Władcy much – recenzja książki „Era Supernowej”

Laureat nagrody Hugo, chiński pisarz Cixin Liu zabiera czytelników w podróż do nieodległej przyszłości, gdzie na skutek globalnej katastrofy, jedynymi ludźmi żyjącymi na planecie pozostają dzieci i młodzież do 13 roku życia. Tytułowa Era Supernowej (za początek której przyjmuje się okres panowania latorośli), miała być nowym otwarciem dla ludzkości i szansą na odcięcie się od błędów minionego świata, niestety rzeczywistość szybko weryfikuje płonne nadzieje odchodzących pokoleń.

Przyczyną kryzysu, który spotkał Ziemię, jest wybuch odległej o miliony lat świetlnych gwiazdy, której promieniowanie dociera do naszej planety w XXI wieku. Jedynie organizmy dzieci okazują się odporne na jego działanie, reszta społeczeństwa umrze na chorobę popromienną w przeciągu roku. Światowe rządy postanawiają wykorzystać upływający czas na zorganizowanie podstawowych struktur społecznych wśród najmłodszych obywateli. Najwybitniejsi uczniowie oraz szczególnie uzdolnione dzieci, biorą udział w zakrojonych na szeroką skalę grach terenowych, które mają wyłonić spośród ich grona nowych przywódców. W geście solidarności z przyszłymi pokoleniami, państwa z całego globu decydują się zniszczyć nuklearny arsenał i pozostawić Ziemię bezpieczną dla dzieci. Światowe elity odrzucają na bok karkołomność pomysłu przekazania władzy latoroślom, wierząc, że rządy młodych będą pełne ładu i harmonii, gdyż nie będą ich dotyczyć problemy ludzi dorosłych. Niestety szybko okazuje się, że natura dziecka wymyka się takim idealistycznym założeniom.

Powieść podzielona jest na 10 rozdziałów, z których każdy poświęcony jest innemu zagadnieniu z historii świata Supernowej. Wydarzenia obserwujemy z perspektywy chińskich dzieci, bohaterami są podopieczni Zheng Chen, wychowawczyni klasy należącej do elitarnego programu „Gwiazda”, zrzeszającego młodych geniuszy i szczególnie wybitne jednostki. Postaci poznajemy jeszcze przed nastąpieniem globalnego kryzysu. Trójka z uczniów pani Chen jest głównymi protagonistami powieści: Huahua, Okularnik i Xiaomeng zostają wytypowani do pełnienia najważniejszych funkcji państwowych w Chinach ery Supernowej. Wspomagane przez nowoczesny system komputerowy zwany Wielkim Kwantem, dzieci muszą zaprowadzić ład w społeczeństwie, które osuwa się w chaosie i nie chce żyć podług ram ustalonych odgórnie przez dorosłych.

Liu przyjął rolę zdystansowanego obserwatora opisywanych zdarzeń, podczas lektury uświadczymy różnorodnych form narracji. W jednej chwili śledzimy perypetie młodocianych bohaterów, a następnie czytamy obszerne interludia, będące fragmentami z fikcyjnych kronik z odległej przyszłości, opisującej początki Ery Supernowej oraz poszerzające naszą perspektywę na aktualne wydarzenia. Powieść stanowi interesującą gratkę, pisarz wciąga odbiorcę w grę, zwiastując nadejście dramatycznych incydentów w świecie przedstawionym. Autor umiejętnie buduje napięcie i w sposób realny stara się zobrazować alternatywną rzeczywistość rządzoną przez najmłodszych. Jednym z ciekawszych wątków jest ukazanie wpływu wirtualnej rozrywki na życie dzieci. Pozbawione opieki dorosłych i bojące się prawdziwego świata, miliony młodych pogrążają się w iluzjach jakie oferuje cyberprzestrzeń, dodając powieści cyberpunkowego sznytu. Pierwszą połowę książki czyta się jednym tchem, niestety wraz z odkrywaniem kart, cierpliwość czytającego zostaje wystawiona na próbę.

Obcowanie z recenzowaną pozycją, jest jak zapoznawanie się alegorycznym komentarzem na temat współczesnej rzeczywistości. Wraz z postępami w lekturze, historia przenosi się do USA ukazując tamtejsze oblicze Ery Supernowej, dużo bardziej brutalne i szalone niż w przypadku Chin. Cixin Liu umiejętnie obrazuje rywalizację między Chinami a USA o pozycję światowego hegemona. Tutaj pojawia się zarzut w stosunku do powieści. „Era Supernowej” za często przybiera formę inteligenckiego dyskursu, ubranego w sztafaż literatury. Liu popada w dygresje i analizy alternatywnej przyszłości rządzonej przez dzieci, zamiast nadać swoim bohaterom znamiona prawdziwego charakteru, które pozwoliłby w tą przyszłość uwierzyć. Lwia część protagonistów, to pomnikowe i sztuczne postaci. W większości przypadków pisarz wkłada w usta dzieci, złożone elaboraty ciągnące się na wiele stron i stanowiące zawoalowany komentarz autora do problemów współczesnego świata. Liczne cytaty do innych dzieł kultury, jak i nawiązania do klasycznego „Władcy Much” nie dodają opowieści większego powabu, przeciwnie, ukazują, że niektóre opowieści można przedstawić w bardziej angażujący sposób.

Socjologiczny ton oraz podejście do realnego zobrazowania historii, zostają zniweczone w miałkim finale, oderwanym od dotychczasowych wydarzeń. W ostatnich rozdziałach można wręcz posądzić Liu o megalomanię, gdyż umieszcza samego siebie w powieści jako autora SF z przeszłości, z którego dziełami zapoznają się pokolenia Ery Supernowej. Na usprawiedliwienie, należy podkreślić, że autor przedstawił ten wątek z dużym dystansem i poczuciem humoru, mimo wszystko czuć tutaj dużą dozę samozachwytu, która psuje obraz złożonej rzeczywistości, w którą pisarz chce, aby czytelnik uwierzył.

Lektura nasuwa skojarzenia z „Grą Endera” Orsona Scotta Carda, gdzie również mieliśmy do czynienia z ponadprzeciętnie rozwiniętymi, młodymi bohaterami, na których barkach spoczywa los świata. Niestety dzieło Liu wypada dużo bladziej w porównaniu ze wspomnianą pozycją. Mimo interesującego konceptu, autorowi nie udało się sprawić abym zaangażował się w opisywaną historię. Problemem nie jest dla mnie wizja 13-latków obsługujących myśliwce bojowe, czy okręty niszczyciele, tylko sztuczność bohaterów i powierzchowność opisanych zdarzeń. Bardziej od opowieści, autora zdają się interesować jego przemyślenia na temat gospodarki i układu sił między światowymi mocarstwami. W epilogu, poprzez usta postaci dziennikarza spisującego historię Ery Supernowej, Liu zdaje się polemizować z samym sobą, zastanawiając się co właściwie napisał. Po zakończeniu lektury pozostało mi właśnie takie uczucie wahania i braku spójności, co do dzieła, które przed chwilą przeczytałem. „Erę Supernowej” mogę polecić miłośnikom twórczości Cixina Liu, fanom alternatywnych rzeczywistości oraz intelektualistom szukającym głębszych treści w dziełach popkulturowych. Każdy odbiorca spragniony oryginalnego komentarza na temat bolączek współczesności powinien być ukontentowany. Niemniej uprzedzam, że ów komentarz nie jest ani przesadnie odkrywczy ani na tyle błyskotliwy, na ile mógłby sobie tego życzyć jego autor.

Dyskusja