, która rozwiązuje się przypadkiem i to w ciągu jednego krótkiego rozdziału może zostawić pewien niedosyt.

Szkoda również, że autorka starając się podsuwać czytelnikowi kolejne postaci chciała wprowadzić zamieszanie, dając do zrozumienia, że to oni właśnie mogą być winni całej afery. Zwykle jednak już od samego początku daje jednoznaczne przesłanki ku wnioskowi, że są jednak stosunkowo pozytywnymi postaciami. Trochę psuje to założony efekt, jednak nie można mieć wszystkiego.

Książka została napisana tak jak poprzednie części – poprawnie. Trudno tutaj o fajerwerki stylistyczne czy szczególnie rozbudowane metafory. Forma, w jakiej opowieść została przedstawiona dopasowana została do treści. Jest stosunkowo prosta i zabawna. Cały jej urok to dialogi pomiędzy postaciami (przypominam, że charyzmatycznymi), a opisy świata czy inne zbędne elementy zostały ograniczone do minimum. Wszystko to ma na celu rozrywkę i nie odciąga czytelnika ku zbyt głębokim przemyśleniom.

Mimo bardzo prostolinijnego charakteru „Dzikie dziecko miłości” czyta się z przyjemnością. Reasumując, jest to jedna z książek, które pochłania się momentalnie, jednak niemal równie szybko można zapomnieć o treści. Jeśli jednak szukacie prostej lektury, by oderwać się od pracy czy innej czynności wymagającej myślenia, kolejne wesołe przygody Namiestniczki Thornu w trakcie których ochlapie się sporą ilością posoki, mogą was zadowolić. Pamiętajcie jednak, żeby nie robić w domu czynności przedstawionych w książce. Grożą szaleństwem lub nawet interwencją policji!

Dyskusja