Zagadka w skałach zaklęta – recenzja gry „Narabi”

Wakacje w pełni, a co za tym idzie – wypoczynek. To również idealny czas na podróże i wycieczki, odwiecznym problemem planszówkowiczów jest podjęcie decyzji, które gry z kolekcji zabrać ze sobą. Najlepszym wyborem są tytuły nie zajmujące zbyt dużo miejsca w plecaku, jednak tych czasami ze świecą szukać, ponieważ gra oprócz małych gabarytów musi być również ciekawa. Z tą recenzją spieszę wam na ratunek, gdyż FoxGames przygotował w tym roku coś naprawdę oryginalnego.

Narabi jest kooperacyjną grą karcianą przeznaczoną dla od trzech do pięciu osób. Do stołu śmiało można zaprosić również młodszych graczy od dziesiątego roku życia. Jedna partia nie zajmuje więcej niż piętnaście minut, według podanych informacji wydawcy. Celem gry jest ułożenie kamieni, znajdujących się na kartach, w kolejności od najmniejszej do największej lub odwrotnie – najważniejsze, aby zachować poprawną kolejność. Trudność polega na tym, żeby zrealizować cel przy jak najmniejszej liczbie ruchów. Im mniej ich wykonany, tym lepszy osiągniemy wynik!

Przygotowanie gry i rozgrywka

W pudełku znajdziemy piętnaście kart kamieni: z cyframi od zera do dziewięciu oraz pięć pustych, tyle samo kart warunków, piętnaście koszulek na karty, kartę punktowania, znacznik punktowania oraz instrukcję.

Przygotowanie rozgrywki zajmuje bardzo mało czasu. Najpierw należy przetasować osobno karty kamieni oraz warunków i losowo dobrać je w pary. Kamienie traktujemy jak awersy, natomiast warunki jak rewersy kart. To znaczy, że nie należy podglądać warunków w trakcie tworzenia talii, aby nie popsuć sobie zabawy. Tak przygotowane karty wkładamy do koszulek i w zależności od liczby graczy rozdajemy je między graczy. W przypadku rozgrywki w pięć osób udział biorą wszystkie karty. Każdy otrzymuje po trzy kamienie i w sposób losowy układa je przed sobą. Teraz śmiało można przeczytać warunki, określają one, w jaki sposób możemy zamienić swoją kartę z kartą innego gracza. Należy pamiętać przy tym, żeby nie dzielić się tą informacją z innymi, warunki pozostają w tajemnicy do momentu, kiedy karta znajdzie się u innego gracza. Według zasad osoba najbardziej odpowiedzialna przejmuje kartę punktowania i zaznacza na niej znacznikiem kolejne pola. Tak przygotowani możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę!

Partię rozpoczyna osoba z kartą z numerem zero. Akcje wykonujemy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W trakcie swojej tury musimy podmienić swoją kartę z kartą innego gracza, natomiast nigdy nie możemy dokonać zamiany wśród swoich kamieni. Każdą turę należy zaznaczyć na torze punktowania, jeden ruch gracza to przesunięcie znacznika o jedno pole w prawo. Kończymy w momencie, gdy uda nam się ułożyć kamienie w odpowiedniej kolejności rosnącej lub malejącej.

Wrażenia z rozgrywki

Narabi to przyjemny kooperacyjny tytuł, którego największym atutem jest duża możliwość kombinowania przy tak małej ilości komponentów w grze. Po pierwszym przeczytaniu zasad nie potrafiłam zrozumieć, jak należy układać karty w kolejności, a dokładniej mówiąc – jak na nie patrzeć? Dlatego dla ułatwienia dodam, że najlepiej jest wyobrazić sobie na stole tarczę zegara składającą się właśnie z kamieni graczy. Teraz już wszystko powinno być jasne. Nie oznacza to, że instrukcja nie jest czytelna (zwyczajnie zawiodła moja percepcja), wręcz przeciwnie, przeprowadzi nas przez kolejne etapy rozgrywki, natomiast „ważne uwagi” zamieszczone na jej końcu są istotną informacją mówiącą na przykład, jak poprawnie zadawać pytania o kamienie, ponieważ sama gra polega na dyskusji między graczami, aby wspólnie zrealizować cel, a co za tym idzie grze towarzyszy duża interakcja. Na pytania możemy odpowiadać tylko „tak” albo „nie”, natomiast pytamy o możliwość zamiany określonych kamieni.

Choć w instrukcji, jako element gry, podano kartę punktowania to w rzeczywistości gracze nie otrzymują żadnych punktów na koniec. Karta służy jako informacja, ile ruchów do tej pory wykonaliśmy. Oczywiście są narzucone pewne „widełki” to znaczy, że jeśli uda nam się ukończyć zadanie na przykład w pięciu lub dziewięciu ruchach, oznacza to „dobrą robotę”, jeśli w piętnastu lub dziewiętnastu – „w porządku”. Takie rozwiązanie wydaje mi się jednym z lepszych zwłaszcza, kiedy chcemy wprowadzić najmłodszych graczy w świat gier planszowych. Narabi nie karze za zły wynik końcowy, a jedynie sygnalizuje, że warto zagrać ponownie, aby go poprawić.

Grę z pewnością można pochwalić również za jej regrywalność, ponieważ po rozegraniu partii karty należy ponownie przetasować i dobrać od nowa w pary, dzięki temu kamienie będą miały przypisany inny warunek. Dodatkowo każdy z piętnastu warunków ma inne zasady zamiany kart, dzięki temu nie ma dwóch takich samych czynności do wykonania.

Jeśli chodzi o skalowalność to nie ma tutaj największej różnicy, czy zagramy w trzy osoby, czy w pięciu. Jedynym zmiennym elementem jest liczba kart przypadająca na gracza. W przypadku rozgrywki na trzy osoby każdy ma przed sobą cztery karty, przy czterech i pięciu osobach – trzy. Wytyczne, w jaki sposób ma przebiegać dyskusja wśród graczy, wciąż pozostają te same.

Gdy wersja standardowa już się znudzi zawsze można zagrać z zasadami zaawansowanymi, co stanowi duży plus, jeśli chodzi o urozmaicenie rozgrywki. Owe zasady są wariacją na temat gry The mind, ponieważ w tym przypadku gracze nie mogą się wzajemnie porozumiewać. Ponadto nie można oddać współpgraczowi wcześniej zamienionej przez niego karty, to znaczy, że kamień, który dopiero otrzymaliśmy, nie możemy zamienić z powrotem.

Narabi to świetny tytuł na wakacje. Dzięki małemu rozmiarowi pudełka zabierzemy go ze sobą wszędzie, ponieważ bez problemu zmieści się nawet w najmniejszym plecaku oraz jego rozłożenie nie wymaga zbyt dużej ilości miejsca. Natomiast wykorzystanie koszulek na karty stanowi nowy, innowacyjny sposób ich wykorzystania w rozgrywce. Tytuł stanowi ciekawy filler na rozgrzanie szarych komórek przed cięższymi pozycjami.

Ocena: 10/10

Za grę dziękujemy wydawnictwu FoxGames.

Dyskusja